Grecka Attyka wypowiada wojnę wysypiskom śmieci

Artykuł opublikowany 23 sierpnia 2011
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 23 sierpnia 2011
Europa, zajęta rozwiązywaniem problemów finansowych Grecji, przymyka oko na kolejny kryzys - tym razem ekologiczny, który na półwyspie trwa od ponad15 lat. Ateny nie wiedzą, gdzie umieścić śmieci, składowiska odpadów i brakuje odpowiednich technologii. Miasteczko Keratea (14.000 mieszkańców, na wschód od Aten), zostało wybrane obok Grammatiko na lokalizację nowych placówek utylizacji odpadów.
Jednak ludność zbuntowała się tak skutecznie, że skłoniła do „odwrotu” państwo.

„Widzisz ten popiół? To są pozostałości pożaru maszyn, trzech spychaczy i ciężarówki. Była to noc naszego zwycięstwa”. Kostas Antoniu w miesiącach letnich chodzi w sandałach i koszulce, jednak nadal wygląda jak wojownik. Jest on strażnikiem góry Ovriokastro, która wznosi się nad doliną, wybraną w 1996 roku, by mieścić wielkie wysypisko. „Było ich około 35, w śnieżną noc wspinali się pieszo, podczas gdy policja ogrzewała się wewnątrz samochodów. Po pożarze, płatki śniegu pokryły ich ślady”. Kostasa nie było wśród nich, zawsze prowadził walkę za pomocą innych środków, w tym poprzez bloga założonego w 2008 r., ale jest dumy z ich przedsięwzięcia, jak również ze wszystkich innych zwycięstw. Nawet z „nowego miksu Mołotowa” , użytego przez jego rodaków w najbardziej brutalnych starciach z policją, tych z dnia 29 marca i 14 kwietnia. Wojna trwała 128 dni, od dnia 11 grudnia 2010 r. do 18 kwietnia 2011 r. Mieszkańcy miasteczka Keratea odblokowali wtedy drogę krajową, która biegnie z Aten do portu Laurion

Skąd taki opór? Keratea dla protestujących stała się symbolem ateńskiego placu Syntagma. Spora część greckiej opinii publicznej, przeciwnej „nielegalnej działalności”, cytowała film dokumentalny o greckim kryzysie pt. „Debtocracy”. Na szczycie góry, w urzekającej scenerii, Kostas przedstawia wszystkie argumenty swoich współmieszkańców: „Składowisko odpadów nie może tu powstać, ponieważ jest to sprzeczne z kryteriami i łamie dwa prawa: znajdują się tu rzeka, las, kilka domów i stare kopalnie srebra – zawierające nadal toksyczne odpady. Istnieją też dwa dekrety, które uznały ten obszar za archeologiczny i w związku z tym jest chroniony”.

Szybkie i powierzchowne rozwiązania

Szybkie i powierzchowne rozwiązania greckiego rządu, pod presją sankcji europejskich, zamiast przyspieszyć projekt datowany na 1996 rok, stworzył trzy składowiska niezbędne do rozdysponowania 2,3 mln ton odpadów z regionu Attyka. W obecnym stanie rzeczy 1,8 mln ton trafia do starego wysypiska Fyli (w trakcie modernizacji); nowe składowisko w Grammatiko jest gotowe w 40%. W Keratea rząd zawiesił działania do czasu znalezienia kompromisu z ludnością. „Ten projekt ma na celu jedynie dać pośpieszną odpowiedź UE” - tłumaczy Nicos Chryssogelos, przyszły lider greckiej partii Zielonych w Parlamencie Europejskim. „Nie ma żadnych rozwiązań związanych z poprawą recyklingu, z rozpoczęciem programu kompostowania odpadów organicznych i wykorzystania mniej szkodliwych technik”. Grecja pozostaje w niepokojącym tyle: recykling obejmuje tylko 10% odpadów, w stosunku do średniej europejskiej wynoszącej 53%. Zamknięto setki nielegalnych wysypisk rozsianych po całym kraju. „W ciągu 20 minut byliśmy na drodze. Przyszli nawet ci, którzy do tej pory spędzali całe lata na kanapie przed telewizorem”. Pomimo tego, pod presją dużych grup przemysłowych powiązanych z władzą. wszystko zmierza w kierunku budowy spalarni. „Czy kiedykolwiek słyszałeś coś o Bobolasie?” - pyta mnie Sotiris Iatrou, były radny miejski i przywódca buntu przeciw wysypisku w Keratea. Podobny jest do Berlusconiego we Włoszech, z tą tylko różnicą, że nigdy nie był politykiem. Wygrywa wszelkiego rodzaju przetargi na budowy. Wydaje się, że to codzienne wiadomości z basenu Morza Śródziemnego (tylko że w czasach kryzysu gospodarczego i politycznego) doprowadzają ludzi do buntu. „W dniu 11 grudnia, kiedy około tysiąca policjantów dotarło do miasteczka Keratea, w ciągu 20 minut ludność znalazła się na drodze. Nawet ci, którzy do tej pory spędzali całe lata na kanapie, oglądając telewizj” - mówi Kostas.

