Grecka młodzież: gdy Facebook przebija tradycyjne media

Artykuł opublikowany 7 grudnia 2017
Artykuł opublikowany 7 grudnia 2017

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Młodzież w Grecji nie ogląda już wiadomości. A jeśli już to robi, to rzadko. I nie wstydz się tego. Zgadza się na ogół, że czwartej władzy nie można już ufać: wykorzystuje się ją jedynie do szerzenia strachu, dzięki któremu politycy stojący za mediami będą mogli postawić na swoim. Skoro jednak ludzie czytają wiadomości wybiórczo i są pełni wątpliwości, jak udaje im się być na bieżąco?

W raporcie wydanym w tym roku przez Instytut ds. Badania Dziennikarstwa agencji Reutera podano, że Grecy są na ostatnim miejscu na świecie, jeśli chodzi o zaufanie mediom - wynosi ono jedynie 23% (dla porównania: najwyższy wynik - 62% - odnotowano w Finlandii). Grecja jest również jedynym europejskim państwem, w którym mediom społecznościowym ufa się bardziej niż tradycyjnym.

Oprócz tego ponad połowa badanych (57%) w Grecji i Turcji unika oglądania wiadomości w porównaniu do zaledwie 6% Japończyków. Jednym z głównych powodów mody na "unikanie mediów" jest to, że nieustannie pokazuje się "negatywne" wiadomości; dotyczą one gospodarki, polityki, korupcji, wypadków, wojen, krwawych konfliktów i ataków terrorystycznych na całym świecie. Wiadomości nie tylko przyczyniają się do zwiększania strachu i niepewności o przyszłość, która przecież już jest niepewna, lecz także powodują jeszcze większe obniżenie chęci do działania i zły stan psychiczny. Co za tym idzie, ludzie wolą wiedzieć mniej, co potwierdza, że "niewiedza jest błogosławieństwem".

Unikanie wiadomości, które nie niosą ze sobą nic pozytywnego

"Czytam tylko te wiadomości, które przykują moją uwagę", mówi Dimitris, 28-letni technik mikrosystemowy mieszkający w Atenach. "Media nie mówią prawdy. I nie pokazują nic przyjemnego. Cały czas mówi się w nich o tragediach, konfliktach, wojnach, zbrodniach. Na okrągło pokazują też polityków". Doświadczenie młodego mężczyzny pokazuje, jak ważne dla ludzi jest zaufanie do krajowych organizacji medialnych. Im bardziej zaufanie to spada, tym bardziej unikają zdobywania najświeższych informacji.

Wielu młodych Greków wierzy, że wiadomości są często w jakiś sposób zabarwione, a nagłówki do artykułów tworzy się po to, aby zdobyć jak najwięcej "kliknięć". Andreas, 26-latek z Koryntu, dzieli się z nami swoją opinią: "Media wprowadzają ludzi w błąd poprzez ingerowanie w podawane wiadomości tak, aby przyciągnąć jak najwięcej ciekawskich oczu. Nagłówki bardzo często nie mówią o tym, o czym tak naprawdę traktują wiadomości. A wywiady są tak pofragmentowane, że nie mają ładu i składu, co sprawia, że nie da się z nich już wydobyć prawdy". Jak to się ma w wielu innych krajach, wiadomości w Grecji są doprawione sensacją, często przytacza się nieprawdziwe wypowiedzi, aby zmanipulować fakty tak, aby były bardziej szokujące, aby bardziej uderzały czytelnika - często w sposób negatywny. Nie znaczy to, że wszystkie wiadomości są negatywne. Ale właśnie takie cieszą się największą uwagą.

