Francja zmierza ku gospodarczej ruinie

Artykuł opublikowany 17 grudnia 2013
Artykuł opublikowany 17 grudnia 2013

Fran­cja ma potężną i sprawną go­spo­dar­kę - tak było przez wieki i tak jest dziś. Trud­no jest wy­obra­zić sobie ja­ki­kol­wiek inny sce­na­riusz. Sa­mo­za­do­wo­le­nie może jed­nak do­pro­wa­dzić kraj Ma­rian­ny do ka­ta­stro­fy. Ste­reo­ty­po­we okre­śle­nia -"nic nie trwa wiecz­nie", "sil­niej­szy bo­le­śniej upada" - same na­su­wa­ją się do opisu tego po­stę­pu­ją­ce­go upad­ku. 

W po­bli­żu mo­je­go domu w 5. dziel­ni­cy Pa­ry­ża jest spo­koj­na jed­no­kie­run­ko­wa ulica. Ulicą tą prze­jeż­dża bar­dzo nie­wie­le sa­mo­cho­dów, wobec czego przej­ście dla pie­szych z sy­gna­li­za­cją świetl­ną jest tam zu­peł­nie nie­po­trzeb­ne. Mo­że­cie wy­obra­zić sobie moje za­sko­cze­nie, kiedy oprócz świa­teł zo­ba­czy­łem tam kie­ru­ją­cego ru­chem po­li­cjanta, en­tu­zja­stycz­nie wy­ma­chu­ją­cego swoim li­za­kiem w kie­run­ku spo­ra­dycz­nie prze­jeż­dża­ją­cych sa­mo­cho­dów. Po­li­cjant był nie­zwy­kle dumny z sie­bie, jed­nak cał­ko­wi­cie zbęd­ny. Mo­żna po­my­śleć, że taka nad­mier­na de­ka­den­cja jest ozna­ką zdro­wej go­spo­dar­ki i rządu, który ma wię­cej pie­nię­dzy, niż po­my­słów na ich wy­da­nie. Nie­zu­peł­nie.

Jak leniwiec sięgający po valium

Fran­cu­ski dług pu­blicz­ny ro­śnie w spo­sób nie­kon­tro­lo­wa­ny. Fran­cja prze­chwy­ci­ła płaszcz "cho­re­go czło­wie­ka Eu­ro­py" od ta­kich tar­ga­nych trud­no­ścia­mi kra­jów jak Gre­cja, czy Ir­lan­dia. Pod­czas gdy po­zo­sta­ła część Eu­ro­py zno­si­ła ko­niecz­ne cier­pie­nia i ob­ci­na­ła swoje de­fi­cy­ty, fran­cu­ski rząd na kry­zys za­re­ago­wał z za­pa­łem i zręcz­no­ścią godną le­niw­ca się­ga­ją­ce­go po va­lium. Druga naj­więk­sza go­spo­dar­ka Eu­ro­py nie­świa­do­mie zmie­rza ku ka­ta­stro­fie.

400 lat po tym jak Je­an-Bap­ti­ste Col­bert, mi­ni­ster fi­nan­sów Lu­dwi­ka XIV, wy­ło­żył swoją fi­lo­zo­fię, fran­cu­skie rządy wciąż na nowo beczą: „duże pań­stwo dobre, wolny rynek zły” - ni­czym ma­ją­ce jak naj­lep­sze in­ten­cje owce z "Fol­war­ku zwie­rzę­ce­go" Or­wel­la. Pod­sta­wo­wym pro­ble­mem Fran­cji są ogrom­ne wy­dat­ki na pań­stwo. Rząd wy­da­je 56,6% PKB, wię­cej niż ja­ki­kol­wiek inny rząd w stre­fie euro. W Niem­czech jest to 44,7%, w Szwaj­ca­rii 34,1%. Nawet opła­ki­wa­ny ostat­nio rząd Gre­cji wy­da­je tylko 53,6% PKB.

