François Bayrou, "trzeci kandydat"

Artykuł opublikowany 20 kwietnia 2007
Artykuł opublikowany 20 kwietnia 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Kampania wyborcza trzeciego w kolejności kandydata w wyścigu do Pałacu Elizejskiego przyspiesza. Na tydzień przed 22 kwietnia, pierwszą turą wyborów prezydenckich, sondaże przyznają mu 17% głosów.

Pociąg o 17.25 zaraz odjedzie. Na paryskim Dworcu Wschodnim panuje spokój. Dziesięć minut przed odjazdem, rysuje się w oddali sylwetka François Bayrou, a fotografowie zajmują pozycje zanim rozbłysną flesze ich aparatów. Jak gwiazda filmowa, Francois Bayrou serwuje im jeden z najładniejszych uśmiechów i rozdaje liczne uściski rak. Najpierw tym, z nich, których zna, potem pozostałym. Kandydat na fotel prezydencki, wsiada do pociągu, myli wagon, wysiada, w końcu zajmuje swoje miejsce w pierwszej klasie pociągu do Reims.

Podczas podroży Bayrou udziela prasie wywiadów. Przemówienia szefa UDF (Unii na rzecz Demokracji Francuskiej) nie zmieniły się od początku wyścigu do Palcu Elizejskiego. Centrysta pochodzący z rolniczej rodziny z Béarn, deklaruje, że jest "jedynym kandydatem mogącym połączyć cala Francję". Przedstawiając się jako alternatywę wobec dwóch biegunów w postaci Partii Socjalistycznej i UMP, François Bayrou potwierdza, że polityczne środowisko francuskie potrzebuje "elektrowstrząsu".

Gdy pociąg wjeżdża na dworzec w Reims, tłum otaczający kandydata na prezydenta wzbudza zaciekawienie podróżników. Młode dziewczyny pytają, o kogo chodzi. Odpowiadam: "Bayrou". Żadnej reakcji. Wyjaśniam: "Jeden z kandydatów w wyborach prezydenckich". Dziewczyny prychają śmiechem, zbliżają się do Bayrou i krzyczą, ze podwinęła mu się nogawka spodni. Po kilku krokach, ten mały detal estetyczny zostaje szybko zniwelowany.

Kandydat lewicy?

Els treballadors de Chausson Outillage(Ariadna Matamoros)Trasa wiedzie przez merostwo Reims. Tam, robotnicy fabryki części samochodowych Chausson Outillage czekają na Francois Bayrou, aby porozmawiać z nim o upadku ich przedsiębiorstwa. Po kilku zdaniach, kandydat centrum zgadza się zmienić przewidziany rozkład dnia i pojechać do fabryki. Czy to, dlatego, że odwiedziła ją również tydzień temu Segolene Royal?

Zwiedzanie fabryki zaczyna się pod czujnym okiem kandydata. Jeden z robotników zbliża się do mnie. Pytam go czy wizyta wpłynie na to, na kogo będzie głosował. "Zobaczymy" - odpowiada. "A Sarkozy też przyjedzie?" - "Nie sądzę, żeby ośmielił się tu przyjechać i nie ma takiej potrzeby" - dodaje z uśmiechem.

Pomimo tego, że Bayrou określa się jako kandydat proeuropejski, szybko nabrał dystansu do Unii Europejskiej podczas kampanii prezydenckiej proponując stereotypowo silną rolę państwa lub chroniącą Unię Europejską. Na przykład, aby stawić czoła globalizacji, "Unia europejska musi chronić przedsiębiorstwa" przed olbrzymimi rozwijającymi się takimi jak Indie i Chiny. Zgromadzeni robotnicy nie są do końca przekonani. "Nie zajmujemy się tu polityką, ale mamy konkretny problem", mówi robotnik z Chausson Outillage do jednego z dziennikarzy.

La Brasserie Flo (Ariadna Matamoros)Po kilku słowach, które schlebiają związkom zawodowym, wycieczka rusza dalej. Następny przystanek, to konferencja prasowa w restauracji Brasserie Flo. Ledwo przybył tłum otaczający kandydata UDF, młody człowiek przerywa panującą ciszę. "Dobrze wybrał pan miejsce na przemówienie, pasuje do prawicowości!" - krzyczy do Bayrou, robiąc aluzje do luksusów restauracji wybranej na spotkanie. Główny zainteresowany uśmiecha się i próbuje zbliżyć się do młodego człowieka, który wsiada na rower i znika, bez wymiany zdań. Koniec incydentu.

Przez ostatnie dni kampanii wyborczej, Bayrou próbuje zminimalizować swój ostatni spadek popularności w sondażach, po niespodziewanej zwyżce w marcu. "Liczy się tylko jeden sondaż, glosowanie Francuzów" - deklaruje. Podczas konferencji prasowej Bayrou podrzuca dziennikarzom tytuł artykułu prasowego: "Jeśli chodzi o niektóre tematy, jestem bardziej na lewo niż PS", jak napisze później dziennik Liberation. Aby to zilustrować, przypomina, że był jedynym kandydatem, który sprzeciwił się sprywatyzowaniu autostrad, podczas gdy PS nic nie zrobił, aby temu zapobiec.

Kąpiel w tłumie

Bayrou durnat el seu discurs(Ariadna Matamoros)Od wyrafinowanej Brasserie Flo po poligon przemysłowy, gdzie Bayrou kończy swój maraton wiecem. Na parkingu stoi niewiele samochodów i dziennikarze zastanawiają się czy sala wynajęta przez UDF nie będzie pusta. Wręcz przeciwnie. Pomarańczowy kolor króluje. Ponad 3 000 sympatyków oczekuje z niepokojem na Francois Bayrou. Koszulki z napisami "Sexy Centrowiec" robią furorę wśród młodych działaczy.

Podczas krzyków i oklasków Bayrou zwraca się do swojej publiczności słowami, które brzmią znajomo dla dziennikarzy, którzy uczestniczyli w jego w jego konferencji prasowej kilka minut temu. "Społeczeństwo francuskie potrzebuje zmian" - zaczyna. "Imigracja nie jest przyczyną wszystkich naszych problemów, jest tylko ich konsekwencją" - kontynuuje. "Od umiejętności życia razem", po francuskie "nie" dla Konstytucji europejskiej, poprzez ocieplenie klimatu i fakt, że "państwo nie może płacić za wszystko", Bayrou porusza wszystkie tematy mając przygotowane przemówienie, w którym brakuje spontaniczności.

Niespodziewany koniec

Wycieczka do Reims się, ale ostatnia prosta kampanii wyborczej dopiero się zaczyna. Po publikacji książki Projet d'espoir (Projekt nadzieja), Bayrou przedstawił swój program wyborczy podczas konferencji prasowej trzeciego kwietnia, w Paryżu.

"Czekam na niespodziewane zakończenie", deklaruje, gdy rozmawiamy o wyniku wyborów prezydenckich. Tymczasem Francuzi zastanawiają się, jaki rząd utworzy Bayrou gdyby wygrał. Centroprawicowy czy centrolewicowy? "Powinniśmy stworzyć nową koalicję z większością centrum", powtarza do znudzenia "trzeci człowiek". Ale co to dokładnie znaczy? Jeśli przedstawiciel UDF zostanie prezydentem, będzie musiał zawrzeć koalicję, żeby zapewnić sobie większość podczas wyborów do Zgromadzenia Narodowego w czerwcu 2007. Zawsze będzie czas żeby zobaczyć, czy ta "nowa koalicja" jak ja nazywa Bayrou, spełni oczekiwania tych, którzy wybiorą "alternatywę".

Zdjęcia w tekście: AM