Ogromna współzależność między politykami a dziennikarstwem

Ta fala pesymizmu przewalająca się przez młodzież grecką ma również źródło w tym, że z całego serca twierdzą, że politycy mają zbyt duży wpływ na to, co jest publikowane. Grecja "cieszy się" złą reputacją kraju, w którym w organizacjach medialnych wplata się sposób myślenia parti politycznych. "Główną cechą greckich mediów jest współzależność między politykami a dziennikarstwem", twierdzi Maria, 33-letnia ekspert komunikacji z Aten. "Wszystkie media podlegają jakiejś partii politycznej i stosują się do odpowiednich 'nakazów' ", dodaje, zwracając uwagę na to, że "istnieje bardzo niewiele wyjątków od tej reguły w postaci wolnych mediów". Oprócz Rizospastis, które jest ustami partii komunistycznej, pozostałe krajowe media nie określiły oficjalnie swojej politycznej przynależności. Tak młodzi, jak i starsi Grekowie potrafią jednak na podstawie nagłówków i ogólnego tonu reportaży określić to, w którą stronę polityczną dane media się skłaniają.

Chociaż młodzy Grecy wierzą, że czytelnicy sami mogą sprawdzać wiadomości w różnych źródłach i określać wiarygodność tego, co czytają, próbując wydzielić 'nieprawdziwe wiadomości', niezależnych mediów jest w kraju niewiele.

Dimitris twierdzi, że "ludzi traktuje się jak stado owiec; jedzą to, co im podają media, często działając ze strachu, że zostaną ukarani, jeśli zrobią coś nie tak, jak trzeba". Z drugiej strony George, 23-letni informatyk z Peloponezu nadal wierzy, że sytuację można poprawić: "Wiadomości muszą się stać bardziej obiektywne, emitując więcej punktów widzenia, badając i analizując daną historię, dzięki czemu społeczeństwo będzie mogło stworzyć bardziej obiektywny obraz [tego, co się dzieje]".

Odsiecz mediów społecznościowych

Mając już dość niewiarygodnych wiadomości z tradycyjnych źródeł, młodzi Grecy zwrócili się w stronie mediów społecznościowych. Aż 69% populacji wykorzystuje je już jako źródło wiadomości. Facebook stosowany jest przez 62% obywateli, a 32% korzysta z YouTube'a w tym zakresie. Ponadto Grecja jest jedynym krajem na świecie, w którym panuje przekonanie, że media społecznościowe dużo lepiej radzą sobie w oddzielaniu faktu od fikcji niż tradycyjne media, ale jest to związane bardziej z niechęcią Greków do tradycyjnych form przekazu informacji niz z jakością udostępnianych danych.

Intensywne użytkowanie mediów społecznościowych przez Greków można również powiązać z ty, że Grecy lubią na ogół komentować i oceniać bieżące sprawy, czy to w dziedzinie polityki, sportu, czy może po prostu w ramach plotkowania. Może dlatego są tak obecni w mediach społecznościowych i dlatego ufają im bardziej, że mają tu możliwość - w pewien sposób - brać udział w tym, co się dzieje, reagować i wyrażać swoje zdanie.

Media społecznościowe, tak intensywnie używane przez Greków, uważa się za szybkie i bezpośrednie; jest to źródło, dzięki któremu mogą być poinformowani w każdym miejscu i w każdym czasie. Tassos Morfis, redaktor naczelny i współzałożyciel AthensLive, platformy non-profit działającej w ramach mediów społecznościowych, przyznaje, że woli czytać informacje w sieci, ponieważ "Grecka telewizja pozostawia bardzo dużo do życzenia, a gazety są drogie". Wyjaśnia, że AthensLive to pierwsze platforma non-profit podająca wiadomości, której wstępny kapitał zebrano przez crowdfunding, w "nadziei, że zapewnianie silnej alternatywy dla tradycyjnych wiadomości będzie motorem napędowym zmian w mocno skorumpowanym świecie mediów".

"Korzystam z mediów społecznościowych, żeby śledzić to, co się dzieje i móc lepiej oceniać decyzje podejmowane przez naszych polityków", mówi Andreas. To, że media społecznościowe nie są wyposażone w narzędzie do weryfikacji faktow i są otwarte na każdego oznacza jednak, że zawarte w nich informacje nie zawsze są wiarygodne. Vasia, 25-letnia asystentka administracyjna z Korfu, jest świadoma tych zagrożeń i podkreśla, że "łatwiej jest manipulować fakty w mediach internetowych, ponieważ każdy ma dostęp do wyrażenia swojej opinii".

