Eurowizja: konkurs gay friendly

Artykuł opublikowany 16 maja 2011
Artykuł opublikowany 16 maja 2011
Czy trzeba być gejem, żeby być fanem Eurowizji? Pewien naukowiec poświęcił się badaniu kultury fanklubów tego słynnego konkursu europejskiej piosenki. Rezultat: odniesienia do konkursu są coraz bardziej queer i sam konkurs zdaje się być świetnym narzędziem do walki o uznanie dla mniejszości seksualnych... Bez względu na kulturalną elitę europejską.

Kultura pop i francuski snobizm

Kiczowate, beznadziejne i pospolite. Każdego roku Eurowizja przyciąga więcej krytyków niż entuzjastów. „To dlatego że nie wygraliśmy od 34 lat” - mówi Marie Myriam, ostatnia reprezentantka Francji, której udało się zwyciężyć konkurs, a było to w 1977 roku. Podczas gdy w wielu krajach Eurowizja to wydarzenie jednoczące, wolne od negatywnych emocji, we Francji jest ona traktowana z pogardą. Philippe Le Guern, socjolog kultury i mediów, profesor Uniwersytetu w Awinionie analizował konkurs pod wieloma względami. Dla niego Eurowizja to przede wszystkim stosunek narodów do kultury masowej. Brak szacunku we Francji do konkursu wynika z tego, że kultura masowa jest tam traktowana jako ta mniej wartościowa. „Podczas gdy w krajach anglojęzycznych, piosenka popularna jest poddana analizie od przeszło 40 lat, we Francji ten problem nie podlega badaniom naukowym” - zaznacza profesor. „Jedyny termin używany we Francji aby zakwalifikować piosenkę popularną czyli variété (fr. ‘różne’) wiele mówi o tym, jaką ma ona wagę we Francji. Powiedziałoby się niesprecyzowany niezidentyfikowany obiekt kulturalny”.

Eurowizja ma problem z uznaniem we Francji również ze względu na mało przyjazne przyjęcie ze strony mediów. „W ostatnich latach francuscy komentatorzy relacjonujący finał konkursu specjalnie przyjmują ironiczny ton, który narzuca widzom odpowiednią interpretację, a to wielka szkoda” - przyznaje z żalem socjolog. Jak zmienić nastawienie? „To proste: trzeba wygrać. Dobrze wiemy, że Francuzi nie lubią przegrywać”- mówi Marie Myriam.

Eurowizyjny pierwiastek queer

W artykule „Aimer l'Eurovision faute de goût?” socjolog analizuje strukturę i zachowania eurowizyjnych fanklubów. Dochodzi do wniosku, że są one w większości złożone z gejów i stara się zrozumieć dlaczego. „Tę kwestię trzeba traktować bardzo ostrożnie. To że fankluby są gejowskie, nie oznacza, że wszyscy geje są fanami Eurowizji” - wyjaśnia. Można jednak spróbować przedstawić ogólny społeczny profil tej grupy. Jest ona głównie złożona z mieszkańców prowincji należących do klasy średniej, zwłaszcza na stanowiskach urzędniczych. Marie Myriam nie jest wcale zdziwiona. „To jest prawda i są to zapewne zarówno osoby homoseksualne jak i heteroseksualne. Eurowizja to kultura masowa, moment barwnej imprezy, przerywający rutynę codzienności” - oznajmia piosenkarka.

Trudno określić, czy zainteresowanie homoseksualistów Eurowizją jest zjawiskiem świeżym czy nie. Pewne jest jednak to, że dla wielu gejów przynależność do fanklubu Eurowizji jest sposobem na określenie swojej orientacji bez potrzeby mówienia o tym. „Eurowizja to konkurs działający według jasnych reguł. Jeśli często nawiązuje do estetyki queer, nie jest to przypadek. Ale homoseksualizm na Eurowizji to głębsza sprawa. Z roku na rok homoseksualne aluzje natury erotycznej mnożą się zarówno w piosenkach, jak i w relacjach komentatorów. A Ci z reguły otwarcie przyznają się do homoseksualizmu” - mówi socjolog.

Wraz ze zwycięstwem Dany International z 1998 roku, izraelskiej transseksualnej piosenkarki, konkurs nabrał znaczącej roli dla mniejszości i wspólnot, które zazwyczaj żyją na marginesie społeczeństwa. „W szerszym znaczeniu możemy powiedzieć, że konkurs przyciąga osoby, które czują się w jakiś sposób zmarginalizowane. Taka osoba odczuje ulgę, oglądając inne mniejszości docenione i gloryfikowane”, zaznacza naukowiec. „Ten sam schemat działa w przypadku krajów uczestniczących. Eurowizja pozwala wielu osobom pochodzących z małych krajów zaistnieć na scenie międzynarodowej i przyciągnąć uwagę bez względu na swoją pozycję polityczną i ekonomiczną” - precyzuje Philippe Le Guem. Cekinowe show jest więc przestrzenią wolności, pozwalającą wyjść poza konwencje społeczne, jest też wyzwalaczem społeczności tłumionych przez dominującą kulturę. Wcale nie taka głupia ta Eurowizja.

Fot. (cc)CharlesFred/flickr