Hiszpański kryzys dotyka najmłodszych

Artykuł opublikowany 17 listopada 2014
Artykuł opublikowany 17 listopada 2014

Hiszpania ma drugi najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik ubóstwa. Jak do tej pory gorzej jest tylko w Rumunii. Spośród 20 milionów europejskich dzieci zagrożonych ubóstwem ponad 13% to mali Hiszpanie. Rozmawiamy z dwiema organizacjami pozarządowymi, które walczą o prawa tych, którzy - jak mówi przysłowie - głosu nie mają.

Prawie 30% dzieci w Hiszpanii jest zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Dziś potwierdza to raport Uni­cefu Dzieciństwo w Hiszpanii 2014, chociaż już w 2007 roku, kiedy nie istniała jeszcze „oficjalna wymówka" w postaci kryzysu, wskaźnik ten przekraczał 26%. „Na pewno nie tylko kryzys jest winny ubóstwu dzieci" - tłumaczy Ca­féba­bel Al­ber­to Ca­sa­do, koordynator kampanii prowadzonych przez organizację Ayuda en Ac­ción - Pomoc w Działaniu. „Podobnie, jak w innych obszarach społeczno-gospodarczych, kryzys odsłonił słabości obecnie obowiązującego systemu. Jego głównymi cechami charakterystycznymi są konsumpcja i pęd ku wzrostowi. Gdy te dwa motory napędowe się zatrzymały, wszyscy - w mniejszym bądź większym stopniu - odczuliśmy tego konsekwencje" - mówi.

Pod koniec marca organizacje pozarządowe biły na alarm: Hiszpania zajmowała drugie miejsce w UE pod względem wskaźnika ubóstwa dzieci, wyprzedzana tylko przez  Ru­mu­nię. „Ubóstwo wśród dzieci nie ma narodowości. Obecnie prawie 27 milionów chłopców i dziewczynek w Europie jest zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Kryzys gospodarczy i finansowy poważnie odbił się na dzieciach we wszystkich krajach europejskich, nawet w tradycyjnie egalitarnych państwach nordyckich" - wyjaśnia Ester Asin Mar­tí­nez, dyrektor i przedstawiciel  organizacji  Save the Chil­dren działającej z ramienia Unii Europejskiej.

Hiszpański rząd zareagował ostatecznie na tę wiadomość w połowie lipca, przeznaczając 17 milionów euro na nadzwyczajny fundusz w celu walki z ubóstwem dzieci, ale nie trzeba było długo czekać na polemikę, związaną z nierównym podziałem środków pomiędzy poszczególne wspólnoty autonomiczne. Przykładowo An­da­luzji ma przypaść 1,9 euro na każdego małoletniego zagrożonego wykluczeniem, podczas gdy w La Rioja będzie to 55 euro, a w Me­li­lli - 148 euro. Poza tym, jak donoszą organy odpowiedzialne za politykę społeczną, dystrybucja środków jest krzywdząca zwłaszcza dla wspólnot z największą liczbą mieszkańców.

Wobec skarg docierających z różnych regionów, takich jak Katalonia czy Asturia, hiszpańskie Ministerstwo Zdrowia ostatecznie zgodziło się skorygować kryteria dystrybucji. Save the Chil­dren interpretuje to jako przejaw dobrej woli - chociaż niewystarczający - i ostrzega, że w 1 807 700 hiszpańskich domów wszyscy członkowie rodziny w wieku produkcyjnym pozostają bezrobotni. „W tej sytuacji ludzie zmuszeni są do wprowadzania drastycznych modyfikacji w rodzinnych budżetach, czego poważne konsekwencje ponoszą każdego dnia najmłodsi. To właśnie taki stan rzeczy sprawił, że wskaźniki poszybowały w górę - część społeczeństwa, dotychczas wiodąca „normalne" życie, zasiliła grono zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym. „Z drugiej strony ci, którzy już wcześniej zaliczali się do tej grupy, doświadczyli w ostatnich latach pogorszenia warunków życia" - alarmuje organizacja w raporcie na temat ubóstwa dzieci i wykluczenia społecznego w Europie.

Al­ber­to Ca­sa­do tłumaczy, że nigdy nie istniał sprawny system ochrony socjalnej gwarantujący bezpieczeństwo najmłodszym, a główny ciężar ochrony dobrobytu dzieci i rodziny spoczywał na barkach sieci rodzinnych. Według danych zaprezentowanych w najnowszych raportach, Hiszpania przeznacza 1,4% PKB na politykę rodzinną - jest to zdecydowanie mniejszy odsetek, niż średnia UE, która oscyluje na poziomie 2,2%. „Co więcej od 2007 roku nakłady w tym obszarze polityki zmniejszyły się o 15%. Nie przeprowadzono również analizy bezpośrefniego wpływu innych polityk na sytuację dzieci - mowa tu o na przykład o polityce zatrudnienia, polityce godzenia życia rodzinnego z zawodowym, czy polityce oświatowej" - objaśnia Casado. Mężczyzna przytacza kilka przykładów ilustrujących sytuację. Z jednej strony mamy do czynienia z rekordowo wysoką stopą bezrobocia, z którą Hiszpania zaczęła się zmagać jeszcze przed rozpętaniem się kryzysu i która dotyka przede wszystkim rodziny z dziećmi. Z drugiej strony obserwujemy politykę oświatową: „kolejne reformy nie przyniosły solidnej, opartej na konsensusie polityki oświatowej, która byłaby w stanie zadać kres porażce szkolnictwa - przyczynie ciagłego zagrożenia wykluczeniem" - wytyka Casado.