Generacja E, czyli jak program Erasmus produkuje prawdziwych Europejczyków

Artykuł opublikowany 17 marca 2009
Artykuł opublikowany 17 marca 2009
W ubiegłym roku program Erasmus obchodził w Polsce swoje dziesiąte urodziny. Podczas jego trwania ponad 50 000 polskich studentów miało możliwość spędzenia semestru lub roku akademickiego za granicą. Jak wykorzystali tę szansę i czy jesteśmy świadkami narodzin nowej ‘Eurogeneracji’ – pokolenia, dla którego zjednoczona Europa jest czymś więcej niż sloganem w ustach polityków?
__

„Te 96 milionów euro (kwota przekazana Polsce w ramach programu Erasmus – przyp. red.) to moim zdaniem najlepiej wydane przez Unię pieniądze” – mówi z przekonaniem Marek, student Prawa na Uniwersytecie Warszawskim, który spędził rok na uniwersytecie w holenderskim Utrechcie. Z samego stypendium, które waha się od 200 do 400 euro miesięcznie, ciężko jest się jednak utrzymać. Często finansowo pomaga rodzina lub sami Erasmusi biorą sprawy w swoje ręce pracując wieczorami i nocami. Jak wspomina Marek, na nocnej zmianie w fabryce ciastek często spotykali się znajomi z sal wykładowych, a za zarobione tam 60 euro można było oszczędnie przeżyć kolejny tydzień. Jednak bariera finansowa jest nadal nie do pokonania dla wielu osób, które muszą zrezygnować z wyjazdu. Szkoda, bo Erasmus to niepowtarzalna szansa na unikalne, europejskie doświadczenie, które zmienia sposób patrzenia na świat prawie wszystkich osób biorących w nim udział.

Zdecydowana większość opinii-wspomnień, którymi dzielą się absolwenci Erasmusa na nowopowstałym portalu www.erasmuse.pl jest zaskakująco pozytywna. Nie ma narzekania, skarg czy marudzenia - wręcz przeciwnie - w zasadzie w każdym komentarzu pojawiają się takie sformułowania, jak „to był najlepszy okres mojego życia”, „nigdy tego nie zapomnę”, „każdy musi to przeżyć”. Dzięki wyjazdowi studenci mają niepowtarzalną szansę zetknięcia się z innymi kulturami, nauki tolerancji i zrozumienia oraz wyzbycia się stereotypów. Zarówno w czasie uczelnianych zajęć, jak i wieczorami w akademikach, barach i pubach poszerzają swoje horyzonty i zawierają międzynarodowe przyjaźnie, które trwają latami. Początki często bywają trudne oraz śmieszne (legendarne zaprzeczanie informacji, że w Polsce żyją niedźwiedzie polarne wcale nie jest dalekie od rzeczywistości), lecz to, co pozostaje w umysłach młodych Europejczyków jest bezcenne.

Program Erasmus jest do tego stopnia fenomenem, że zaczęto już mówić o ‘pokoleniu Erasmusa’, czy ‘Generacji E’. Jak pisze w swoim erasmusowym blogu Anna Skiba, studentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Śląskim, która była w Dortmundzie: „Liczę na to, że Generacja E zażąda od polityków zwrotu Europy. Kto, jeśli nie my, powie wreszcie ‘Koniec z budowaniem Europy ponad naszymi głowami? Wchodzimy w to!’". Jej słowa potwierdza prof. Stefan Wolff z University of Nottingham, stwierdzając, że „gdy to pokolenie przejmie stery w nadchodzących dziesięcioleciach, zarówno w Brukseli, jak i w stolicach poszczególnych krajów, będziemy świadkami głębokiego wstrząsu kulturowego”. Wygląda więc na to, że to absolwenci programu Erasmus mają największą szansę na dokończenie dzieła rozpoczętego przez Jeana Monneta i Roberta Schumana. Warto, by pamiętały o tym osoby zarządzające polską oświatą, gdyż stosunek osób biorących udział w Erasmusie do ogółu studentów jest w Polsce ciągle poniżej europejskiej średniej.

autor: Michał Juda, www.erasmuse.pl