Hector Muelas: gdy na przeszkodzie stoi polityczna poprawność

Artykuł opublikowany 27 maja 2006
Artykuł opublikowany 27 maja 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Hector Muelas jest redaktorem niemieckiego wydania Vice, jednego z największych międzynarodowych magazynów dla młodzieży, a z pewnością najbardziej kontrowersyjnego.

Hector Muelas wybiera sushi. Idziemy do małego baru niedaleko jego biura. Szczupłe azjatyckie kelnerki w migoczących mini-spódniczkach zlewają się z kolorowym wystrojem wnętrza. Brzęczą kwadratowymi talerzami z sushi. 25-letni Hiszpan siada ubrany w czarną bluzę z kapturem. Wie czego chce i szybko zamawia maki z awokado zamiast ogórków. Kelnerka posłusznie kiwa głową, "ja", mówi delikatnym głosem i odchodzi, znikając w kuchni. Gdy jedzenie jest przygotowywane, Muelas patrzy na mnie. Jego twarz jest zmęczona, poważna i szorstka.

Zły nawyk

Bycie redaktorem niemieckiego wydania największego młodzieżowego magazynu kulturalnego to trudne zadanie. Tak dużo wyjątkowych historii do opowiedzenia, imprez do zorganizowania i odwiedzenia, reklam do sprzedania. Może dlatego Muelas wygląda na zmęczonego. Magazyn Vice cieszy się złą sławą ze względu na swoją kontrowersyjną zawartość, drukowanie zdjęć genitaliów, twarzy trupów i wstrzykujących sobie narkotyki prostytutek. Obok pojawiają się reklamy Adidas'a, Nike'a i Coca Coli. To magazyn dekadencji, złych nawyków, które inne magazyny, jak twierdzi Muelas, omijają z czystym obrzydzeniem. Vice jest niezależnym magazynem, który utrzymuje się z reklam. Jest rozprowadzany w sklepach, galeriach i barach, w większej części anglojęzycznego świata, w Skandynawii, Japonii a od lipca także w Niemczech. Reakcja ludzi, którzy sięgają po magazyn jest jednakowa: oczy szeroko otwarte w szoku albo zmrużone z histerycznym śmiechu. Muelas, młody, czarnowłosy chłopak z worami pod oczami, znamionującymi zeszło nocny melanż, jest odpowiedzialny za wywołanie tych reakcji u każdego, kto sięga po gazetę.

Muelas nie wydaje się być dobrym kandydatem do tej pracy. Skończył kierunek wizualnej komunikacji na jednym z najlepszych uniwersytetów w Barcelonie, 2 lata spędził w Niemczech jako student Erasmusa, udoskonalając swoje zdolności artystyczne w najlepszej szkole wyższej sztuk pięknych. Na początku pracował w komercyjnych firmach jak BMW, zajmował się także wizualnymi instalacjami, miał wystawy w Niemczech i w Szwajcarii. Towarzyszył cieszącemu się uznaniem artyście wizualnemu John'owi Armleder'owi. Krótko mówiąc, jego cała edukacja zmierzała w kierunku kariery w audio-wizualnych mediach. Nie wspominając o tym, że cała praca jaką wykonywał była po hiszpańsku a jego znajomość niemieckiego- podstawowa.

