Europa, USA i Japonia: robi się coraz goręcej

Artykuł opublikowany 1 grudnia 2008
Artykuł opublikowany 1 grudnia 2008
Z 400 ppmv na 500. Europejscy eksperci nie wierzą już, że można zahamować ocieplenie globalne na poziomie 2°C. Plany Durão Barroso, podczas konferencji plenarnej na temat klimatu w Poznaniu, okazały się niezgodne z rzeczywistością.

Nie jestem pewien, czy globalne ocieplenie utrzyma się poniżej 2°C

„Z politycznego punktu widzenia, należałoby wyrazić zgodę na ograniczenie emisji CO2 o około 50% lecz nawet w tym przypadku nie jestem pewien, czy globalne ocieplenie utrzyma się poniżej 2°C.” - stwierdza Franz Fischler - bat na Francuzów, Portugalczyków i Hiszpanów, sprawujący funkcję europejskiego komisarza ds. rybołówstwa za czasów Romano Prodiego, zajmujący się ograniczeniem limitów połowowych w tych krajach. Obecnie przeszedł całkowicie na walkę ekologiczną i przewodzi Forum Ekospołecznemu – organizacji, która przekonana jest, że ekospołeczna gospodarka rynkowa ma szansę bytu.

(zdj.: Komisja Europejska)według Lorda Nicholasa Sterna z londyńskiej School of Economics, na dzień dzisiejszy, stężenie gazów cieplarnianych jest na poziomie pomiędzy 430 a 450 ppmv, a w nadchodzących latach osiągnie 500 ppmv

Ten niepokojący punkt widzenia podziela również Hans Joachim Schellnhuber, dyrektor poczdamskiego Instytutu Badań Klimatycznych (PIK) : „W ciągu najbliższych 15 lat stężenie CO2 może osiągnąć szczyt, który spowoduje wzrost temperatury planety o 3°C powyżej średniej historycznej. „W rzeczywistości, na dzień dzisiejszy, stężenie gazów cieplarnianych jest na poziomie pomiędzy 430 a 450 ppmv, a w nadchodzących latach osiągnie 500 ppmv” - twierdzi Lord Nicholas Stern z londyńskiej School of Economics (LES) i dodaje, że „jeśli zredukujemy o 50% emisję, istnieje możliwość powrotu do poziomu około 2,2°C ocieplenia.”

Gospodarka i ekologia są konikami rozwoju

Nasuwa się więc myśl, że ostatni, jakże odważny plan Komisji Europejskiej Durão Barroso, który takie kraje jak Włochy czy Polska próbują opóźnić, mija się z rzeczywistością. Plan ten, zakładający redukcję emisji CO2 od chwili obecnej do 2020 roku o około 20% i wykorzystanie energii odnawialnej w proporcji 20%, spotyka się z oporem w wielu krajach wywołanym czynnikami ekonomicznymi. Stojąc przed wyborem przyznania pierwszeństwa ekologii lub gospodarce, Schellnhuber stwierdza, iż „sprawiedliwość wymaga, aby ekologia wzięła górę” ; inni eksperci zastanawiają się, że skoro znalazły się tony pieniędzy, aby „ocalić kapitalizm” i jego banki, dlaczego nie miałoby się ich znaleźć, aby ocalić planetę. Z drugiej strony, Stern z LES podkreśla, że „gospodarka i ekonomia nie są zawodnikami rywalizującymi ze sobą, ponieważ jeśli tak byśmy uważali, to Europa przegrałaby wyścig ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią ten jedyny raz kiedy jesteśmy na prowadzeniu.”

Zaufać Don Kiszotowi, Stanom Zjednoczonym, Włochom czy Polsce?

„Pewne jest, że Europa nigdy nie wybrałaby Busha, ale Europa również nie wybrałaby Obamy, który właśnie obiecał ograniczyć emisję CO2 o 80% do 2050 roku” - precyzuje Stern nawiązując do odmowy Busha wobec przedsięwzięcia środków przeciwko zmianom klimatycznym. Na dzień dzisiejszy, Włochy, Niemcy i Polska (rządzone przez konserwatystów) są państwami, które dążą do opóźnienia wejścia w życie unijnego planu. Sam Berlusconi potraktował unijny plan jako „donkiszoterię w momencie wielkiego kryzysu”. Durão Barroso grozi nałożeniem sankcji na kraje, które nie spełnią wyznaczonych celi. Z drugiej strony, Vittorio Prodi, liberalny europarlamentarzysta, brat byłego przewodniczącego Komisji Europejskiej Romana Prodiego, broni innych metod : „należy powiedzieć Polakom i Włochom że w dzisiejszych czasach i przy obecnym kryzysie, postawić na plan przeciwko zmianom klimatycznym jest równoznaczne z oszczędnościami i kontrolą cen. Kryzys powoduje, że energia odnawialna będzie koniec końców tańsza. Ponadto pieniądze uzyskane z aukcji pozwoleń emisyjnych dla CO2 pozostaną w sferze publicznej, a obowiązkowe będzie zainwestowanie ich w badania i rozwój środowiska.

Światowy rynek CO2

Za równy rok, pod koniec 2009 roku, Kopenhaga będzie gościć światową konferencję dla ocalenia planety. Zarówno ludność cywilna, jak i rządzący pokładają wielkie nadzieje w tym spotkaniu. Na nim dążyć będą do stworzenia światowego rynku CO2, zakłada się bowiem, że światowy handel pozwoli stawić czoła wyzwaniu klimatycznemu i biedzie. „Jeśli do 2050 roku przyznamy prawo każdemu obywatelowi kuli ziemskiej do wytwarzania takiej samej ilości CO2, to będziemy mogli wyciągnąć Afrykę z biedy” - zapewnia ekspert Attamar Edenhoffer na salonach europejskiego parlamentu, i utrzymuje również, że jeśli „przekonamy Europę, Stany Zjednoczone i Japonię, sprawa wejdzie na dobrą drogę.” „Zaproponowaliśmy nawet Durão Barroso stworzenie systemu światowych aukcji” - dodaje Schellnhuber. Jeśli spotkanie w Kopenhadze zakończy się sukcesem, stworzymy instytucje, które będą arbitrażować światowemu rynkowi CO2. „To wielka szkoda, że obecna makrokonferencja ONZ w Poznaniu odbyła się jeszcze z Bushem na czele Stanów Zjednoczonych, a Obama nie mógł swobodnie zadziałać” - dorzuca ambasador Narodów Zjednoczonych UE w ONZ, Fernando Valenzuela.