Głodne kawałki ONZ

Artykuł opublikowany 25 września 2007
Artykuł opublikowany 25 września 2007
Tuż przed otwarciem sześćdziesiątego drugiego Zgromadzenia ONZ, które ma mieć miejsce 24 września w Nowym Jorku, wielu alterglobalistów protestuje przed siedzibą Organizacji przeciwko niedbalstwu Narodów Zjednoczonych w stosunku do walki z głodem na świecie.

"To moja pierwsza wizyta w Stanach Zjednoczonych. Buntuję się przeciwko obojętności państw, której konsekwencje są tak poważne", mówi Malvika Subba, była miss Nepalu, która zasłynęła w swoim rodzinnym kraju z zaangażowania w walkę z biedą. Malvika stoi na czele kampanii "HungerFree", ["Świat bez głodu"], która ruszyła w lipcu w ponad trzydziestu krajach. Jej celem jest uznanie prawa do jedzenia jako fundamentalnego prawa człowieka.

Tydzień przed otwarciem sesji Narodów Zjednoczonych Malvika bierze udział w manifestacjach zorganizowanych przed budynkiem przy Pierwszej Alei przez organizacje pozarządowe oraz przez innych działaczy. Powód wściekłości demonstrantów: w porządku obrad nawet nie znajduje się zagadnienie głodu.

Odległy cel

W 2000 roku kraje członkowskie ONZ z wielką pompą zdecydowały się wypowiedzieć wojnę ubóstwu. Był to ich priorytet, którego celem, dzięki całej serii działań, było zmniejszenie do roku 2015 o połowę biedy na świecie. Działania te nazwano "Milenijnymi Celami Rozwoju".

Siedem lat później już się o tym nie mówi. Szacunki są dość pesymistyczne. Jednym z głównych celów działań ONZ było obniżenie liczby osób niedożywionych. Według ostatniego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ilość głodujących osób na świecie nie tylko nie zmalała, ale i wzrosła z 800 milionów w roku 2000 do 854 milionów dzisiaj.

W samej instytucji nikt nie zaprzecza porażce programu. Jednak czy Malvika naprawdę wierzy w świat bez głodu? "Gdy amerykański celnik podczas kontroli paszportów spytał mnie o cel wizyty w Nowym Jorku, powiedziałam mu, że chcę wziąć udział w międzynarodowej kampanii walczącej z głodem. Wtedy on roześmiał mi się w twarz i powiedział mi, że to niemożliwe, że to nigdy się nie uda!"

Brazylijski przykład

Malvika jest jednak co do tego przekonana. "Oczywiście, że nie jestem naiwna. Jednak raporty FAO i wielu innych organizacji wskazują na to, że jest wystarczająca ilość jedzenia i surowców naturalnych dla całej planety. Nie walczy się z głodem z powodów natury politycznej", podkreśla. "Na przykład w wielu krajach Afryki czy Azji kobiety nie mają dostępu do ziemi".

Potwierdzają to manifestanci, którzy przyjechali z Afryki. "W Senegalu kobiety odpowiadają za połowę produkcji rolnej. Jednak tylko 1-2% z nich ma dostęp do ziemi i do środków produkcji", wyjaśnia Ibrahima Niasse, przedstawiciel producentów orzechów arachidowych z Senegalu.

Wielu uważa, że nadzieje należy pokładać w Brazylii. Według Marcelo, młodego brazylijskiego działacza "wprowadzenie programu Fome Zero przez prezydenta Lulę oraz idąca za nią bezprecedensowa mobilizacja społeczeństwa obywatelskiego pozwoliła na obniżenie poziomu niedożywienia w kraju".

Wysoko postawieni urzędnicy ONZ wspierają manifestantów. Jednak robią to po cichu. "To, co robicie, ma duże znaczenie" - oświadczył kubański dyplomata. "Jeśli będziecie ciągle stawiać żądania, presja z zewnątrz pomoże nam w działaniu".