Dla­cze­go tak duże wy­dat­ki pań­stwa są pro­ble­mem? Czy wy­dat­ki pań­stwa nie sty­mu­lu­ją wzro­stu? Do pew­ne­go stop­nia tak. Fran­cu­ski sys­tem opie­ki spo­łecz­nej jest słusz­nie ogrom­nym po­wo­dem do dumy. Nie­mniej jed­nak, ogrom­ne pań­stwo wy­ma­ga ogrom­nych po­dat­ków, a we Fran­cji po­dat­ki ha­mu­ją roz­wój biz­ne­su. Rząd bar­dzo sil­nie opo­dat­ko­wu­je przed­się­bior­stwa, więc prze­no­szą się one w inne miej­sca, po­zo­sta­wia­jąc Fran­cję z po­grą­ża­ją­cym się w re­ce­sji sek­to­rem prze­my­sło­wym. W la­tach 2000-2013 kosz­ty wy­na­gro­dzeń wzro­sły we Fran­cji o 45%, a w Niem­czech tylko o 24%. Słaba kon­ku­ren­cyj­ność Fran­cji spra­wia, że firmy prze­ska­ku­ją za gra­ni­cę. Fran­cu­ski sys­tem opie­ki spo­łecz­nej ma po­pra­wiać ja­kość życia, ale w rze­czy­wi­sto­ści przy­no­si od­wrot­ne skut­ki, po­nie­waż wy­so­kie po­dat­ki, które ge­ne­ru­je, od­stra­sza­ją in­we­sto­rów z sek­to­ra prze­my­sło­we­go i, co za tym idzie, zmniej­sza­ją ilość miej­sc pracy. W re­zul­ta­cie obec­ny po­ziom bez­ro­bo­cia we Fran­cji jest wy­so­ki i wy­no­si 11,1 %, a wśród osób po­ni­żej 24 roku życia – 25%. Wy­glą­da na to, że mi­łość pań­stwa fran­cu­skie­go do swych oby­wa­te­li jest tok­sycz­na.

Za FRANÇOISem z KALAFIOREM I TRAKTOREM

Fran­cu­ski dług pu­blicz­ny wy­no­si pra­wie dwa bi­lio­ny euro. Stos jed­no­do­la­ró­wek o równwar­to­ści tej sumy się­gnął­by po­ło­wy drogi na Księ­życ. W 2014 roku rząd zmar­nu­je 46,7 mld euro tylko na ob­słu­gę długu. Pod­ję­cie akcji jest nie­zbęd­ne w tej sy­tu­acji, ale na to, że François Hol­lan­de po­prze ko­niecz­ne cię­cia w bu­dże­cie, się nie za­no­si. Lu­dzie mają żal o bez­czyn­ność Hol­lan­de’a, a jego 15-pro­cen­to­we po­par­cie jest naj­niż­szym, jakie kie­dy­kol­wiek miał fran­cu­ski pre­zy­dent. Bar­dziej niz pa­syw­ność prze­szka­dza jed­nak Fran­cu­zom ak­tyw­ność pre­zy­den­ta - każdy jego ruch jest na­tych­mia­sto­wo opro­te­sto­wy­wa­ny. Hol­lan­de zna­lazł się mię­dzy mło­tem a ko­wa­dłem. Za­miast jed­nak za­ak­cep­to­wać swoją po­zy­cję i za­cząć po­dej­mo­wać kon­kret­ne de­cy­zje, sza­mo­cze się w po­szu­ki­wa­niu nie­ist­nie­ją­cej po­dusz­ki po­wietrz­nej.

