Film o NSU i Beate Zschäpe: Jej filozofia to nienawiść

Artykuł opublikowany 11 października 2016
Artykuł opublikowany 11 października 2016

Jak to się stało, że z przeciętnej dziewczyny ze wschodnich Niemiec Beate Zschäpe zamieniła się w prawicową ekstremistkę? Telewizja ARD szuka odpowiedzi na to pytanie w filmie. Wykazuje się przy tym empatią, ale nie zachęca do zrozumienia czynów bohaterki.

„Nie mam nic przeciwko kilku obcym, jeśli tylko umieją się zachować”, mówi Uwe M. Sądzi jednak, że „azylanci” chcą „mieć wszystko podane na tacy”. Beate kiwa głową, Uwe M. szczerzy zęby w uśmiechu i zakochani opadają na łóżko. Wygląda na to, że nienawiść to mocny afrodyzjak. Tak samo jak umiłowanie Hitlera, swastyk i niemieckości.

Beate i Uwe M. nie są bowiem zwyczajną zakochaną parą. A może jednak? To czyni całą sprawę jeszcze bardziej skomplikowaną. Uwe M. nie żyje, 4 listopada odebrał sobie życie w przyczepie kempingowej. To samo zrobił jego znajomy, Uwe B. Beate natomiast odpowiada przed sądem – od 6 maja 2013 roku toczy się jej proces w sądzie w Monachium. Przedstawione osoby to Uwe Mundlos, Uwe Böhnhardt i Beate Zschäpe, którzy przez lata w tajemnicy dopuszczali się w Niemczech morderstw jako Narodowosocjalistyczne Podziemie (NSU). W swoim ambitnym projekcie telewizja ARD chce rozliczyć się z wydarzeniami z przeszłości. Seria Mitten in Deutschland: NSU w trzech częściach przedstawia historię z perspektywy sprawców, ofiar i zaangażowanych funkcjonariuszy.

Subtelny a jednak dobtiny

Część pierwsza Die Täter – Heute ist nicht aller Tage (niem. Sprawcy – Dziś to nie wszystko) przedstawia historię powstania NSU, aż do momentu zejścia do podziemia w 1998 roku. Pokazuje przede wszystkim jak to się stało, że z praworządnej, niewyróżniającej się dziewczynki ze wschodnich Niemiec wyrosła przekonana o swoich racjach prawicowa ekstremistka, która wraz ze swoimi przyjaciółmi zaplanowała i przeprowadziła ataki terrorystyczne. Ale uwaga! Czy naprawdę to zrobiła? Nad tym pytaniem pochyla się obecnie sąd, a zaangażowanie Zschäpe w działania NSU nie zostało jednoznacznie potwierdzone. Przed emisją na ekranie pojawia się więc napis: „Przedstawione wydarzenia historyczne nie zostały jeszcze całkowicie wyjaśnione”. Film ma zawierać „elementy fikcyjne”. Jedna rzecz sprawia, że ten projekt jest jeszcze bardziej fascynujący. Jak blisko będzie trzymał się faktów, a gdzie na własną rękę wypełni luki w historii? Z drugiej strony stanowi to problem. Czy jest sens kręcić film, skoro przedstawiany w nim proces wciąż trwa?

Trudno jest teraz odpowiedzieć na te pytania. Możemy jednak powiedzieć, że pierwsza część serii ostrożnie zbliża się do Zschäpe, Mundlosa i Bönhhardta. Wykazuje się przy tym empatią, ale nie zachęca do zrozumienia ich działań. Nic nie usprawiedliwia. To subtelny, ale dobitny film, który koncentruje się głównie na postaci Zschäpe. Ma to sens, w końcu to ona staje przed sądem jako jedyna pozostała przy życiu członkini NSU. Ale Beate przez większą część procesu milczy. Niemcy zachodzą w głowę. Kim jest ta kobieta? Bezlitosną prawicową ekstremistką czy wyłącznie bierną obserwatorką?

Miłość w czasach przemiany

Beate Zschäpe (Anna Maria Mühe) dorasta w Jenie na osiedlu z wielkiej płyty. Matka wychowuje ją samotnie – Beate nigdy nie poznała ojca, prawdopodobnie to były znajomy matki z Rumunii. W 1991 roku 16-letnia Zschäpe rzuca szkołę, najpierw pracuje jako pomocnica malarza pokojowego, później zdobywa zawód. W centrum młodzieżowym Beate poznaje Uwego Mundlosa (Albrecht Schuch). W tajemnicy wspólnie malują na ścianie mapę Niemiec z 1937 roku. Zakochani naziści. Występujący w telewizji kanclerz Helmut Kohl obiecuje „kwitnące krajobrazy” we wschodnich Niemczech, ale po Jenie jakoś tego nie widać. Jest szaro i smutno.

Uwe M. wnosi do życia Beate trochę koloru. Z innymi skinheadami maszeruje ulicami miasta, krzycząc: „Mamy coś dla was: nienawiść, nienawiść, nienawiść!” Zakochana Beate stoi tylko i się przygląda. Uwe uważa, że to „gówniane”, że Beate kradnie, ponieważ to „po prostu nie przystoi Niemce”. W 1992 roku Beate poznaje Uwego „Böhni” Böhnhardta (Sebastian Urzendowsky). Ten wita ją radosnym „Heil Hitler”. Flirt według narodowych socjalistów. Gdy Uwe M. jest w wojsku, Beate i Uwe B. zostają parą. Jednak cała trójka wciąż trzyma się razem, dopracowując coraz to bardziej radykalne plany. Demonstracje, nagonki na lewicową młodzież, w planach mają też zamach bombowy. Trio jednak wpada. W styczniu 1998 roku przeszukano ich mieszkania, w jednym z wynajmowanych przez Zschäpe garaży znaleziono improwizowane bomby i materiały wybuchowe. Zanim udaje złapać się Zschäpa, Mundlosa i Böhnhardta, cała trójka rozpływa się w powietrzu. Na tym film się kończy.

To niewygodny obraz, który nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Jak mógłby? Szczególnie interesujący jest kontrast między Beate Zschäpe a jej szkolną koleżanką Sandrą. Dlaczego jedna z nich wsiąkła w środowisko neonazistów, podczas gdy druga demonstrowała przeciwko faszystom? Sandra zdobywa zawód, wychodzi za mąż i rodzi dziecko. Dlaczego nie Zschäpe? Obie kobiety wychowały się w NRD, przeżyły przemianę, socjalizowały się w podobny sposób, a jednak nie mogłyby bardziej się od siebie różnić. W Niemczech rozbrzmiewa dziś ważne i aktualne pytanie: Dlaczego tylko jedna z nich zradykalizowała swoje poglądy?