Grecja: na rozdrożu demokracji

Artykuł opublikowany 3 lutego 2015
Artykuł opublikowany 3 lutego 2015

Sytuacja w Europie jest krytyczna. Zagraża to m.in. wartościom demokratycznym wyznawanym przez UE. Wielu Europejczyków chciałoby mieć większy udział w polityce, jednak brak przejrzystości w działaniu ustroju pogłębia przepaść dzielącą obywateli i władze polityczne. Florian Schmitz rozmawia z Antonisem Schwarzem, współtwórcą vouliwatch.gr, o demokracji oddolnej i uprzedzeniach wsród Europejczyków.

Florian Schmitz: Projekt vouliwatch.gr jest wzorowany na niemieckiej platformie demokratycznej abgeordnetenwatch.de. Mógłbyś wytłumaczyć nam, co dokładnie robisz i kto stoi za całym projektem?

Antonis Schwarz: Nasz projekt umożliwia dialog publiczny pomiędzy posłami i obywatelami. Użytkownicy mogą zadawać pytania, a my moderujemy dyskusję. Obserwujemy również, jak dani posłowie głosują w parlamencie. W odróżnieniu od abgeordnetenwatch.de oferujemy również monitoring polityczny, gdzie zamieszczamy streszczenia programów różnych partii politycznych. Nasi użytkownicy mogą je porównywać pod kątem różnych aspektów, na przykład gospodarczym czy środowiskowym, dyskutować na ich temat i wskazywać możliwe poprawki. Oprócz tego oferujemy Candidatewatch, gdzie można śledzić przebieg kampanii wyborczych. Wreszcie - dajemy możliwość przesyłania swoich własnych projektów ustaw i polemizowania na ich temat.

FS: Z waszej strony korzystają ludzie z poglądami raczej lewicowymi, czy jest wśród nich miejsce również dla konserwatystów?

AS: Powiedziałbym, że w większości są to ludzie działający w rozwijających się społeczeństwach obywatelskich i że wielu spośród nich jest również zaangażowana w ruch demokracji oddolnej. Zawsze jednak zależy to od obecnej sytuacji, na przykład w czasie nieoficjalnego referendum w Salonikach dostawaliśmy wiele pytań dotyczących prywatyzacji wodociągów państwowych. Naszych użytkowników nie da się wrzucić do jednego worka. Jeśli już miałbym generalizować, to są to ludzie w wieku od 18 do 35 lat.

FS: Co masz na myśli, mówiąc „rozwijające się społeczeństwa obywatelskie”?

AS: Myślę, że ruch demokracji oddolnej przybiera dzisiaj na sile. Grecja jest według mnie dobrym przykładem tego, co może się wydarzyć, gdy cała władza skupiona jest w rękach partii politycznych, a obywatele nie mają możliwości udziału w polityce poza głosowaniem w wyborach. Vouliwatch popiera oczywiście ustrój demokracji parlamentarnej. Obywatele muszą mieć jednak możliwość udziału w polityce, który nie ogranicza się do wrzucenia kartki do urny co cztery lata.

FS: Wspomniałeś o społeczeństwie obywatelskim i demokracji oddolnej. Mógłbyś wytłumaczyć naszym czytelnikom, w jaki sposób Vouliwatch jest związany z tymi zjawiskami?

AS: Jesteśmy bardzo młodą organizacją. Przede wszystkim próbujemy sprawić, aby posłowie i politycy odpowiadali na pytania zadawane przez naszych użytkowników. Poruszamy się przy tym w obszarze prawnym, który zapewnia nam konstytucja. W parlamencie nie ma obecnie komisji petycyjnych ani jakichkolwiek formalnych środków wpływu na politykę. Pozostaje nam jedynie napisać do danego posła i mieć nadzieję, że przeczyta naszą wiadomość i weźmie ją pod uwagę. Staramy się upublicznić ten proces i dać obywatelom dodatkowe narzędzie do wywierania presji.

FS: Chodzi więc o bardziej otwartą komunikację i przejrzystość w polityce. Jak oceniasz rozwój tej przejrzystości w Grecji od wybuchu kryzysu?

AS: Z kwestią przejrzystości borykamy się od dłuższego czasu, kryzys natomiast sprawił, że sprawa ta nabrała jeszcze większej wagi. Wydaje mi się, że nacisk wywierany przez społeczeństwo obywatelskie mógłby być lepiej wymierzony - samo narzekanie na ustrój nie wystarcza. Ludzie powinni skupić się na szczegółach, na zasadzie: „Dobra, nasz ustrój nie działa, poprawmy go TU, a potem naciskajmy TAM”. Należy dodać, że w poprawie sytuacji Grecji pomogło również członkostwo w organizacjach międzynarodowych.