Pró­bo­wał już opo­dat­ko­wać grupy mniej­szo­ścio­we, w tak samo tchórz­li­wy spo­sób jak David Ca­me­ron ob­ciął wy­dat­ki na opie­kę spo­łecz­ną dla mniej­szo­ści w Wiel­kiej Bry­ta­nii. Wszy­scy wie­dzą, że Fran­cu­zi uwiel­bia­ją straj­ko­wać, ale nikt nie był przy­go­to­wa­ny na tak ostrą re­ak­cję na pod­wyż­ki po­dat­ków wpro­wa­dzo­ne przez Hol­lan­de’a. W paź­dzier­ni­ku fran­cu­ski pre­zy­dent pró­bo­wał opo­dat­ko­wać sa­mo­cho­dy cię­ża­ro­we. W Bre­ta­nii rol­ni­cy za­blo­ko­wa­li drogi trak­to­ra­mi i sto­sa­mi ka­la­fio­rów. Za­ło­ży­li czer­wo­ne czap­ki, od­wo­łu­jąc się tym samym do XVII-wiecz­nej re­wo­lu­cji prze­ciw­ko Lu­dwi­ko­wi XIV i Col­ber­to­wi. Hol­lan­de wy­co­fał się. Pró­bo­wał na­ło­żyć okrut­ny i dzi­wacz­ny, 15,5-pro­cen­to­wy po­da­tek na pro­gra­my oszczęd­no­ścio­we. Wy­co­fał się, gdyż, jak można było się spo­dzie­wać, roz­zło­ścił wszyst­kich, od bo­ga­tych biz­nes­me­nów, po star­sze panie oba­wia­ją­ce się o swoje oszczęd­no­ści eme­ry­tal­ne.

Piwo i ta­niec - od­wiecz­ne pa­na­ceum

Dzię­ki rzą­do­wym po­życz­kom opro­cen­to­wa­nym je­dy­nie na 2,32% (dzie­się­cio­let­ni do­chód z ob­li­ga­cji), jesz­cze przez jakiś czas Fran­cja może po­wo­li zmie­rzać ku ka­ta­stro­fie go­spo­dar­czej. Ozna­cza to, że fran­cu­ski dług, po­mi­mo tego, że jest hor­ren­dal­nie wy­so­ki, po­zo­sta­je w rów­no­wa­dze, po­nie­waż rząd może wciąż po­ży­czać pie­nią­dze na jego spła­ce­nie. Nie­mniej jed­nak, 8 li­sto­pa­da agen­cja ra­tin­go­wa Stan­dard & Poor’s po raz drugi ob­ni­ży­ła ocenę wia­ry­god­no­ści kre­dy­to­wej Fran­cji. W tym mo­men­cie Fran­cu­zom po­win­no za­pa­lić się czer­wo­ne świa­teł­ko - przede wszyst­kim dla­te­go, że ob­ni­że­nie noty jest czę­sto sa­mo­speł­nia­ją­cą się prze­po­wied­nią. Kiedy agen­cja ra­tin­go­wa ob­ni­ża ocenę wia­ry­god­no­ści kre­dy­to­wej, in­we­sto­rzy do­ma­ga­ją się wyż­szych od­se­tek od pie­nię­dzy, które po­ży­cza­ją, rosną kosz­ty za­cią­ga­nia po­ży­czek, a po­nad­to ist­nie­je więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że rząd bę­dzie zwle­kał ze spła­ta­mi. Ob­ni­że­nie ra­tin­gu zwięk­sza ry­zy­ko tego, że Fran­cja nie wy­wią­że się ze zo­bo­wią­zań przez samo stwier­dze­nie, że ist­nie­je takie ry­zy­ko. Na­wia­sem mó­wiąc, jest to tylko jeden z wielu po­wo­dów, dla­cze­go agen­cje ra­tin­go­we są w naj­lep­szym wy­pad­ku mało przy­dat­ne, a w naj­gor­szym – nie­bez­piecz­ne. Sy­tu­acja gospodarcza Fran­cji, a tym samym całej Eu­ro­py, nie wy­glą­da do­brze. Jako że nie ma nic, co my, jako jed­nost­ki, mo­gli­by­śmy zro­bić, aby zmniej­szyć po­czu­cie bez­na­dziei wokół nas, mu­si­my uchwy­cić się na­sze­go je­dy­ne­go pew­ne­go źró­dła szczę­ścia – we­wnętrz­ne­go zdro­ju po­go­dy ducha i ra­do­ści, który na­zy­wa­my ludz­kim mó­zgiem. Czytelniku, jeśli jesteś Francuzem, nie myśl o ren­tow­no­ści ob­li­ga­cji i spad­ku ich war­to­ści, za­po­mnij nawet, że kie­dy­kol­wiek czy­ta­łeś ten ar­ty­kuł i po­zwól sobie na od­wiecz­ne pa­na­ceum – piwo i taniec.