Greckie korzenie i europejski sposób myślenia

Artykuł opublikowany 31 stycznia 2015
Artykuł opublikowany 31 stycznia 2015

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Jak greccy urzędnicy służby cywilnej w Unii Europejskiej radzą sobie z obecną sytuacją Grecji?

Niedziela 25 stycznia 2015 roku to dzień wyborów parlamentarnych w Grecji. Co zrobią Grecy pracujący obecnie w Brukseli? Czy popierają oni politykę Unii Europejskiej wobec Grecji? Oszczędności? Czy kwestionują podejście europejskie?

Realistyczne podejście do obecnej sytuacji

Spotkani przeze mnie greccy ekspatrianci uważnie śledzą wiadomości napływające z Grecji i rozwój wydarzeń na krajowej scenie politycznej. Wydawali się oni być poruszeni i zatroskani obecną sytuacją społeczno-gospodarczą oraz polityczną panującą w ich kraju. Pozostają w kontakcie ze swoimi przyjaciółmi i rodzinami mieszkającymi w Grecji oraz odwiedzają ich, kiedy tylko mogą. Gdy pracujący w Komisji Europejskiej Dimitris wraca myślami do roku 2004, kiedy to przebywał w Grecji, śmieje się i mówi:

„Patrząc na Greków, którzy jeżdżą pięknymi, drogimi samochodami, miałem wrażenie, że jestem człowiekiem biednym! Czułem się szczęśliwy i w pewnym sensie dumny, ponieważ myślałem: ”Jest dobrze, Grecja to świetne miejsce do życia”. Natomiast nawet wówczas zdawałem sobie sprawę z tego, że nie ma to nic wspólnego z realną gospodarką”.

Grecy, z którymi miałam okazję rozmawiać, potwierdzili, że wiele problemów, z którymi zmaga się ich kraj, nadal nie zostało rozwiązanych. Przywołują oni w tym miejscu kwestię sektora publicznego, któremu brak przejrzystości i powinien on zostać zracjonalizowany. Manouela, będąca również urzędnikiem służby cywilnej w Komisji Europejskiej, twierdzi, że lepsze oferty pracy, które odpowiadałyby jej kwalifikacjom, były poza jej zasięgiem „ze względu na kumoterstwo starej władzy”. Wyjaśniła mi, że w przypadku sektora publicznego zatrudnienie znajdują „osoby mające poparcie partii rządzącej”. Dimitris wydaje się być podobnego zdania: „Pracę dostają nawet ci, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji zawodowych. Sektor publiczny jest w opłakanym stanie”. Moi rozmówcy mają nadzieję, że Cipras przeprowadzi tę delikatną reformę, natomiast on sam postuluje „wzrost zatrudnienia w sektorze publicznym i upaństwowienie sprywatyzowanych przedsiębiorstw”, więc pozostaje im liczyć na to, że są to jedynie kłamstwa.

Dwa tygodnie temu właściciel baru w Brukseli, który jest Grekiem, powiedział mi, że “uchylanie się od płacenia podatków jest greckim sportem narodowym”. Dimitris zgadza się z tym stwierdzeniem: „Pobór podatków stanowi problem, ponieważ ludzie, którzy są w stanie uniknąć ich płacenia,  skutecznie uchylają się od tego, z kolei ci, którzy nie są w stanie tego zrobić, czyli na przykład pracownicy, są tymi podatkami objęci”. Poczucie niesprawiedliwości związane z płaceniem podatków wydaje się być dosyć silne, ponieważ im jest się bogatszym, tym łatwiej jest obejść system.

W poszukiwaniu alternatyw dla polityki oszczędności 

Pomimo tego, że spotkani przeze mnie Grecy wyrażają się pochlebnie na temat niektórych reform, nie popierają oni jednak polityki oszczędności, a nawet wątpią w obecną orientację ekonomiczną Unii Europejskiej. „W żadnym wypadku nie wystawia to na próbę mojej postawy proeuropejskiej” - twierdzi Manouela. Dla Ariadni, która odbywa staż w Komisji Unii Europejskiej, „zwątpienie w ekonomiczną orientację nie jest równoznaczne ze zwątpieniem w postawę proeuropejską. Nie wydaje mi się, żeby Grecy byli jedynymi, którzy wątpią w europejską orientację ekonomiczną”.