Od konserwatystów do anarchistów

Był także honorowy obywatel miasta, Vassilis Thiveos, członek partii konserwatywnej Nowa Demokracja, ale tym razem „sprzymierzył się z przywódcami partii anarchistów i skrajnej lewicy” - opowiada z uśmiechem. Pokazuje swoje zdjęcie ze staruszkiem Manolisem Glezosem, bohaterem, któremu w 1941 r. udało się usunąć swastykę z Akropolu. „Złożyliśmy kolejną propozycję, która zasługuje by być przykładem dla całego regionu. Chcemy pozbyć się odpadów wytwarzanych wyłącznie przez społeczność lokalną, wytwarzać energię i nowe materiały przez kompostowanie i odzysk biomasy. Rządowi nie pozostaje nic innego jak tylko to zaakceptować, bo inaczej ludzie wrócą do obrony góry Ovriokastro”.

„Protesty w Karateii to przykład klasycznego efektu NIMBY (ang. „not in my backyard” - nie na moim podwórku), silniejszego niż resztki zaufania do instytucji, które obecnie są bezsilne” - wyjaśnia politolog Nikos Raptis, dyrektor magazynu internetowego ppol.gr, w eleganckiej kawiarni, w której właśnie zaprezentował książkę. „Propozycja trzech składowisk została sformułowana na podstawie badań Politechniki w Atenach, ale nawet inżynierowie mogą być pod wpływem nacisków politycznych i dlatego ludzie tracą zaufanie. Podczas buntu opinia publiczna stanęła po stronie mieszkańców Kerateii, poddanej skorumpowanej i arbitralnej władzy”.

Postanowienia

Jeśli kryzys gospodarczy jest tak ogromny, by ukryć ten ekologiczny, to sprzyja temu pozbawiona wiarygodności polityka, niezdolna do podejmowania decyzji. I dlatego właśnie Keratea zasługuje na uwagę: „Sąd Najwyższy, który jest kontrolowany przez rząd, może przyznać rację państwu i powróci tam policja” - mówi Kostas ze smutkiem. „W tym momencie trudno przewidzieć czy cała Grecja stanie znowu po naszej stronie” - kontynuuje.

Także dlatego, że śmieci muszą gdzieś trafić: wiele wysp w okolicach Aten jest przepełnionych plastikowymi torbami, które trafiają do morza, a wkrótce ruszy pilotażowy projekt pod kierownictwem Komisarz do spraw połowów - Marii Damanaki (przypadkowo Greczynki), który przyznaje subwencje rybakom za połów odpadów w morzu. Wokół wysypiska w Fyli tworzy się pustka i katastrofa ekologiczna. „Istnieje pośrednie rozwiązanie, szybsze i tańsze. W Grammatiko i Keratea możnaby utworzyć dwie kompostownie, na 700.000 ton odpadów organicznych każda, w celu zmniejszenia obciążenia w Fyli od 2,3 do miliona ton. „Jednak mieszkańcy muszą współpracować, nie możemy stracić 10 lat badań i przygotowań” - mówi Cryssogelos. W Kerateii, powstałyby znowu barykady. „Jeśli składowisko zostanie zbudowane, będziemy walczyć, aby nie rozpoczęło działalności, jeśli rozpocznie zrobimy wszystko, aby zostało zamknięte. Walczymy przeciwko niesprawiedliwości” - kończy Kostas Antoniu.

Powyższy artykuł powstał w ramach projektu Green Europe on the Ground 2010-2011.

Fot.: © Nicola Accardo. wideo: (cc) lavreotiki.com/youtube