"Paradoks polega na tym, że media społecznościowe nie tworzą informacji, a jedynie bazują redystrybucji konwencjonalnych środków przekazu", podaje Stylianos Papathanassopoulos, profesor organizacji i polityki mediów na Wydziale Komunikacji i Medioznawstwa na Uniwersytecie Narodowym im. Kapodistriasa w Atenach.

Ludzie najbardziej nie lubią ogromu przesady panującej w mediach, a także coraz większych ilości 'dziennikarstwa opinii', gdzie dziennikarze stają się komentatorami zdarzeń, które powinni tylko opisywać. "Dawniej dziennikarze byli niezłomnymi strażnikami demokracji, którzy utrzymywali wysokie standardy mowy politycznej i krytykowali nieodpowiednie zachowania urzędników państwowych za każdym razem, gdy było to możliwe", zwraca uwagę profesor Papathanassopoulos. Obecnie dziennikarze nie tylko utracili zaufanie społeczeństwa, lecz także - poprzez zwiększającą się popularność mediów społecznościowych - "ryzykują utratę swojego przywództwa".  

Najbardziej rzucającym się w oczy przykładem propagandy mediów jest okres referendum z 5 lipca 2015 r., w którym społeczeństwo decydowało, czy Grecja przyjmie warunki udzielenia subwencji finansowej w obliczu kryzysu na skutek długu publicznego kraju, które zostały zaproponowane przez Komisję Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny. Okres ten postrzega się jako czas silnej propagandy, zwłaszcza ze strony tradycyjnych mediów z powiązaniami politycznymi, w wyniku czego "nawet obywatel najwierniejszy tradycyjnym mediom całkowicie stracił do nich zaufanie", dzieli się swoją opinią Tassos.

W sposobie komentowania referendum przez media (w tym media społecznościowe) najbardziej raziło w oczy to, że kwestia przyjęcia lub odrzucenia warunków subwencji została szybko przekształcona w kwestię tego, czy kraj powinien pozostać w Unii Europejskiej. Było to swoiste pranie mózgu - wszystkie media miały duży (i negatywny) wpływ na dezinformację obywateli w tej sprawie. Większość mediów uciekała się do siania paniki i nazywania głosu 'na tak' "skinieniem głowy w kierunku UE".

Przywrócenie zaufania?

Czy media mogą odzyskać zaufanie? Młodzi ludzie twierdzą, że albo nic się nie zmieni, albo poprawa sytuacji zajmie bardzo dużo czasu. Z pesymismem w oczach Dimitris mówi: "to cały ustrój polityczny musi się zmienić, bo to politycy pozbawili ludzi możliwości krytycznego myślenia i to oni pociągają za sznurki". Andreas z kolei wierzy, że "potrzeba teraz bardziej bezstronnego dziennikarstwa, gdzie fakty polityczne pokazuje się niezależnie od składu rządu". Profesor Papathanassopoulos podkreśla, iż "tradycyjne media muszą powroci do swoich pierwotnych wartości i podawać informacje w sposób skupiony na młodych pokoleniach", natomiast dziennikarz Tassos ma bardziej radykalne podejście: "tradycyjne media powinny zbankrutować wobec braku wsparcia ze strony państwa, a bezrobotni dziennikarze powinni założyć swoje własne organizacje non-profit, gdzie nie będzie reklam i gdzie będzie miejsce tylko na suche fakty".

Kryzys finansowy, który tak mocno dał się odczuć w Grecji, spowodował, że młodzi ludzie zostają w pracy za darmo dłużej bez żadnego wytłumaczenia i czasami są zmuszeni pracować na dwa lub trzy etaty, aby przeżyć. Nie mają czasu a nic więcej. Oglądanie wiadomości nie jest ich priorytetem, zwłaszcza że - jak twierdzą - wzmaga to tylko degrengoladę społeczeństwa i utrwala powód, przez który sytuacja jest teraz tak ponura.

---

Chcesz pisać dla Cafebabel? Podziel się swoimi pomysłami tutaj.