Globalizacja i demokracja: przyjaciele czy wrogowie?

Artykuł opublikowany 2 listopada 2013
Artykuł opublikowany 2 listopada 2013

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Globalizacja stała się tak nadużywanym i błędnie interpretowanym słowem w naszym współczesnym słowniku, że osiąga to już znamiona znęcania się. Niemniej jednak wpływ, jaki globalizacja ma na społeczeństwo oraz na całą wspólnotę międzynarodową jest czymś, o czym się jeszcze przekonamy.

David Held, znany Brytyjski politolog zbadał związek pomiędzy globalizacją a demokracją. Według niego, globalizację można rozumieć i rozważać z perspektywy polityczno-kulturowej, jako zjawisko przyczyniające się do "intensyfikacji poziomu interakcji i powiązań w krajach i społeczeństwach oraz pomiędzy nimi, które z kolei tworzą społeczność międzynarodową". 

Demokracja (deokratia) jest modelem politycznym, którego jesteśmy w pełni świadomi. Pochodząca od greckiego słowa oznaczającego władzę i siłę ludu, demokracja została „przyszyta” do koncepcji państwa narodowego.  Pomimo że materiał tworzący ład międzynarodowy został uszyty tak, by zredukować rolę państwa narodowego, demokracja nie utraciła jednak swojego blasku. Wprost przeciwnie. W naszym coraz bardziej zglobalizowanym świecie demokracja przyciąga jeszcze bardziej niż wcześniej. Ale cóż stanie się, gdy połączymy te dwie potężne siły? Czy globalizacja jest zagrożeniem, czy katalizatorem demokracji?

Argument przemawiający za zagrożeniem, jakie niesie ze sobą globalizacja opiera się na założeniu, że demokracja jest częścią składową autonomiczności państwa. Jednakże, jak sugeruje Held, w naszym tak gwałtownie modernizującym się świecie musimy wyodrębnić te dwa pojęcia. Faktem jest, że suwerenność państwa nie jest już taka sama jak kiedyś, co nie umniejsza ani roli, ani wagi demokracji w dzisiejszych czasach. Przeciwnie, świadczy to o tym, że demokracja przechodzi fazę transformacji i przez to łatwiej wpasowuje się w obecny porządek światowy. 

Jens Bartelson inny wybitny myśliciel polityczny twierdzi, że sposobem, dzięki któremu można „uratować “ demokrację jest rozszerzenie jej definicji poza ramy państwo-naród. W tym więc znaczeniu, globalizacja i demokracja muszą stworzyć swego rodzaju współzależność.  Jeśli nie pójdą w parze, ich drogi w końcu się rozejdą. Następstwem tego współdziałania są narodziny wspólnoty politycznej, która wykracza poza granice państw i łączy ludzi bez względu na obywatelstwo by ogarnąć zglobalizowany świat.

Zatem globalizacja zagraża naszemu przestarzałemu wyobrażeniu o demokracji, ale jest to pozytywny wynik tego procesu. Chociaż promowanie demokracji na świecie jest na ogół dobrze odbierane, zalecana jest czujność, aby uniknąć „sprzedaży” ustalonych form demokracji po kryjomu wspierających hegemonów na arenie międzynarodowej. Mimo, że demokracja jest kusząca, nie ma jednego jej modelu, który byłby odpowiedni dla wszystkich. Demokracja musi być wrażliwa na różnice kulturowe oraz na granice, w których dana kultura się mieści.

W związku z tym, Held proponuje rodzaj demokracji, który jest kosmopolityczny w swej naturze. Biorąc pod uwagę zmiany w wewnętrznym charakterze państwa spowodowane globalizacją, najważniejsze problemy wydają się mieć jednak globalny zasięg. Próby ich rozwiązania wymagają stworzenia sieci zarządzania i decyzji podejmowanych na szczeblu politycznym. Dlatego też,uczestnictwo na poziomie regionalnym staje się trudne w coraz bardziej powiązanym ze sobą świecie.  

Kto ma prawo głosu w dyskusji na temat globalnego ocieplenia, energii jądrowej, terroryzmu czy AIDS? Granice terytorialne nie są barierą dla tych spraw. Dlatego też, nie powinny one być podstawą przy ustalaniu, kogo włączyć a kogo wykluczyć z debaty na temat kwestii, która dotyczą nas wszystkich. Izolacjonizm jest w dzisiejszych czasach niemożliwy. Problemy pomiędzy dwoma krajami mogą mieć dramatyczne konsekwencje dla sąsiedniego regionu i całego świata. Nie możemy zaprzeczyć, że demokracja w dzisiejszych czasach wymaga wdrażania naszych praw obywatelskich w kontekście międzyrządowym. Stąd też Held podkreśla, że demokracja musi być podparta międzynarodowymi strukturami władzy, agencjami i organizacjami. 

Mając na uwadze, że musimy respektować to, iż demokracja wygląda inaczej w różnych krajach, myślę że rozumowanie Held’a jest słuszne. Prawdopodobnie globalizacja oddała przysługę demokracji ożywiając ją, aby mogła prosperować w bardziej zintegrowanym świecie. 

Autor: Kiyoye Marangos

Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami? Zapraszamy do debaty.

Znajdź nas na:WikiRendum.org