FS: Myślisz, że Grecy widzą związek pomiędzy problemem przejrzystości ustroju a obecnym stanem ich państwa?

AS: Oczywiście, są tego bardzo świadomi. Sądzę jednak, że zbyt często ograniczają się do stwierdzenia, że ustrój jest po prostu zepsuty i że dlatego nie opłaca się próbować go naprawić. Wielu postanawia się po prostu przystosować i spróbować wyciągnąć z obecnej sytuacji jak najwięcej korzyści. To poczucie daremności, braku sensu działania w polityce jest moim zdaniem największym niebezpieczeństwem kryzysu. A teraz, kiedy szczególnie potrzeba nam zaangażowania politycznego, ludzie się wycofują. Nie można oczywiście generalizować, nie wszyscy chowają głowę w piasek - widać to zwłaszcza w innych państwach Europy, w tym w Niemczech.

FS: W tym czasie niepewności w Europie rozwijają się różne uprzedzenia. Jesteś pół Grekiem, pół Niemcem - co o Niemcach powinni według ciebie wiedzieć Grecy i vice versa? Czy istnieją wzajemne uprzedzenia między tymi narodami, których łatwo można byłoby się pozbyć, gdyby komunikacja była lepsza?

AS: Powiem tak: Europejczycy powinni wiedzieć o Grekach to, że żyją oni w dość młodym państwie z bardzo trudną historią. Spod jarzma Turków wyzwoliliśmy się dopiero w 1821 roku. Niektóre tereny Grecji odzyskały niepodległość dopiero sto lat później. Potem miała miejsce katastrofa w Azji Mniejszej i Grecja ni stąd, ni zowąd musiała przyjąć trzy miliony uchodźców. Później nadeszła okupacja niemiecka i dyktatura wojskowa. Grecja była okupowana przez Osmanów przez 400 lat - byliśmy z tego powodu odizolowani od Europy. Zamiast pozostać w kraju zamożni Grecy wyjeżdżali za granicę, na przykład do Aleksandrii.

FS: Przypomina to obecną sytuację - spora część kapitału Grecji jest za granicą.

AS: W pewnym sensie przypomina, ale wielcy oligarchowie nadal mieszkają w kraju. Ważne jest też to, że Grecja nie przeżyła okresu oświecenia ani reformacji, co tłumaczy, dlaczego Kościół ma tu taką władzę...

FS: ...i ciągle wtrąca się w postępowanie ustawodawcze.

AS: Właśnie. Grecja ma niepowtarzalną historię. Uznaję się ją za państwo europejskie, cała kultura Zachodu  ma swoje korzenie właśnie tutaj. Od czasów starożytnych minęło jednak sporo czasu. Liczne okupacje, era bizantyjska, kiedy to wielu Greków uważało się za Rzymian - tożsamość narodowa w kraju dopiero dojrzewa.

FS: Czy wśród Niemców istnieją jakieś uprzedzenia wobec Greków, których trzeba się pozbyć jak najszybciej?

AS: Jest ich wiele i eksploatują je głównie media. Trzeba zdać sobie sprawę, że Grecja to państwo na pograniczu Wschodu i Zachodu. Wielu Greków mówi na przykład, że „studiowali w Europie”. Przypomina to nieco mentalność w Wielkiej Brytanii.

FS: A jak to jest w drugą stronę? Greckie media są, delikatnie mówiąc, dość wybiórcze. Co Grecy powinni wiedziec o Niemcach albo w ogóle o Europejczykach?

AS: W Grecji momentami za bardzo potępia się Unię Europejską. Można oczywiście poprawić jej funkcjonowanie na wielu płszczyznach, sądzę jednak, że Grecji służy członkostwo w Unii, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc finansową. Musimy zrozumieć, że jesteśmy członkami klubu, w którym po prostu nie wypada w tym samym momencie narzekać i wyciągać pieniędzy. W każdym razie teraz należy skupić się na problemach wewnętrznych. Ludzie zrozumieli, że to właśnie one, nie Europa, są źródłem kryzysu.

FS: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

AS: Ja również dziękuję.

Antonis Schwarz, ur. 1988, pół Grek, pół Niemiec, swoje dzieciństwo spędził w Monachium i Atenach. Studiował europeistykę w Londynie, później zarządzanie w Madrycie. Półtora roku temu, wraz z innymi aktywistami na rzecz demokracji, założył vouliwatch.gr.

Cały wywiad dostępny jest na stronie: eudyssee.eu