Głosowałem na Janusza Korwin-Mikkego

Artykuł opublikowany 21 maja 2015
Artykuł opublikowany 21 maja 2015

[Długi format] Rozmowa z 25-letnim Konradem, który w tegorocznych wyborach głosował na Janusza Korwin-Mikkego. Jego zdaniem JKM jest popierany przez młodych, bo ci nie mają kompleksów, które zakorzeniły się u ludzi żyjących w PRL-u i nie oczekują od państwa żadnej pomocy. Woleliby raczej, żeby nie przeszkadzano im działać. 

Cafebabel: Czy możesz powiedzieć coś o sobie?

Konrad: Mam 25 lat, wyższe wykształcenie, jestem z małego miasta. Kilka lat spędziłem za granicą.

CB: Dlaczego zdecydowałeś się głosować na Janusza Korwin-Mikkego i czy brałeś pod uwagę innych kandydatów?

Konrad: Dlatego, że obserwuję jego publicystykę oraz działalność polityczną już od 11 lat. Rozmawiałem z nim. Spełnia wszystkie moje kryteria dobrego kandydata na prezydenta: jest majętny, więc raczej nie idzie do wyborów z chęci wzbogacenia się; wywodzi się z lokalnej elity, która swoją pozycję zbudowała w Polsce, więc będzie jej bronić; jest erudytą przygotowanym do sprawowania funkcji kierowniczej, więc nikt go nie będzie musiał wyręczać z podejmowania istotnych decyzji; jest poliglotą, więc nie będzie potrzebował tłumacza w kuluarowych rozmowach za granicą; jest wyrazisty i ma opinię człowieka twardego i niezależnego, mało podatnego na naciski. Prezentuje też jasną, spójną i ponadczasową wizję prezydentury opartej na polskiej racji stanu rozumianej jako ochrona wolności i własności wszystkich obywateli. Jest też inteligentny, bo kto z nas utrzymałby się z gry w karty i szachy oraz pisania? Doceniam także jego nieustępliwość w sprawach zasadniczych i stałość poglądów na państwo.

Mogłem poprzeć Jacka Wilka, ale obawiałem się jego niedoświadczenia i tego, że jako człowiek stosunkowo młody i niezwykle zdolny, może mieć jeszcze w sobie za dużo osobistej ambicji, którą starzy wyjadacze mogliby wykorzystać przeciwko Polsce. Moją sympatię zdobył także pokrewny ideowo Grzegorz Braun. Jednak JKM jest stary i mogły to być jego ostatnie wybory prezydenckie. Na popieranie innych i ewentualne korekty przyjdzie czas później.

CB: Czy showman i prowokator nie przysłania polityka? Gdy ogląda się Korwina w telewizji, wyraźnie widać, że człowiek jest ekspertem od mediów, sypie inwektywami i sentencjami jak z rękawa. Czy jednak nie cierpi na tym całość programu politycznego Nowej Prawicy?

Konrad: Nie. JKM jest rzadko pokazywany i musi taki być, bo inaczej nikt by go nie usłyszał, nie mówiąc już o słuchaniu. Znając realia, nie dziwię się drwinom z JKM. Gdyby popierał obce interesy i postkomunistów, na pewno byłby lepiej przedstawiany. Wszystkie większe polskie media są w rękach byłych donosicieli, a wiele z nich (w tym Cafebabel) jest też w rękach zagranicy. Odbieramy więc to, co pokazują nam ludzie, których trudno nazwać przyzwoitymi, a także cudzoziemcy. Ataki na JKM są w ich interesie, bo on odbiera im wpływ.

CB: Czy zgadzasz się z opinią, że Janusz Korwin-Mikke stał się popularny wśród młodzieży, bo dla nich rozrywka, skandal i hejt to chleb powszedni?

Konrad: Nie. Wydaje się, że JKM jest popierany przez młodych, bo oni nie mają kompleksów, które zakorzeniły się u ludzi żyjących w PRL-u i nie oczekują też od państwa żadnej pomocy. Woleliby raczej, żeby nie przeszkadzano im działać. Dlatego ich jedyną nadzieją jest zmiana systemu. Wyborcy JKM są nonkonformistami, a jednocześnie szanują tradycję. Mają też bardzo wysokie standardy etyczne i merytoryczne. Nawet sam JKM tłumaczy się przed nimi na spotkaniach. Proszę wybrać się na takie spotkanie. Zobaczy pani salę wypełnioną po brzegi i usłyszy trudne pytania. Ja sam byłem na kilku takich wykładach i myślę, że w tym gronie najbardziej liczą się wolność, odpowiedzialność i wizja państwa na pokolenie do przodu. Jeżeli JKM tę wizję zaprzepaści, to pewnie młodzi się od niego odwrócą.

Janusz Korwin-Mikke u Moniki Olejnik 13.05.2015

CB: Czy mógłbyś udzielić komentarza na temat najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego?

- że kobietom powinno być odebrane prawo głosu

Konrad: JKM nie jest demokratą i zabrałby to prawo wszystkim, nie tylko kobietom. Kobiety nie miały prawa głosu w niektórych kantonach Szwajcarii aż do 1990 roku i świat się nie zawalił. Szwajcaria i tak była jednym z najbardziej wolnych i bogatych krajów na świecie. Z lewicowego punktu widzenia, kobiety zbyt rzadko korzystają ze swoich praw, nawet jeśli je mają. Albo wybierają mężczyzn. Wie pani, że w tych wyborach na JKM zagłosowało więcej kobiet niż na panią Ogórek? Może gdyby głosowały same kobiety, to JKM odnosiłby większe sukcesy.

