Europa średniowieczną twierdzą? Sardynię ogarnia bunt

Artykuł opublikowany 8 lipca 2011
Artykuł opublikowany 8 lipca 2011
Bunt mieszkańców Północnej Afryki i krajów arabskich puka do europejskich drzwi. Nowe środki przeciwko nielegalnej imigracji testowane przez Unię Europejską oraz rozważania na temat Schengen wskazują na to, że Stary Kontynent czuje się już zatłoczony.
Aby uchronić się przed „inwazją” imigrantów, którzy tysiącami przybywają drogą morską, Europa planuje rozmieszczenie na włoskich wybrzeżach radarów (produkcji izraelskiej) wykrywających łodzie. Mieszkańcy Sardynii wszczynają zamieszki.

Sardyńczycy mówią „nie” kolejnej próbie militaryzacji ich terytorium. Studenci, ojcowie rodzin, emeryci, nauczyciele, burmistrzowie, od tygodni bronią miejsc, w których planowana jest budowa radarów, uniemożliwiając dostęp robotnikom. Na drugiej co do wielkości wyspie na Morzu Śródziemnym wyodrębniono cztery miejsca, znajdujące się na obszarach o wysokich walorach środowiskowych i krajobrazowych: Capo Sperone na wyspie S. Antioco, Capo Pecora w Fluminimaggiore, Ischia Ruggia w Sinis, i na końcu - wysunięta bardziej na północ - przepiękna osada górnicza Argentiera.

Cztery radary należą do krajowej sieci, która powinna zawierać 17 urządzeń, podzielonych pomiędzy Sardynię, Sycylię, Kalabrię, Apulię i Ligurię oraz powierzonych włoskiej policji finansowej Guardia di Finanza. Potężne radary mikrofalowe (o nazwie EL/M-2226) produkowane są przez Elta Systems, nad którą sprawuje nadzór przedsiębiorstwo państwowe Izrael Aerospace Industries Ltd.(IAI), gigant w przemyśle zbrojeniowym i lotniczym. Olbrzymy o wysokości ponad trzydziestu metrów, będące w stanie wykryć szybkie łodzie, nawet te najmniejsze, w odległości 50 kilometrów od wybrzeża.

Nowa strategia agencji FRONTEX

Te ultranowoczesne wieże strażnicze stanowią część planu rozwojowego unijnej agencji Frontex, która koordynuje działania państw członkowskich w zakresie zarządzania granicami zewnętrznymi. Urządzenia będą miały za zadanie obronę twierdzy Europy przed falami emigrantów pochodzących z Północnej Afryki. Jednak na Sardynii ludność nie rozumie, przed kim lub przed czym ma się bronić. Miejscowości, w których mają być założone instalacje wychodzą na wybrzeże zachodnie, na szlaki znajdujące się z dala od tych utartych przez przemytników. Jeżeli Sant'Antioco położona w południowej części wyspy, ma nikłą „szansę" aby zostać wybraną przez handlarzy ludzi zamiast Lampedusy, to trudno już powiedzieć to samo o Argentierze.

Mieszkańcy tego małego klejnotu położonego pomiędzy zachodnimi klifami na północnym skraju Sardynii bez zastanowienia opuścili swoje mieszkania. Wspięli się aż do „Strażnicy" -na szczyt wznoszący się nad osadą, wybrany przez rząd w celu udostępnienia izraelskiej wieży. Zatrzymali pracę dźwigów oraz robotników szykujących się już do wyrównania terenu, na którym miał zostać wzniesiony słup o wysokości 36 metrów. Zdecydowani chronić ich terytorium przed decyzjami narzuconymi z góry. I dokładnie tak samo postąpili w trzech innych ośrodkach kandydujących do założenia instalacji.

Niespodziewany odzew

Powstały spontaniczne komitety złożone z obywateli, zwykłych ludzi, którzy jeszcze kilka tygodni temu nie wyobrażali sobie nawet, że niedaleko ich domów zostanie zainstalowany radar, dowiedzieli się jednak o tym przypadkowo. Nikt nie pomyślał o tym aby powiadomić mieszkańców, których postawiono przed faktem dokonanym. Spowodowało to natychmiastowy protest, który rozszedł się również w internecie: począwszy od blogu zatytułowanego „noradarcaposperone” (Precz z radarami w Capo Sperone), codziennych zeznań z oblężenia trwającego 24 godziny na dobę, aż do stron Facebooka utworzonych przez cztery komitety „Precz z radarem”. „Troska o silne oddziaływanie na środowisko i krajobraz połączona jest z troską o zdrowie ludzi. „Promieniowanie nie jest niebezpieczne" - zapewnia Almaviva, wykonawca: moc radaru dochodzi do zaledwie 50 watów, to mniej niż moc domowej kuchenki mikrofalowej.

Mało przekonujące zapewnienia dla tych, którzy muszą żyć z tym na co dzień. Wyspa Quirra na przykład, we wschodniej części Sardynii, zebrała już obfite żniwo w postaci ofiar. Prowadzone jest tam też śledztwo w sprawie wykorzystywania zubożonego uranu na poligonie wojskowym w Perdasdefogu. Podczas gdy ponad 35 000 hektarów ziemi - co odpowiada 62 procentom powierzchni - znajduje się już pod kontrolą służby wojskowej, hasło „walka z nielegalną imigracją” dla Sardyńczyków brzmi jak pretekst do zwiększenia militaryzacji ich wyspy.

Również dla Sardyńskiej Ligii Ochrony Przyrody zwiększenie militaryzacji wyspy jest nie do przyjęcia. Nowy radar jest oznaką nadużycia władzy przez włoski rząd, który od zawsze wykazywał brak wrażliwości w kwestii środowiska. Grupa Sardyńskich parlamentarzystów należących do Partii Demokratycznej złożyła poselską interpelację, aby sprawa ta stała się przedmiotem debaty krajowej. 15 maja 2011 roku, w referendum dotyczącym budowy elektrowni i składowania odpadów na wyspie, 97,64 procent mieszkańców Sardynii, którzy wzięli udział w głosowaniu, nie zgodziło się na produkcję energii jądrowej. Krótko mówiąc, po odrzuceniu energii jądrowej, Sardyńczycy mówią też stanowcze „nie” radarom. To znak większej chęci samookreślenia się oraz potrzeby zaangażowania lokalnych społeczności do podejmowania decyzji kluczowych dla wyspy.

Fot.: główna (cc) Global Justice Posters/flickr; w tekście: dzięki uprzejmości NO RADAR/facebook