Europejski kalejdoskop: jak wypadły wybory?

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2009
Zielony to kolor zwycięskich ekologów we Francji i w Niemczech, niebieski należy do wszechobecnych konserwatystów, socjalistyczny różowy lekko zbladł… a co z czerwonym? To kolor policzków tych, którzy nie zagłosowali! Korespondenci z Europy komentują euro wybory.

Skrajna prawica na Węgrzech

Wyniki wyborów mogą wskazywać na znaczne zmiany na politycznej szachownicy Węgier. Zaskakująco dużym poparciem (14,77% co w przeliczeniu daje 3 mandaty) cieszy się skrajnie prawicowa partia Jobbik, która – przynajmniej na razie – nie jest w węgierskim parlamencie. Jobbik znajduje się na okładkach wszystkich krajowych gazet. Konserwatywna opozycja Fidesz wygrała wybory zdobywając 14 miejsc w Parlamencie Europejskim i uzyskała historyczny wynik 56,37%. Największymi przegranymi nocy wyborczej była niewątpliwie liberalna SZDSZ, która zdobyli jedynie 2,16% głosów i której nie udało się nikogo wysłać do Brukseli. Rządząca socjalistyczna MSZP dostała 17,34% głosów, a centroprawicowej MDF udało się dostać jeden mandat.

We Francji aż chce się wyłączyć telewizor

(Alain Guizard/Agence Angeli - MichelBarnier/flcikr)Absencja wyborcza? Ministrom pragnącym katapultować się do Brukseli brakowało motywacji a kampania wyborcza we Francji rozkręcała się powoli.

Rachida Dati, która była burmistrzem 7. dzielnicy Paryża oraz ministrem sprawiedliwości, a ostatnio po raz pierwszy została matką, ma ten luksus, że może zaangażować się w politykę europejską z pasją i poświęceniem. Jej kandydatura do Parlamentu była sposobem na pozbycie się jej z rządu i karą zastosowaną przez Nicolasa Sarkozy’ego wobec niektórych członków UMP. Z 27,87% głosów ta prawicowa partia zdobyła większość miejsc przysługujących Francji.

Jednak media są zainteresowane przede wszystkim Zielonymi, partią rządzoną przez Daniela Cohn-Bendita, który doskonale wpasowuje się w europejski krajobraz. Cohn-Bendit wziął pod swoje skrzydła wiele godnych zaufania i popularnych osób i udało mu się zdobyć 16,28% głosów, tyle co francuskiej partii socjalistycznej. Sukces jest o tyle bardziej rozgłaszany, że na kilka dni przed wyborami odbiorniki telewizyjne aż rozgrzały się do czerwoności podczas debaty między Cohn-Benditem a spanikowanym przewodniczącym partii Mo-Dem (Mouvement Démocrate) François Bayrou. Ten ostatni rozpalił dyskusję poruszając przedawnione tematy (propozycję łagodnego traktowania pedofilów, za którą w latach 70. był Cohn-Bendit). Oto poważna dyskusja na poziomie europejskim!

We Włoszech znowu skandal

(zdj.: Barabeke/flickr)PDL (Partido delle Liberta) otrzymała 35,2% głosów, podczas gdy PD – 26,2% głosów. Mimo to włoski premier Silvio Berlusconi oczekiwał lepszego wyniku. Alessandro Campi nazywa to efektem Noemi. Ten politolog i dyrektor organizacji Fare Politica, która jest bliska Gianfranco Finiego skomentował wybory w dzienniku Il Corriere Della Sera. Kontrowersje związane z „partie fine” i z ilościami młodych kobiet przewijających się przez willę Berlusconiego z pewnością powstrzymały katolików i młode kobiety przed oddaniem głosu na partię Il Cavaliere. Jednak nikt tak naprawdę nie jest w stanie stwierdzić, jaki wpływ na wynik wyborów miało zamieszczenie zdjęć z willi Berlusconiego przez El Pais 5 czerwca. Berlusconi chciał, żeby wyraźne zwycięstwo dało mu stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Dzisiaj już wiadomo, że PDL nie będzie pierwszą partią we frakcji EPL. We Włoszech wybory zakończyły się na ślicznych nogach Noemi Letizii. Ta osiemnastolatka przyszła oddać głos razem z ojcem. Z powodu dużej ilości gapiów lokal został zamknięty na czas potrzebny Noemi do spełnienia swojego obywatelskiego obowiązku. Noemi wyszła w towarzystwie policji, co zostało oprotestowane: dlaczego zwyczajną obywatelkę traktuje się w taki sposób?

Świnki dwie w Polsce

Ostatnie godziny kampanii przed zapadnięciem ciszy wyborczej były brutalne: większość kandydatów pragnęła zakończyć wybory mocnym uderzeniem. Przykład tego dała PO, która zaatakowała PiS publikując plakat krytykujący podejście PiS do Wspólnej Polityki Rolnej.

Mimo to nie było zbyt wielu niespodzianek. Frekwencja wyniosła 24,53%, czyli nie tylko znacznie więcej niż w 2004 roku (20,9%), ale i niż przewidywały sondaże (od 11 do 18%). Głosy rozłożyły się zgodnie z oczekiwaniami: 44,43% obywateli oddało głos na PO (co daje 25, połowę miejsc w Parlamencie przysługujących Polsce), 27,4% otrzymało PiS (15 mandatów). SLD-UP otrzymało 12,44% głosów i siedem mandatów a PSL – 7,01%. Wśród „wielkich przegranych” znajduje się Libertas z 1,14% głosów i CentroLewica, z której list startowali kandydaci Zielonych.

W Niemczech myśli się już o Bundestagu

(zdj.: Liberale/flickr - freiheitstruck team)Anne ma 25 lat i głosowała w Niemczech. Nie przestudiowała dokładnie programów wyborczych: „oddałam głos na Zielonych ponieważ ich program najlepiej odzwierciedlał moje priorytety w kwestii polityki europejskiej”. Kto zwyciężył w Niemczech? Niewątpliwie małe partie. Zieloni powtórzyli swój wynik z 2004 roku. Jednak największą niespodzianką była wygrana liberalno-demokratycznej FDP, której nie zaszkodziła nawet opublikowany kilka dni wcześniej artykuł FAZ, zatytułowany „Ile tak naprawdę pracuje Silvana Koch-Mehrin?” i opowiadający o podejściu do swoich obowiązków liberalnej europarlamentarzystki . Partia Koch-Mehrin zdobyła w wyniku tej publikacji 5% więcej głosów niż podczas ostatnich wyborów, a „dwa giganty”: SPD i CDU zebrały cięgi. Anne uważa, że podczas kampanii „nie poruszano w ogóle tematów europejskich, mówiono jedynie o sprzeczkach i skandalach krajowych”. Dowód? CDU i FDP uważają uzyskany wynik za dobry znak dla czarno-żółtej koalicji podczas wyborów do Bundestagu, które odbędą się we wrześniu.

Irlandia Północna straciła równowagę

(zdj.: Seanfderry-studenna/flickr)W Irlandii Północnej nacjonaliści z Sinn Fein z pewnością radzą sobie lepiej niż DUP, którzy po raz pierwszy stracili równowagę. Wyniki nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone, jednak dla unionistycznej większości parlamentarnej, która aż do teraz była na czele sondaży wyniki wyborów są prawdziwą niespodzianką: mogą być wyprzedzeni przez katolików na swojej własnej ziemi… wszystko to z powodu rozłamu wewnętrznego w DUP (Jim Allister opuścił partię żeby stworzyć partię o jeszcze bardziej ekstremalnych poglądach).