Herman Koch: o tym jak powstaje bestseller

Artykuł opublikowany 25 lutego 2013
Artykuł opublikowany 25 lutego 2013
Holenderski pisarz sprawia wrażenie dobrego wujka: taktowny, rozważny i spokojny. To zaskakujące, gdyż ten 59-latek, były aktor i komik, znany jest ze swojego uszczypliwego poczucia humoru. Chowamy się przed deszczem, żeby porozmawiać o tym, dlaczego najlepsze pomysły rodzą się po alkoholu.

''Nigdy nie myślałem o sobie jako o aktorze'', przyznaje holenderski pisarz i były gwiazdor telewizyny. Herman Koch trafił do telewizji przez przypadek w latach 90-tych, po tym jak napisał swoje dwie pierwsze powieści. ''Na początku ludzie pytali: co pisarz porabia w programie komediowym? Potem było na odwrót: O! Znamy cię z telewizji, ale nie wiedzieliśmy, że piszesz też książki”. Po 15 latach, w 2005 roku Koch przestał pracować dla ''Jiskefet'' (programu komediowego w duchu Monty Pythona) i oddał się pracy pisarskiej. ''Nigdy nie mogłem zapamiętać swoich kwestii'', przyznaje ze śmiechem. ''Po prostu nie jestem wystarczająco ambitny. Nawet gdyby poprosili, żebym zagrał w czymś wielkim obok... – przerywa, zastanawiając się kto byłby wystarczająco sławny - ... obok Jacka Nicholsona, to bym odmówił'', chichocze na tę myśl.

Porównania do “Rzezi

Przedostatnia książka Kocha - ''Kolacja'' - wygrała prestiżową nagrodę Publieksprijs w 2009 r. Została bestsellerem w Holandii, opublikowano ją w 25 krajach, a w 2012 r. wydano ją po angielsku. Porównywana do ''Rzezi'' - filmu Romana Polańskiego z 2011 roku -  powieść mówi o dwóch parach, które spotykają się w wystawnej restauracji, żeby przedyskutować nieporozumienie, jakie zaszło pomiędzy ich synami. Podczas kolacji bohaterowie stopniowo przestają zachowywać się w cywilizowany sposób i ujawniają swoją prawdziwą naturę.

''W Hiszpanii, Włoszech i Izrealu książka jest postrzegana jako satyra społeczna, ale nie sądzę, żeby nią była'', zamyśla się Koch. To samo dotyczy jego najnowszej powieści - ''Domek letniskowy z basenem”. Podczas gdy Holendrzy cenią ją za czarny humor, niemieccy krytycy zachwycają się dokonaną tu autopsją hypokryzji i burżuazyjnej etyki. Koch upiera się, że krytyka społeczna w jego książkach nie jest umyślna, dodając, że nie stara się rozmyślać nad morałem swojej książki. ''Oczywiście, jeżeli piszesz powieść, której akcja dzieje się w 2005 czy 2010 r., to odzwierciedla ona społeczeństwo oraz to, co jest wokół ciebie'', mówi. ''Nie staram się opiniować. Próbuję przedstawić tak wiele poglądów, jak to jest możliwe. Świetny przykład przedstawił Ian McEwan, w swojej powieści pt. ''Sobota”, gdzie można przeczytać dialog ojca i córki o wojnie w Iraku. Oczywiście wszyscy wiedzą, że Ian McEwan jest przeciwny Bushowi, ale w książce prezentuje wszystkie argumenty ''za'' wojną i przedstawia je sprawiedliwie. Tak powinien postępować pisarz''.

Europejczyk, Hiszpan i Holender

Koch mieszkał w Hiszpanii przez 6 lat, razem ze swoją żoną, Hiszpanką. ''W przeciwieństwie do tego, co podaje Wikipedia, już tam nie mieszkam'', uśmiecha się. ''W Barcelonie czuję się jak u siebie. Kiedy mówię po hiszpańsku, to tak jakbym przemieniał się w inną osobę, hiszpańską wersję siebie. Mimo wszystko określa siebie wpół Europejczykiem, wpół Holendrem. ''Muszę przyznać, że jestem Holendrem, bo gdy powiesz sobie ''Jestem Europejczykiem”, wtedy coś w sobie tłumisz. Holandia potrafi być bardzo prowincjonalna pod tym względem. Postrzegam ją jako prowincję Europy. Czasami ludzie z Amsterdamu uważają, że mieszkają w kosmopolitycznym mieście. Ale tak naprawdę, to Amsterdam jest jak spokojne prowincjonalne miasto, w którym po prostu wiele się dzieje''.

“Kiedy mówię po hiszpańsku, to tak jakbym przemieniał się w inną osobę,  hiszpańską wersję siebie”

Mimo że “Kolacja”, szósta powieść Kocha, jest przełomem w jego karierze, pisarz uważa, że jego kunszt nie zmienił się diametralnie w przeciągu ostatnich 20 lat. ''Moja pierwsza książka jest tej samej jakości, co ostatnia. Tyle tylko, że pierwsza kosztowała mnie dużo więcej wysiłku. Pamiętam jak pracując nad nią, próbowałem pisać przez cały dzień i nie miałem dobrych pomysłów, żadnej inspiracji. O 17.00 otwierałem butelkę whisky, wypijałem ze dwa kieliszki i myślałem: o, wiem! I pisałem dwie strony. Wielu pisarzy odrzuca to, co napiszą pod wypływem alkoholu. Ale czytałem te strony następnego dnia i myślałem: to jest dobre, nigdy nie piszę tak dobrze! I tak powstała moja pierwsza książka. Myślałem, że może potrzebuję tego, żeby przezwyciężyć jakąś nieśmiałość w pisaniu. Im dłużej będę praktykował pisanie, tym mniej będę tego potrzebować''. Tutaj przerywa. Na pomysł napisania ''Kolacji” wpadł po paru piwach w Wigilię. ''Taki pomysł przychodzi do ciebie tylko, gdy jesteś w takim stanie. Nie jesteś pijany, ale zrelaksowany. Jedyny problem to taki, że następnego dnia musisz ''skontrolować” swój koncept. Musisz być swoją własną sekretarką i zapytać siebie, czy dany zamysł jest dobry''.

Fot.: dzięki uprzejmości (cc) Herman Koch oficjalna strona/ filmy: Jiskefet (cc) Beerputje; wywiady (cc) High Impact Tour/ YouTube