Europa - twierdza czy ziemia obiecana?

Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 16 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Wrześniowa tragedia uchodźców, którzy stracili życie na kolczastym ogrodzeniu w enklawie Ceuta i Melilla, przypomniała państwom członkowskim Unii Europejskiej o wadze problemu imigracji i konieczności niezwłocznego rozwiązania.

Według danych ONZ, 18 milionów Afrykanów stara się wszelkimi sposobami opuścić swój kraj, w którym toczy się wojna domowa, mają miejsce prześladowania, panuje bieda i nie ma jakichkolwiek perspektyw na lepsze jutro. Michel Jandi, badacz z Centrum Międzynarodowego do spraw Rozwoju Polityki Migracyjnej podkreśla, ze większość uchodźców stanowią młodzi ludzie, wykształceni, pochodzący ze sfery średniej i wyższej, dysponujący środkami finansowymi, które pozwalają im opuścić Gambię, Mali i Nigerię aby dotrzeć do granicy „ziemi obiecanej”. Ryzykują życiem próbując pokonać ogrodzenie pod napięciem w Ceuta czy Melilla w Północnej Afryce, lub też płacą 1000 Euro za przepłynięcie Cieśniny Gibraltarskiej na łodzi pneumatycznej i tym samym zwiększają roczny dochód przemytników nawet do 4 miliardów. Ci, którzy docierają do Hiszpanii proszą o azyl polityczny. Mimo, że na mocy konkretnych ustaw międzynarodowych, Hiszpania ma obowiązek przyznania statusu uchodźca politycznego tym, którzy spełniają wymagane ku temu warunki, tylko 8 % starających się otrzymuje taki azyl.

Kontrole i deportacje

Jaka jest reakcja Europy na masowe przypływy zdesperowanych uchodźców? Kolejnym krokiem po wzmocnieniu muru obronnego w roku 2001, jest jego podwyższenie z 3 do 6 metrów, zwiększenie liczby jednostek obronnych po stronie hiszpańskiej i patroli od strony Maroka. Przedsięwzięcia obronne ostatnich lat miały charakter przede wszystkim narodowy ale z pozytywnym rezultatem. Od 2000 roku liczba Afrykanów przekraczających granice Ceuta i Melilla spadla z 10 000 do kilkuset rocznie. Zmniejszyła się liczba proszących o azyl ale za to zwiększyła się ilość wykonywanych deportacji.

Takie rezultaty wynikają z europejskiej polityki do spraw imigracji, wypromowanej w ramach Procesu Barcelońskiego. Partnerstwo Euromed pomiędzy sąsiadami śródziemnomorskimi, podkreśliło znaczenie problemu migracyjnego, umieszczając go jednak na równi z takimi problemami jak: terroryzm, handel narkotykami czy przestępczość zorganizowana. Stąd też negatywne pojęcie imigracji i to pomimo licznych programów w rożnych dziedzinach, prowadzących do umocnienia współpracy miedzy Europą, a strefą śródziemnomorską.

UE interesuje się następującymi zagadnieniami: integracja imigrantów legalnych, połączenie rodzin, świadczenia społeczne, ale priorytet stanowi sprawa bezpieczeństwa : nasilenie kontroli granicznych, walka z handlem ludźmi czy też odsyłanie uchodźców do ojczyzny. Świadczą o tym program regionalny MEDA JHA II oparty na zagadnieniach dotyczących kontroli i walki z terroryzmem w latach 2005/2006 i raport Komisji do Spraw Człowieka na temat wyzysku ludzi z października 2005, a w szczególności wyzysku nielegalnych imigrantów. Jak na ironię państwa członkowskie UE zaczynają zdawać sobie sprawę, że przyszłość leży w rękach wykwalifikowanej siły roboczej i coraz chętniej godzą się na przyjęcie tych, którzy odpowiadają ich potrzebom.

Trudna harmonizacja

Każde z państw wspólnoty europejskiej krzywi się na myśl o ponownym przekazaniu zagadnień azylu i imigracji w ręce Brukseli. Na podstawie artykułu 63 Traktatu Amsterdamskiego i decyzji spotkania na szczycie w Tampere (1999) wspólna polityka do spraw azylu i imigracji powinna istnieć już od roku 2004, jednak nadal nie ma zgody ogółu. Dania nie jest zainteresowana tą polityką, a Wielka Brytania i Irlandia mogą wybrać czy chcą ją zastosować czy też nie. Członkowie UE nie mogą dojść do porozumienia jeśli chodzi o definicję statusu uchodźcy i o przepisy dotyczące prawa pobytu i pracy. Nie podjęto również żadnej decyzji jeśli chodzi o procedurę złożenia prośby o azyl i ochronę imigrantów przemieszczających się z jednego kraju europejskiego do drugiego.

Postęp w dążeniu do harmonizacji z pewnością wpłynie pozytywnie na sprawy uchodźców jak i Unii, nie może jednak być lekarstwem na problemy fundamentalne migracji, takie jak : nielegalny pobyt azylantów politycznych związany z brakiem dla nich wizy czy też bieda w kraju rodzinnym powodująca masowe ucieczki. Konieczne jest stworzenie programu do spraw rozwoju miedzy państwami europejskimi a krajami Afryki, podkreśla dziennikarz Heribert Prantl. Cel : zagwarantować populacjom lokalnym lepszą przyszłość. Program rządu brytyjskiego w ramach Euromed idzie w tym kierunku podkreślając konieczność reform ekonomicznych, kompetentnego rządu i edukacji krajów basenu śródziemnomorskiego. Niemniej jednak administrowanie imigracją musi stać się punktem strategicznym polityki ekonomicznej i socjalnej krajów członkowskich UE. Jeśli Europa chce odpowiedzieć ogólnie na zagadnienie imigracji, to współpraca i pomoc powinny wzmocnić się i objąć swoim zasięgiem nie tylko kraje Afryki Północnej.