Z zewnątrz

Dlaczego więc 25-letni chłopak, bez odpowiedniej znajomości niemieckiego i bez odpowiedniej edukacji, zajmuje takie stanowisko? Nie byłoby dobrze, gdyby redaktorem był Niemiec, mówi siorbiąc zupę miso, którą przyniosła kelnerka. Jako cudzoziemiec widzisz rzeczy z innej perspektywy, a to w pełni zgadza się z filozofią magazynu. Piszemy o sprawach z zupełnie innej perspektywy niż media masowe, mówi Muealas. A to znaczy bez narzucanej sobie samym cenzury poprawności politycznej, którą Muelas zauważa w "popieprzonych" mediach masowych. Kochamy i nienawidzimy tak samo. Biali ludzie, czarni, czerwoni, zieloni, niebiescy. Chrześcijanie, buddyści, żydzi, muzułmanie... dlaczego nie możemy mówić o seksie i rasie tak, jak rozmawiamy o tym w gronie przyjaciół? Przyjaciele, których Muelas ma na myśli to tacy, którzy nazywają swoje paczki "dupami pawianów", "wypróbowują" bulimię przez tydzień aby napisać o niej śmieszny artykuł, chodzą wśród żołnierzy w Iraku i pytają się, kiedy ostatnio uprawiali seks. To dziennikarze - osły, którzy piszą artykuły o rasie i seksie w sposób im odpowiadający albo raczej, jak twierdzi Muelas'a, w sposób obecnej młodzieży.

Chcę dowiedzieć się czegoś więcej o roli Vice jako prowokatora, ale lunch munki mi przeszkadza. Przybywa miło ułożony w dwa kwadraty z 9 porcji sushi. Od razu zaczynamy jeść wodorosty, ryż i rybę. Wciąż przeżuwając, Muelas zaczyna mówić o roli Vice'a we współczesnych mediach. Vice prowokuje czytelników w inteligentny sposób. Zawartość jest szokująca sama w sobie. Ten magazyn wywrócił dziennikarstwo do góry nogami, kwestionuje pojęcia w laicki i chaotyczny sposób. Kiedy chcemy opublikować kawałek o prostytutce, ściągamy prawdziwą prostytutkę aby o tym napisała. Może mieć problemy z ortografią czy gramatyką, ale to jest element jej świata. Każdy tematyczny numer Vice’a jest platformą dla bezimiennych, dziwaków albo zwykłych prostaków. Czasami wydają się być prawdziwymi aroganckimi głupolami, ale pod warstwą niedbałego języka i seksu, są rzeczy, które wywołują podziw świata, mówi Muelas. Wydaje się jednak wątpliwe czy czytelnicy naprawdę widzą sens odkrywania tej głębi, czy też po prostu chichoczą i wyśmiewają narkomanów siedząc w kiblu.

Etykietki

Przechodzimy dalej, aby pomówić o czytelnikach a szczególnie o ich reakcjach. Według Muelas’a, liberałowie i lewacy nazywają Vice rasistowskim albo faszystowskim magazynem. Konserwatyści z drugiej strony oskarżają o to, że jest anarchistycznym, kolorowym pismem dla fanów. Muelas argumentuje: Lewacy nazywają nas konserwatystami, maniacy nazistowscy anarchistami. Myślisz ze te prawicowe dupki zaakceptowałyby nasze cycki, tyłki i narkotyki? Nie. Oni nas nienawidzą. Muelas widzi różnicę w europejskiej i amerykańskiej reakcji na magazyn. Nasi czytelnicy w Europie są bardziej krytyczni, mają lepsze zaplecze kulturalne niż czytelnicy z USA. W Europie uważają, że historie przez nas przedstawiane są o młodzieży w globalnej skali. W Stanach, ludzie uważają, że są to historie ich kraju. I może właśnie rozumienie międzynarodowej kultury młodych jest kluczowym elementem sukcesu Vice w Europie. Teraz młodzi ludzie myślą "deprawacja jest super". Vice będzie niedługo wychodził w Holandii, a wkrótce także w innych krajach.

Kelnerka wraca po ostatnie zamówienie. Na deser Muelas prosi paczkę papierosów. Kelnerka przychodzi z paczką lekkich Marlboro i obydwaj zaczynamy rozkoszować się nikotyną. Czy Vice został mi obrzydzony? Hm, to nikotyna, nie skręt. Zapala ostatniego papierosa i pyta: Cos jeszcze? Jego szef chodzi koło restauracji i pokazuje na zegarek. Nie mówię. Znika za drzwiami w kłębach dymu.