- że UE powinno się rozsadzić od środka

Konrad: UE powołano w interesie Niemiec. Przyjmując fundusze z UE, popadamy w zależność polityczną i zadłużenie w niemieckich bankach. Wybieramy przede wszystkim te projekty, na które dostajemy pieniądze, czyli te, które nie zwiększają naszego potencjału, a jedynie krótkotrwale zwiększają nasz standard życia. W zamian za to polskie firmy działają w okowach monstrualnej biurokracji, której nie było w czasach przedakcesyjnych. Obniża to naszą konkurencyjność i nie pozwala nam bogacić się szybciej niż rozwiniętym krajom. Nawet ważne projekty infrastrukturalne powstają przede wszystkim na osi WE, co bardziej służy Niemcom (i Rosji) niż Polsce, która potrzebuje połączeń Północ-Południe. Polska jako gospodarka uzupełniająca wobec Niemiec to stara koncepcja Mitteleuropy. Niemcy trzymają nad nami protektorat polityczny (Traktat lizboński narzuca prawo wszystkim członkom UE oprócz Niemiec) i ekonomiczny, dotują nasze państwo, ale przetargi wygrywają przeważnie firmy niemieckie, a potem inne firmy niemieckie budują u nas fabryki, w których za taką samą pracę płacą o wiele mniej niż u siebie. Jeszcze inne firmy niemieckie sprzedają u nas towar często niższej jakości, ale za to po wyższych cenach. Polska zaś spłaca kredyty w niemieckich bankach. W ten sposób Niemcy zyskują, a my tracimy. Do tego fabryka to jeszcze nie instytut. Mamy więc drenaż mózgów na Zachód, a u siebie pracę najwyżej dla wyrobników w korporacjach i u polskich podwykonawców. Nasza produkcja rozwija się w takim zakresie, w jakim łatwo ją będzie zastąpić. Wszystkie branże o wysokiej wartości dodanej, potrzebujące specjalistów, dużego nakładu myśli i kapitału, opanowane są zaś przez firmy obce. Polska jest dla Zachodu rynkiem zbytu, dostarczycielem płodów rolnych, części i siły roboczej. To nie jest korzystne dla nas - Polaków. Ale politycy oraz firmy zachodnie bardzo na tym korzystają.

JKM usunąłby przepisy krępujące biznes. Wtedy mielibyśmy więcej dużych przedsiębiorstw w polskich rękach i innowacji, które dostarczają produktów trudnych do zastąpienia. Warto też zwrócić uwagę, że JKM popiera Układ z Schengen, a więc nie dąży do izolacji. Nadal moglibyśmy swobodnie podróżować i żyć w dowolnym kraju objętym tą umową. Cudzoziemcy też mogliby działać w Polsce. Ale JKM uwolniłby polską przedsiębiorczość i zwrócił Polakom możliwość bogacenia się.

- że kara chłosty powinna zostać przywrócona

Konrad: Młodociany złodziej idzie do więzienia, gdzie czeka go piekło. A tak to dostałby parę razy witką po tyłku, w ciągu tygodnia wydobrzał i nie straciłby ani zdrowia, ani przyszłości. JKM mówi, że chłosta kaleczy ciało, ale więzienie kaleczy duszę. Jak może wyglądać chłosta w rozwiniętym kraju, widać w Singapurze. Ja też popieram tę karę, bo jest sprawiedliwa - tyłek każdego boli tak samo.

CB: Co Korwin mógłby zmienić w Polsce?

Konrad: Program JKM jest zbyt obszerny, by go tutaj przedstawić. Moglibyśmy oczekiwać likwidacji PIT i CIT, obniżenia VAT do 15%, a także zlikwidowania wielu absurdów prawnych. Jestem pewien, że wynikające z bałaganu prawnego spory podatkowe rozstrzygane byłyby na korzyść obywatela i nikt nie byłby karany za zabójstwo w obronie koniecznej. Na pewno wróciłaby ustawa Wilczka, a więc działalność gospodarcza byłaby dozwolona każdemu na równych prawach w granicach prawa, jednak bez setek koncesji i pozwoleń, które są obecnie wymagane. Gdyby można zmienić konstytucję, to wprowadzono by ścisły trójpodział władzy (co oznacza pojawienie się hamulców dla władzy państwowej), autonomię samorządów, wybieralność sędziów, nową ordynację wyborczą, która lepiej odpowiada zadaniom poszczególnych ciał wybieralnych oraz zakaz tworzenia budżetu z deficytem. Dzięki temu Polska zaczęłaby wreszcie spłacać długi. W zależności od poparcia, zaczęłaby się stopniowa transformacja państwa w stronę organizacji opartej na wolnym wyborze, prywatnej własności i prawie naturalnym.

CB: Jak Twoje otoczenie reaguje na to, że głosowałeś na Korwina? W Polsce teraz chyba lewica jest modna wśród młodych osób?

Konrad: Nie powinno się popierać tego co modne, ale to co słuszne. Dlatego staram się nie oglądać na to, co mówią inni, chyba że akurat mają rację. Nie spotkałem się ze szczególną reakcją z powodu mojego wyboru. Wydaje mi się, że takie poglądy polityczne, jak moje, są dla innych nieistotną ciekawostką, która ginie w gąszczu ich codziennych spraw. Tacy ludzie nie wstydzą się głosować na przypadkowych kandydatów, których widzieli przez chwilę w telewizji. Ale ci, którzy głosowali tak, jak ja, wiedzą, że Polska jest chora, a choroby nie leczy się przez zwalczanie objawów. Prawicowa recepta zawiera lekarstwo, które może być gorzkie, ale na pewno zadziała. Nie potrzebują środków znieczulających i leków homeopatycznych od lewego lecz koncesjonowanego i polecanego dostawcy. Nawet ubóstwiane przez główny nurt sondaże wskazują na rosnące poparcie młodych wyborców dla prawicy