Hiszpańska turystyka 2.0 – coś więcej niż wirtualny dostęp 

Artykuł opublikowany 17 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 17 czerwca 2015

Kultura, klimat, dziedzictwo narodowe, gastronomia czy „fiesta”  to tylko niektóre z kluczowych pojęć, dzięki którym słowo „turystyka” staje się synonimem wzrostu, optymizmu i gospodarczej odbudowy Hiszpanii. Czy staramy się dostosować do rządzącej w Europie ery ekonomii 2.0? A może do Self-Service czy wytworniej mówiąc: Fallo da Te?

Według danych Światowej Organizacji Turystyki, Hiszpania jest trzecim krajem świata pod względem ilości przyjmowanych turystów zagranicznych, zagrażając tym samym Chinom, które plasują się na pozycji drugiej. W jednym z ostatnich sondaży przeprowadzonych dla Ministerstwa Przemysłu, Egatur (Instytut Badań nad Turystyką, red.) wykazał, że dzienny wydatek przypadający na jednego turystę wzrósł w Hiszpanii o 4,4%, to jest o 116 euro. Oznacza to średnio 994 euro wydanych przez zagranicznego gościa podczas całego pobytu.

Alarm w sektorze turystycznym

Pomimo, że oferta hotelowa nadal stanowi w Hiszpanii aż 64,9% całkowitej bazy noclegowej, liczba mieszkań i apartamentów turystycznych dostępnych na platformach internetowych w stylu Wimdu, wzrosła już do 35,1%. Sytuacja ta zagraża statusowi tradycyjnych miejsc noclegowych, ale zarazem obliguje sektor do odnowy, przekształcenia, poszukiwania nowych możliwości oraz do dodania wartościowego elementu do istniejących, wymienionych wcześniej walorów. Słońce i plaża nie są już wystarczająco atrakcyjne.

Przyszłość pakietów turystycznych staje pod znakiem zapytania. Zgodnie w raportem Egatur, widocznie rosnącą tendencją jest tak zwany Self-Service, gdyż dla znacznej ilości turystów, bo aż 71,4%, ta forma wypoczynku jest bardziej atrakcyjna niż wycieczki zorganizowane.

PKB i zatrudnienie

Gdyby porównać turystykę do najważniejszych narządów w organizmie człowieka, doszlibyśmy do wniosku, że w przypadku Hiszpanii pełni ona funkcję podobną do płuc. Roczne wpływy z działalności turystycznej wynoszą średnio 11% PKB, jednak jeżeli przyjrzymy się poszczególnym regionom autonomicznym, zauważymy, że dochodzą one aż do 45% na Balearach, 30% w Walencji i do 12% w Andaluzji.

Temat zatrudnienia w sektorze turystycznym nie należy do najłatwiejszych. Trudno jest ustalić procent przypadający na turystykę, przede wszystkim ze względu na nieprawdziwe dane oficjalne, często wynikające z oszustw i operowania brudnymi pieniędzmi - nierzadko związanych z najgorzej płatnymi zawodami w branży turystyki i rozrywki. Można by jednak przyjąć, że średnia stopa zatrudnienia bezpośrednio związanego z turystyką wynosi w Hiszpanii około 13%, nie licząc Balearów, gdzie poziom ten dochodzi do 45,5% czy Andaluzji z 12,5%.

Europa domaga się kultury

W konsekwencji, Hiszpanii nie pozostaje nic innego, jak zadbać o turystykę tak, jakby był to niezbędny do życia tlen. Według statystyk zebranych przez Eurostat, cudzoziemcy, którzy najchętniej odwiedzają Hiszpanię to kolejno Brytyjczycy, Francuzi oraz Niemcy. Są to mieszkańcy krajów, w których średni wydatek na kulturę przypadający na obywatela jest w stanie podwoić (w przypadku Francuzów) sumy pieniędzy przeznaczanych na ten sam cel w Hiszpanii (116 euro). Szwedzi, którzy wydają na kulturę średnio aż 220 euro, zdecydowanie przodują w tej dziedzinie.

Przytoczone dane mogłyby stanowić jedną z przyczyn spadku liczby turystów z krajów północnych, którzy odwiedzili Hiszpanię w ostatnich latach. Jak się okazuje, słońce i plaża to nie wszystko. W erze 2.0 liczy się nie tylko wirtualny dostęp.