Hakobo: być sobą i tylko sobą to moja zasada

Artykuł opublikowany 16 kwietnia 2010
Artykuł opublikowany 16 kwietnia 2010
Prawie cały dorobek artystyczny Jakuba Stępnia aka HAKOBO, jednego z najciekawszych polskich grafików młodego pokolenia, został zaprezentowany we wrocławskiej Galerii Design. Z obecnym w galerii artystą można było porozmawiać o wszystkim.
Otwarty, chętnie opowiadał o procesie twórczym, pomysłach i inspiracjach, witał się ze wszystkimi, jak gdyby to była jego urodzinowa impreza, a przybyli - jego dobrymi znajomymi.

Wystawa Hakobo była jednocześnie swoistą prapremierą festiwalu sztuki ulicznej Out of sth, podczas której Wrocław zmienia się w stolicę street-artu – w przestrzeni miejskiej powstają nowe graffiti i murale harmonizujące z duchem miasta.

Cafebabel.com: Pierwszy raz mam kontakt z Twoją sztuką „na żywo” i jestem pod wrażeniem kolorów, form, pomysłowości a przede wszystkim zwięzłości. Opowiedz mi, jak powstają twoje projekty?

Hakobo: Bywa różnie, ale zazwyczaj zbieram myśli, robię notatki, zdjęcia, szkice. A potem w trakcie tworzenia odrzucam wszystko, co zbędne. Chcę, by dany plakat wyrażał tylko sedno sprawy. Prostota jest najlepsza, trafia do wszystkich. To akurat jest bardzo świadome traktowanie odbiorcy.

Cafebabel.com: Ale i tak często bywa, że ludzie widzą w twojej pracy zupełnie coś innego, niż chciałeś przekazać…

Album monograficzny Jakuba StępniaHakobo: Tak, ale nie szkodzi. Każda opinia jest dla mnie ważna – zarówno krytyków literackich jak i pani sprzątającej ulice, bo ona ma takie realne spojrzenie na świat, jakiego może ja nie mam, a sztuka jednak powinna być zwierciadłem prawdziwym. Czasem jest tak, I już się do tego przyzwyczaiłem, że dopiero po długim czasie ktoś mi mówi, że ten czy tamten mój plakat bardzo mu się podoba i chciałby go kupić, a tymczasem ja już go nie mam i więcej takich nie robię. Idę dalej swoją ścieżką i nie oglądam się za siebie.

Cafebabel.com: Tworzysz głównie plakaty – dlaczego?

Hakobo: To prosta forma, od razu dostępna dla ludzi. Plakat jest formą odpowiedzi i też sztuką głównie uliczną, takim „krzykiem“. Ale ostatnio idę w kierunku designu mebli, ciekawych, oryginalnych ale i funkcjonalnych. Takich, w których widać detal wykończenia, a w całości - pomysł. Robię też ubrania, projektuję rzeczy, reklamy. Nie widzę innej możliwości jak ta, by sztuka odbijała rzeczywistość. Tymczasem gdziekolwiek jestem – widać plastikowy kicz. Chociaż ja dostrzegam w tym staranie tych, co wycinają kolorowe literki, przyklejają je na szybę, by uczynić swój bar atrakcyjniejszym, bardziej kolorowym. Gdyby wszystko było takie piękne i dopracowane – pewnie byłoby nudno. Nudniej…

Cafebabel.com: Skąd czerpiesz inspiracje?

Hakobo: Zewsząd. Z podróży, książek, muzyki, rozmów. Z przypatrywania się innym. Lubię zadziwiać, prowokować do myślenia. Inspirować innych. A czasem chcę by coś po prostu było ładne i modne – jak butelka wyborowej [polska wódka – przyp. red.]. Ostatnio zainteresowałem się orientem – tam (właśnie nieco inaczej niż u mnie) jest zagęszczenie detali, które rozszyfrować da się dopiero po dłuższym studiowaniu“przedmiotu.

Galeria BWA we Wroclawiu

Cafebabel.com: Jak Ci się podoba Wrocław - "The meeting place city" [claim miasta brzmi: „Wrocław, the meeting place” – przyp. red.]?

T-shir zaprojektowany przez HakoboHakobo: Często podróżuję i mogę powiedzieć, że Wrocław jest równie europejskim miastem jak Berlin. Zresztą czuć tu trochę tę niemieckość. Ale cieszę się, że to właśnie tutaj udało się zorganizować wystawę i że zjawiło się tak wiele osób.

Cafebabel.com: Czy dążysz do pokazania się w innych miastach w Europie ?

Hakobo: Mam własne plany. W Europie znają mnie głównie ludzie z branży, szeroka publika jeszcze nie, ale jestem jeszcze bardo młody (śmiech). Nie zależy mi, by komuś imponować czy szokować. Jestem zadowolony z obecnego stanu rzeczy, choć szkoda, że w Polsce ten modern design ma tak niewielu sympatyków, poza ludźmi z branży.

Cafebabel.com: Czy możemy się spodziewać, że wybierzesz jakąś ścianę na festiwalu Out of sth i zostawisz swój ślad na Wrocławiu?

Hakobo: Nie mam takiego planu ale kto wie – jestem otwarty na propozycje, które płyną od innych. Przyjmuję różne zlecenia, bo to mnie zawsze czegoś uczy, pozwala się sprawdzić. Ostatecznie zawsze znajdą się tacy, którzy mówią, że im się podoba i tacy, którym nic się nie podoba. Nie zmieniam się dla kogoś. Jestem sobą.

Według Johna Fostera, autora "New Masters of Poster Design", Hakobo jest jednym z 50 najlepszych plakacistów świata

Zdj.: Jedynka©Hakobo: tekst ©Galerie Design-BWA de Wroclaw