Hiszpania: nie dla Partido Popular i cenzury!

Artykuł opublikowany 18 listopada 2014
Artykuł opublikowany 18 listopada 2014

Poza komentarzami na Twitterze, zwolnienie prezentera telewizyjnego Hilario Pino przeszło w Hiszpanii bez echa. Najprawdopodobniej do utraty przez niego pracy przyczyniła się publikacja materiału poświęconego manifestacji, którą zorganizowano w Limie przeciwko Sorai Sáenz de Santamaríi. Jeżeli faktycznie tak było, mamy do czynienia z nowym zamachem PP na wolność słowa.

Niedziela 20 lipca. Hiszpańska wicepremier Soraya Sáenz de Santamaría wysiada z samochodu przed siedzibą ACS w Limie (Peru), gdzie czeka na nią wesoły Florentino Pérez. Towarzyszy mu grupa demonstrantów z ugrupowania o nazwie Marea Granate Perú (Granatowy Przypływ Peru, red.). Organizacja ta tworzona jest przez Hiszpanów, którzy wyemigrowali z kraju ze względów finsnsowych. Zaskoczenie i niechęć wiceprezydent, nigdy nie kryjącej swej awersji dla demonstracji, na widok demonstrantów były ogromne, co można zobaczyć na filmie rozpowszechnianym przez samą organizację. Wicepremier z pewnością nie spodziewała się, że gniew jej rodaków dosięgnie ją nawet po drugiej stronie kuli ziemskiej. Pozbawiona środków bezpieczeństwa, które w ojczyźnie towarzyszą jej na każdym kroku, z policją dużo bardziej ustępliwą niż hiszpańska, Santamaría mogła wyraźnie uslyszeć gwizdy i obelgi pod swoim adresem. „Wynoś się do Hiszpanii", „bezwstydnica", „sprzedajna", „złodziejka", „uwolnić Carlosa" - krzyczeli demonstranci, dorzucając do tego oskarżenia na temat wysokiego bezrobocia, z którym zmaga się Hiszpania czy postulaty o likwidacji przez rząd państwa dobrobytu.

Ta niespodziewana manifestacja okazała się o wiele bardziej skuteczna, niż oczekiwali tego nawet członkowie Marea Granate. „Dostaliśmy informację, że tego wieczoru odbędzie się kolacja w rezydencji ambasadora i wspólnie zdecydowaliśmy się na zorganizowanie akcji" - tłumaczą członkowie organizacji. Podczas przygotowań docierały do nich informacje o kolejnych punktach w kalendarzu wizyty Sáenz de Santamaríi. Rezultatem była akcja, której nagranie obejrzały zastępy internautów. Przedstawia ona demonstrantów, którzy pikietowali rankiem przed siedzibą ACS, przedsiębiorstwa, które wygrało przetarg na budowę drugiej linii metra w Limie. „Główna akcja miała rozegrać się przed kolacją w ambasadzie"- relacjonują. Wiceprezydent była jednak na nią przygotowana i weszła do rezydencji tylnymi drzwiami, przez co pół tysiąca osób, które zgromadziły się przed budynkiem, zostało odprawione z kwitkiem. 

Marea Granate Lima nie dała jednak za wygraną. Dzień wcześniej, zupełnie przypadkiem, demonstranci dowiedzieli się, gdzie zatrzymała się wicepremier, w związku z czym kilku członków organizacji czekało na nią przy wejściu do hotelu. „Nie spodziewała się tego, wbiegła do środka. Najzabawniejsze było to, że winda nie nadjeżdżała i przez kilka minut musiała słuchać krzyków" - opowiada rozbawiona członkini Marea. Ostatecznym wynikiem akcji podjętej przez aktywistów były trzy manifestacje, z których dwie okazały się sukcesem. Co ciekawe, to właśnie nagranie z pierwszego protestu, zarejestrowane najsłabszym sprzętem, jaki mieli i bez zaplanowanego montażu, miało najsilniejszy impakt.

Manifestacja przeciwko Sorai Sáenz de Santamaríi w Limie - Marea Granate Perú.

Zwolnienie Hilario Pino

Dzień później, w wieczornym wydaniu serwisu informacyjnego kanału Cuatro prezenter i redaktor wiadomości Hilario Pino wyemitował materiał z manifestacji przeciwko Sorai Sáenz de Santamaríi w Limie. Cztery dni później sieć Mediaset ogłosiła odejście Hilario Pino ze stacji po 15 latach pracy. Zastąpił go Miguel Ángel Oliver.

Oświadczenie Mediaset było zwięzłe: „Hilario Pino rozpoczyna dziś nowy etap w swojej karierze zawodowej, już poza Mediaset España. W ciągu niemal 15 lat wykonywał w jej serwisach informacyjnych wspaniałą pracę, zarówno jako prezenter, jak i redaktor - najpierw w  Informativos Telecinco, a potem w Noticias Cuatro".

Po publikacji oświadczenia w internecie pojawiły się głosy, jakoby Hilario Pino został zwolniony z powodu słynnego nagrania. Najwyraźniej pani wicepremier nie spodobało się to, że w serwisie informacyjnym pokazano, jak została wygwizdana i zadzwoniła do stacji, żądając wyjaśnień. Marea Granate nie wie, czy faktycznie to było powodem, który doprowadził do pozbycia się dziennikarza, nota bene nigdy nie należącego do ulubieńców władz kanału, ale podkreśla, że „rozmowa telefoniczna miała miejsce". „Sytuacja tworzy bardzo negatywny precedens, ponieważ teraz dziennikarze zastanowią się dwa razy, zanim wyemitują jakiś materiał. To zamach na wolność słowa" - uważa jeden z członków organizacji, chociaż zaznacza, że „nie chodzi o «biednego Hilaria», tylko o mieszanie się rządu do mediów".

Właścicieli „wolnych" mediów i polityków łączą wspólne interesy. Politycy zdają sobie z tego sprawę, tak samo, jak mają świadomość tego, że utrzymanie przez nich władzy zależy właśnie od mediów. Stąd wiele materiałów nie wychodzi na światło dzienne, a inne wiadomości ulegają zniekształceniu. „Próbują znormalizować sytuację, która nie jest normalna" - słychać głosy z organizacji Marea. „Żaden środek masowego przekazu nie poruszył tematu emigrantów domagających się prawa do głosu" - skarży się jeden z członków. Organizacja donosi, że jedynie 158 osobom udało się w Peru oddać głos podczas ostatnich eurowyborów, podczas gdy na początku tego roku, według danych Instituto Nacional de Estadística (Narodowego Instytutu Statystyki - INE), w Peru przebywało  20 000 Hiszpanów.