Granica wschodnia Unii: nowa żelazna kurtyna

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Polska stała się po rozszerzeniu Europy nowym członkiem w europejskiej części wschodniej. Nowe regulacje przy wstąpieniu do EU powinny chronić utrzymanie dobrobytu. Dla regionów granicznych powstałą „nowa żelazna kurtyna”, która uniemożliwia wielu handlarzom granicznym pracę.

Mur Berliński nie został zniszczony, narzeka Wojciech Sadurski, dziennikarz warszawskiej gazety „Rzeczpospolita”. Został tylko przesunięty na wschód, nad Bug. Po rozszerzeniu Europy Polska stała się głównym strażnikiem zatrzymującym dobrobyt w Europie. Ze swoimi 1143 kilometrami granicy wschodniej stała się najdłuższą granicą zewnętrzną wszystkich Państw członkowskich. Warszawa aplikowała o przyznanie 1,1 mld euro na ochronę granic i rozbudowę infrastruktury do roku 2006. W Brukseli zatwierdzono właśnie na ten cel 200 milonow Euro.

W Przemyślu Polacy nie dzielili z rządem radości z powodu wejścia do UE. Tam ludzie mają krewnych po drugiej stronie granicy, na ziemiach zachodniej Ukrainy, które należały przed wojną do Polski. Po drugiej wojnie światowej wszystkie te obszary, które przez setki lat należały społecznie, kulturalnie i religijnie do Polski, zostały odcięte. Od rozpadu Związku Radzieckiego rodziny mogły znów się odwiedzać bez zbędnych formalności. „Cały region czerpał z tego ogromne korzyści” twierdzi Tadeusz Sawicki, burmistrz Przemyśla. Wszędzie powstawały tanie bazary, gdzie Ukraińcy sprzedawali tanie papierosy i wódkę w zamian za inne towary. Polacy pozyskiwali również pracowników z Ukrainy, którzy pracowali dla nich na budowach i w gospodarstwach rolnych. Od rozszerzenia Unii wszystko stało się bardziej skomplikowane. Przede wszystkim tzw. „mrówki”, handlarze graniczni, ponieśli dzięki temu najwięcej strat.

Kaliningradzcy handlarze graniczni stoją nad przepaścią

To samo spotkało wielu rosyjskich handlarzy w mieście mieszczącym się na granicy państwa – Bagrationowsku. Większość z nich żyje z handlu granicznego, dzięki któremu zawiesili oni wykonywanie własnych zawodów, ponieważ wynagrodzenie nie wystarczało na utrzymanie własnej rodziny. Na granicy handlowali papierosami, benzyną i wódką- towarami w Polsce znacznie droższymi. Z powrotem wracali z tanimi tekstyliami, turecką skórą lub butami, które to później sprzedawane były przez kobiety na rynku w Kaliningradzie. Prawie cala społeczność tego regionu żyje z zasiłków socjalnych. Tak wiec dzienne obroty na poziomie trzech do czterech dolarów są wielkim sukcesem. Od wejścia Polski do UE wolno przejść przez granice tylko z jednym litrem alkoholu i kartonem papierosów, tylko wtedy, gdy posiada się oficjalną wizę do Polski. Do tej pory handlem granicznym trudniło się około 15.000 osób, dla co dziesiątej rodziny było to jedyne źródło zarobku, bez którego przyszłość jawi się w czarnych barwach, gdyż w rosyjskich enklawach nie ma po prostu miejsc pracy.

Przejść przez granicę za wszelką cenę

Jak okropna stała się nowa żelazna kurtyna pomiędzy bogatą Europą a byłymi państwami Związku Radzieckiego widać na przejściu granicznym Terespol/Brest, który otwiera bramę do wspólnoty Niepodległych Państw na wschodzie. Ponad polowa transportu, która dociera ze wschodu do Europy, przechodzi tu odprawę graniczną. Do nowych wymagań stawianych przez EU urzędnicy są całkowicie nieprzygotowani. Nikt prawie nie zna tu przepisów europejskich. Technicznie jak i personalnie nikt nie jest w stanie odprawić takiej ilości towarów.

Już po rozszerzeniu przez wiele dni tysiące samochodów ciężarowych czekało na granicy, kierowcy samochodów osobowych musieli oczekiwać 24 godziny na odprawę. Każdy, kto chciał szybciej przekroczyć granicę musiał wejść w kontakt z mafią i za 100 euro szybciej ominąć kolejkę.

Ochrona graniczna rozpoczęła walkę z narastającym problemem przemytu i pomimo fatalnego wyposażenia polskich urzędników w ostatnim roku złapano na południowej granicy Przemyśla około 500 uciekinierów, miedzy innymi z Wietnamu i Afganistanu. „ Całej granicy nie da się uszczelnić” twierdzi Janusz Rogacz, dyrektor polskiej Straży granicznej.

„Przerzuty ludzi są bardzo dobrym interesem” Około 2000 do 15.000 dolarów kasują przewodnicy za uciekiniera. Do tego jeszcze są oni wspierani przez polskich rolników, którzy za niewielką opłatą ukrywają cudzoziemców. Bez korupcji interes by w ogóle nie istniał. Pogranicznicy ukraińscy przymykają oko za 40 dolarów miesięcznie.

Dziennikarz Wojciech Sadurski wydaje się mieć racje, mówiąc, ze Mur Berliński jeszcze długo będzie istniał. Na nowej granicy wschodniej UE obowiązuje, bowiem prawo twardej waluty. Nowa żelazna kurtyna ciągnąca się przez Europę niszczy przede wszystkich „maluczkich”, którzy stają się jej ofiarami.