Eurpejskie prawo ochrony życia prywatnego – między ochroną i nadużyciem

Artykuł opublikowany 6 grudnia 2010
Artykuł opublikowany 6 grudnia 2010
W 1819 r. Benjamin Constant rozróżnił wolność nowożytnych i starożytnych. Starożytni, z grubsza rzecz biorąc, nie mieli żadnej niezależności w życiu prywatnym lecz cieszyli się pełnią praw publicznych, i vice versa. 200 lat później Mark Zuckerberg wysadził w powietrze teorie francuskiego myśliciela - wolność prywatna również nie istnieje, dziękuję i do widzenia?
Nie, Facebook nie unicestwił (kompletnie) naszej świętej sfery prywatnej, a prawodawstwo narodowe skrzętnie ją chroni. Z większym lub mniejszym zaangażowaniem… casus Niemiec, Włoch i Francji.

Niemcy – Wielki Brat powraca

W buntowniczych Niemczech, Big Brother ma coraz więcej pracy. Ochrona życia prywatnego zawsze była świętością po wschodniej stronie Renu. Tymczasem zgodnie z rankingiem z 2007 r., przeprowadzonym przez ONG Privacy International z siedzibą w Londynie, numer jeden pośród uczniów w klasie europejskiej spadł na siódmą pozycję. Video-monitoring narasta, wprowadzono paszporty biometryczne i dostęp instytucji publicznych do danych dotyczących obywateli, ochrona życia prywatnego pracowników jest niedostateczna. Jeśli Niemcy pozostają jeszcze w czymś pierwsze, to będzie to poziom inwigilacji w sektorze telekomunikacji stosowany w ramach ustawy komunikacyjnej z 2007 r. (Telekommunikationsgesetz). Prozo to zezwalało na nagrywanie wszystkich rozmów przez 6 miesięcy. W 2010 r., na skutek wielu skarg, uznane zostało za niekonstytucyjne. Na przestrzeni lat rozmnożyły się przypadki ograniczeń sfery prywatnej: sieć Lidl nadzoruje swoich pracowników za pomocą kamer telewizyjnych a Daimler przeprowadza testy krwi… Nowe prawo o ochronie życia prywatnego pracowników jest w trakcie tworzenia. Porusza ono również drażliwy temat portali społecznościowych.

Włochy – w kraju popisywania się ochrona gwarantowana

We Włoszech Google musi uprzedzić z trzydniowym wyprzedzeniem o tym, że na danej ulicy pojawi się google-samochódMoże to ekspresyjna natura Włochów (zupełnie za darmo możecie wyrazić swoje oburzenie poniżej) sprawia, że władze Półwyspu Apenińskiego przywiązują szczególną uwagę do ochrony danych osobowych i życia prywatnego. W czerwcu 2003 r. kodeks ochrony danych osobowych zjednoczył całe obowiązujące prawodawstwo w jednym akcie prawnym. Najbardziej charakterystyczny dla tego aktu jest nałożony na Google nakaz informowania obywateli o przejazdach aut wykonujących zdjęcia do serwisu Google Street view. Ochrony życia prywatnego uczy się już w szkole, gdzie zakazuje się publikacji, bez uprzedniej zgody, filmów wykonanych za pomocą telefonów komórkowych i gdzie zabrania się używania podpisów biometrycznych na stołówkach. Urząd ochrony danych osobowych uruchomił ostatnio kampanię społeczną dotyczącą ubocznych wpływów portali społecznościowych na przyszłość młodzieży. A kysz Zuckerberg! W międzyczasie, błyskotliwy i młody premier Berlusconi nieskutecznie usiłował przepchnąć legge bavaglio ['prawo kneblujące'] zakazujące dziennikarzom publikowania informacji uzyskanych przy pomocy podsłuchów telefonicznych… Pod naciskiem włoskich mediów i Rady Europy musiał ostatecznie porzucić ten pomysł w lipcu 2010 r.

Prawo francuskie – pomiędzy ochroną i kontrolą życia prywatnego

W prawie francuskim zaznaczają się dwie, w istocie sprzeczne tendencje. Z jednaj strony prawo zalicza numer IP do danych osobowych i zezwala „każdemu kto potwierdzi swoją tożsamość na żądanie usunięcia danych dotyczących jego osoby”. Regulacja ta ma na celu przestrzeganie dyrektywy europejskiej z 24 października 1995 r., zobowiązującej podmioty odpowiedzialne za bazy danych do (dostawców internatu, wyszukiwarki, media społecznościowe, itp.) do dysponowania danymi personalnymi przez czas nie dłuższy niż jest to konieczne. Akt dobrej woli przeciwko „wirtualnym pociskom”. Niestety owa „karta o zatarciu danych osobowych na stronach społecznościowych i wyszukiwarkach” nie dotyczy Facebooka ani Google… Tyle w temacie wielkiego świata.

(cc) Anne Helmond

Z drugiej strony Prawo na rzecz bezpieczeństwa wewnętrznego pozwala władzom infiltrować i blokować strony pornograficzne. Zgoda, pedofile są wstrętni i nikt się nie temu nie sprzeciwia. Przeciwnicy tego prawa nie bronią pedofilów lecz raczej obawiają się, aby ten instrument prawny nie rozszył się na zjawiska inne niż pedofilia… Jak dotąd zastosowany został przeciwko osobom dokonującym kradzieży własności intelektualnej w zakresie prawa autorskiego... oraz do zablokowania niewygodnego pytania do prezydenta Sarkozy'ego. Ten zagadnięty przez dziennikarzy na konferencji prasowej o swoje uczestnictwo w aferze Karachigate odpowiedział: „A gdybym powiedział, że pewne moje źródła wskazują, że jesteście pedofilami?”.

12 lipca 2002 r. przegłosowana została dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady dotycząca życia prywatnego w sektorze komunikacji elektronicznej, która ma na celu zharmonizować prawodawstwo krajów członkowskich w zakresie życia prywatnego, tworząc z niego nic innego jak prawo podmiotowe. Dyrektywa, zawierając regulacje dotyczące takich zagadnień, jak reklama dedykowana czy prawo do zatarcia informacji, przewiduje środki mające na celu ochronę obywateli przed nadużyciem danych personalnych. 

Fot.  Główne (cc)Photon™/flickr ; samochód Google: (cc) Stuck in Customs/flickr ; dane: (cc)Anne Helmond/flickr; wideo Lidl:  YouTube ; wideo "A life on facebook" : http://www.maxluere.com/