Muszę przyznać, że byłam wyjątkowo szczęśliwa z tego, że wśród pracowników instytucji europejskich spotkałam ludzi, którzy zdają się mieć nadzieję na coś innego niż oszczędności. Themis, stażystka w biurze spraw europejskich, przyjmuje stanowisko federalistyczne: “polityka oszczędności nie musi dotyczyć całej Europy”. Jej zdaniem Europa nie może polegać jedynie na „wolnym rynku”, ponieważ „oszczędzanie na opiece społecznej prowadzi do odrzucenia tożsamości europejskiej”. Większość moich rozmówców podaje inne rozwiązania, takie jak plany „inwestycyjne”, „omówienie restrukturyzacji zadłużenia jako sprawy europejskiej, a nie wyłącznie greckiej”, a nawet referendum mające umożliwić podjęcie decyzji obywatelom, a nie konkretnej partii politycznej…

To wyjaśnia, dlaczego niektórzy Grecy (a także obywatele innych krajów!) pracujący w biurze spraw europejskich popierają Syrizę. Zdaniem Themis „Syriza może być dobrym rozwiązaniem… ale zdajemy sobie sprawę z tego, że żadna partia nie jest właściwa, wybierzemy po prostu mniejsze zło”. Z kolei według Manoueli prawdziwa zmiana może być przeprowadzona tylko dzięki „silnemu stanowisku”. „W przypadku socjaldemokracji przesłanie po prostu nie jest wystarczająco silne”. Niektórzy z jej kolegów pracujących w Komisji Europejskiej intensywnie popierają Syrizę. Jest ona jednak koalicją 13 partii politycznych, „nie jest jednolita”, więc pozostaje niepewność względem tego, jaki rodzaj polityki zostanie przez nią ostatecznie przyjęty. Manouela dodaje również, że wśród wyborców Syrizy „znaleźć można osoby, które winą obarczają Unię Europejską, ale także ludzi będących zdania, że Unia nie jest wystarczająco śmiała i powinna przeprowadzić więcej reform. Zwolennikami Syrizy są zarówno przeciwnicy kapitalizmu, jak i bankierzy, którzy mają nadzieję, że ich partia obniży podatki. Wszyscy są niezwykle zdezorientowani”.

Czując się Europejczykiem

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co naród tak naprawdę myśli na temat Unii Europejskiej. „Unia Europejska postrzegana jest negatywnie, natomiast wciąż wszyscy winą za obecną sytuację obarczają przede wszystkim poprzednie gabinety rządzące” - mówi Ariadni. Z kolei zdaniem Themis Grecy wciąż w większości pozostają proeuropejscy: „tego dowodzą wyniki ostatnich badań opinii publicznej”. Niezależnie od tego, które stanowisko jest bliższe prawdzie, tylko Grecy mają prawo decydować o tym, co jest najlepsze dla ich kraju. „To nie jest normalne, że politycy Unii Europejskiej wyrażają swoją opinię na temat naszych wyborów” - stwierdził jeden z moich rozmówców podczas rozmowy telefonicznej. Miał on już zarezerwowany bilet na poranny lot do Grecji następnego dnia, ponieważ Grecy mogą brać udział w wyborach wyłącznie na terenie swojego kraju (wszyscy wyrazili zresztą swoje ogromne wzburzenie w tej kwestii).

Kto wie, być może Grecja może zapewnić Europie wiatr potrzebnych jej zmian. Jak powiedział jeden z deputowanych do Parlamentu Europejskiego: „Grecy są współwłaścicielami Europy, a nie tylko jej mieszkańcami”. Z tego również względu my Europejczycy również będziemy zainteresowani tym, jakiego wyboru dziś dokonacie. Udanych wyborów!