Handlować, ale sprawiedliwie

Artykuł opublikowany 17 marca 2009
Artykuł opublikowany 17 marca 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Co ma wspólnego telefon komórkowy z wojną w Kongo? Jaką historię ma Milka? I dlaczego pijąc kawę myślimy raczej o znanej na całym świeci sieci kawiarni Starbucks niż o Kolumbii? Rzeczy, które dla niektórych są zupełnie nieistotne, dla niemieckiej inicjatywy SUKUMA są bardzo ważne.
Organizacja ta propaguje Sprawiedliwy Handel (Fairtrade), a jakiś czas temu ogłosiła europejski konkurs filmowy na spot reklamowy poświęcony tej tematyce.

„Chcielibyśmy uświadamiać ludzi w sposób kreatywny. Ważne jest, abyśmy dotarli do nich w ich życiu codziennym”, wyjaśnia mi założyciel organizacji Sascha Kornek z Berlina. Siedzimy razem w biurze OXFAM w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg i popijamy kawę, wyprodukowaną i sprzedaną według zasad Sprawiedliwego Handlu. Sascha wspomina: „Już podczas naszego pierwszego konkursu ruszyła lawina. Nadeszły do nas filmy z różnych państw europejskich, nawiązaliśmy kontakty z Luksemburgiem i z Niemcami i nabraliśmy rozpędu.” Sascha pije jeszcze jeden łyk kawy, uśmiecha się i wygodnie opiera się o krzesło. Kawa była również przedmiotem ostatniego zwycięskiego spotu reklamowego, w którym to konsumenci mogli poznać historię naszego codziennego napoju: „Aż ponad 94% ceny jednego opakowania kawy, które kupujemy w markecie, otrzymują palarnie kawy i przetwórcy z północy. Mniej niż 6% przypada rolnikom z południa”. Kupujemy więcej niż myślimy – to motto SUKUMY. Sascha uważa, że warunki produkcji towarów powinny być pokazywane konsumentom w sposób bardziej przejrzysty:

(Tau Mendez Hernández)„W reklamie przedstawiana jest zawsze tylko jedna strona produktu, druga strona natomiast jest kompletnie pomijana. Konsumenci potrzebują więcej informacji, aby móc lepiej zdecydować. Gdzie można na przykład sprawdzić, w jaki sposób produkowany jest dany towar?” Do rozmowy włącza się Franziska Humbert, „specjalistka od kawy“ pracownik organizacji OXFAM Berlin. OXFAM Berlin wspiera SUKUMĘ. „No cóż, już teraz możemy zauważyć, że świadomość konsumentów w ostatnim czasie bardzo się zmieniła. Ludzie chcą wiedzieć coraz więcej o kupowanych produktach. To widoczne jest również w zachowaniu wielkich koncernów: w sieci Lidl i w Tchibo można już dostać towary Fair Trade, w Jacobs są produkty z symbolem zielonej żaby, nadanym przez międzynarodową organizację Rainforest Alliance. A więc można rzec, że coś się w tej kwestii dzieje”.

I Franziska chyba ma rację. Widzę to na własne oczy podczas przechadzki po berlińskich sklepach, gdzie oferowane są produkty Fairtrade. Pełne koszyki na zakupy, mnóstwo produktów Fairtrade oraz „wybredni”, w dobrym tego słowa znaczeniu, klienci. Z towarów Fairtrade można tu dostać np.: sok pomarańczowy, kawę, kakao, a nawet piłki nożne i ubrania. Starszy mężczyzna w sklepie OXFAM na Schönhauser Allee kupił właśnie szalik, produkt Fairtrade: „Kupuję tutaj, ponieważ zawsze znajdę tu ciekawe oferty. To są rzeczy dobre, w dobrej cenie, a co najważniejsze: kupując je, mogę pomóc.” Również klientka w sklepie z ekologiczną żywnością na Voigtstrasse w Friedrichshain jest zagorzałą zwolenniczką towarów Fairtrade; „ Jest wprawdzie troszkę droższa, ale mam swoje priorytety, kupuję mniej, ale fair”, mówi trzymając w ręce paczkę kawy Taz-Espresso.

(T.M.H)

To że Fairtrade i produkty wyprodukowane zgodnie z jego zasadami stają się coraz bardzie popularne nie tylko wśród zbzikowanych na punkcie ekologii czy idealistów chcących naprawiać świat, potwierdza również Gepa Deutschland: Wszakże w Niemczech udział procentowy towarów Fairtrade wynosi tylko 1%, to jednak cały czas on wzrasta. I tak na przykład ilość sprzedanych produktów Fairtrade w latach 2005 – 2007, a zatem zaledwie w ciągu dwóch lat, wzrosła podwójnie (DAWS/Gepa-Studie 2007). W Anglii natomiast, w Szwajcarii i w Holandii towary Fairtrade mają świetny zbyt: w krajach tych współczynnik wzrostu osiąga dwucyfrowe wartości, co związane jest m.in. z bardzo dobrze zorganizowanym systemem sklepów dyskontowych, które oferują klientom szeroką paletę towarów Fairtrade. Podczas gdy w innych krajach europejskich dzieje się w tej kwestii strukturalnie całkiem sporo, jak choćby poprzez tworzenie coraz to większej ilości punktów sprzedaży, to w Niemczech Sprawiedliwy Handel szerzony jest wciąż głównie przez prywatne inicjatywy. Jakkolwiek „Berliner Bohne”, istniejąca od 2006 własna kawa stolicy Niemiec, jest już przynajmniej propagowana przez Zarząd Senatu. Tak jak SUKUMA, inicjatywa ta jest bohaterskim bojownikiem za Sprawiedliwy Handel w nowych landach Niemiec. W nowych landach zbyt towarów Fairtrade jest bowiem dużo mniejszy niż ma to miejsce np. na bogatszym południu Niemiec. Między innymi dlatego też SUKUMĘ wsparła wtedy Unia Europejska i przyznała jej dotację: „To było wtedy jakieś 3000-4000 euro dotacji”, wspomina Sascha. „Dla nas, studentów, to dodatkowy zastrzyk motywacyjny”.

(taz.de)A co w sprawie Sprawiedliwego Handlu czyni Unia Europejska? W ramach Konwencji z Cotonou, która reguluje stosunki handlowe państw Unii Europejskiej z krajami rozwijającymi się, po raz pierwszy impulsy wychodzące z inicjatyw organizacji pozarządowych zostały zintegrowane z ustawodawstwem dotyczącym polityki rozwoju. To pozytywna tendencja, uważają Franziska i Sascha, ponieważ chodzi tu również o minimalne ceny oraz o stopniowe obniżenie wysokiego cła przywozowego. „W Belgii i we Francji trwają obecnie starania, aby pojęcie Sprawiedliwego Handlu wprowadzić do bardziej przejrzystych ustawowych wytycznych. To na dobry początek”, uważa Franziska.

Jakkolwiek zasady Sprawiedliwego Handlu będą umocowane w europejskim ustawodawstwie dopiero za jakiś czas – na globalnym rynku, jak również podczas codziennych zakupów powinna zawsze obowiązywać zasada: „handlować! Ale sprawiedliwie”.