Glamour przywódców europejskich

Artykuł opublikowany 4 kwietnia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 4 kwietnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Od krawatów w drobne groszki Berlusconiego do garsonek Angeli Merkel, (pół żartem, pół serio) przekrój stylów tych, którzy nami rządzą; lub tych, którzy będą nami rządzić.

Blair: wszystkie wiązania władzy

Nieoficjalny ale elegancki, pierwszy minister brytyjski stworzył z krawatów narzędzie dyplomacji. I - powiedzmy sobie szczerze - Nowa Partia Pracy nigdy by nie powstała, gdyby nie jego wspaniałe, głęboko-czerwone krawaty. Niestety od jakiegoś czasu czerwony wyblakł, ustępując miejsca różowemu "chciałbym-ale-nie-mogę". Musimy wzbudzić motywacje w angielskim boyu, zanim opuści Downing Street i podarować mu piękny bukiet krawatów domu mody Marinelli.

Berlusconi: ośmielać się, ośmielać się, ośmielać się!

Widzieliśmy go przez lata w ciemnym dwurzędowym garniturze i krawacie w drobne groszki. Widzieliśmy go w białej bandance w Porto Cervo, w wojskowej kurtce na spotkaniu z prezydentem Bushem, w swetrze na spotkaniu z Bossim w ogrodzie jego willi Arcore. W smokingu z Craxim na łamach "Milano da bere" z lat 80. Widzieliśmy go z włosami, bez włosów, ze świecą i bez świecy, opalonego. Nigdy bladego. Widzieliśmy go również w czapce piekarskiej na ulicach Mediolanu podczas aktualnej kampanii wyborczej. Pytanie: czy zobaczymy go jeszcze po wyborach 9. kwietnia?

Barroso: czyli nos do władzy

Dobry polityk musi mieć nosa do interesów, żeby wybrać własną strategię polityczną i dynamicznych współpracowników. Rudolf I Habsburg rzymski cesarz z XIII w. przeszedł do historii anatomii ze względu na swój nos, tak ogromny, że żaden artysta nie był w stanie sportretować go w całej jego rozciągłości. Miejmy nadzieję, że cesarz Unii Europejskiej Barroso nie przejdzie do historii tylko przez swój najbardziej orli nos spośród wszystkich przewodniczących komisji lub przez swoje pomarańczowo-czarne krawaty. Dziś również w polityce jest możliwa chirurgia plastyczna, a czasem nawet wskazana, jak uczy Berlusconi.

Segolène Royale: Francja po liftingu

Gdyby wszystkie kobiety były jak ona, świat byłby lepszym miejscem. Kandydatka na stanowisko prezydenta Francji w przyszłorocznych wyborach, zbliża się do perfekcji: to kobieta młodzieńcza i świadoma. Jest socjalistką, ale nie konserwatystką. Jest Francuzką, która nie boi się lekkich liftingów powiek. Jest piękna, nie wydając się głupia. Eleganckie jasne kostiumy podkreślają jej smukłą sylwetkę. Niestety świat (a obecna Francja w szczególności) nie jest idealnym miejscem i niewielu na nią zasługuje. Byłoby wspaniale mieć ją jako kandydatkę: choćby po to, żeby widzieć jej uśmiech na wszystkich murach Paryża. A poza tym wyobrażacie sobie, że prezydent republiki Francuskiej Segolène Royale, mówi w telewizji: "koniec zabawy"?

Angela Merkel: garnitur po niemiecku

Nigdy wcześniej nie widzieliśmy kobiety w roli kanclerza Niemiec. Ale nie mogła ona wyglądać inaczej niż Angela Merkel. Poza mało przekonującym uśmiechem, czy to możliwe, że we wschodnich Niemczech zachowano garderobę z czasów Honeckera?

Pomijając garb. Pomijając okropny czerwony szal, który upiera się nosić na uroczyste kolacje. Pomijając kurze łapy. Ale czy kiedyś byłoby możliwe, żeby w Berlinie nikt się nie odważył powiedzieć jej, że garnitur - zwłaszcza szaro-gipsowy - jest dobry dla urzędników pocztowych?

Prawa autorskie do zdjęć należą, w kolejności, do: Rady Unii Europejskiej, Forza Italia, Komisji Europejskiej, Assemblée Nationale, Komisji Europejskiej.