Hiszpańskie walki byków spuścizną kulturową?

Artykuł opublikowany 20 grudnia 2015
Artykuł opublikowany 20 grudnia 2015

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Na przekór wielu opiniom wygłaszanym przez mieszkańców oraz polityków chcących zakazania złego traktowania zwierząt oraz walk byków, rząd Mariano Rajoya proponuje utworzenie profesjonalnego kierunku studiów poświęconego corridzie. Co o tym myślą młodzi Hiszpanie? Czy walki byków rzeczywiście stanowią spuściznę kulturową, czy jedynie edukacja nadaje im takie znaczenie?

W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Hiszpanii narasta fala krytyki na temat corridy. Szczególnie wyraźnie było to widoczne podczas konfrontacji obrońców praw zwierząt oraz uczestników walki byków, kiedy jedno z tych zwierząt zginęło w Tordesillas. Ewidentnie widać, że coraz więcej obywateli negatywnie odnosi się do złego traktowania zwierząt w Hiszpanii.

Niedawno mieszkańcy małej miejscowości Aldaia, położonej w prowincji Walencja, przegłosowali w referendum wycofanie walk byków z obchodów hiszpańskich świąt: wynik ten jest zwycięstwem obrońców praw zwierząt. Jednak centrowy rząd, daleki od wysłuchania tych żądań, trzyma ich w ryzach. Udaje on, że broni corridy, nadając jej ważne znaczenie poprzez propagowanie tego zwyczaju na lekcjach poświęconych kulturze. To właśnie dlatego w pośpiechu, tuż przed wyborami, stworzono projekt ustawy proponującej, by walki byków stały się częścią nauczania zawodowego. Najwyraźniej celem są studenci, ale czy młodzi Hiszpanie podzielają opinię, że corrida powinna być nauczana w wyższych szkołach?

Sheila Cruz Sánchez, 26 lat (Almería)

„Tylko tego brakowało, żeby szkolnictwo w naszym kraju propagowało torturowanie zwierząt. Początkowo uznałam za oburzający fakt, że mój uniwersytet proponuje letnie kursy, na których można nauczyć się walk byków. Teraz sądzę, że to wstyd. Nie uważam, żeby trzeba było jeszcze bardziej dyskredytować nasz system edukacyjny. Młodzi ludzie nie potrzebują uczyć się tego, jak dokonywać okrutnych czynów. Obserwowanie z przyjemnością śmierci istot żyjących nie jest narodowym świętem.

Jeśli ten projekt ustawy zostanie kiedykolwiek przegłosowany, przekażemy młodym ludziom takie same wartości, jak Rzymianie: ból i igrzyska w celu zapewnienia rozrywki ludowi. Podoba mi się, jak ludzie ze «starej szkoły» popierają te wszystkie tradycje, które nazywamy kulturą. Kultura wzbogaca duszę, zmusza do myślenia, rozwija. Uważam, że to nie ma nic wspólnego z widokiem maltretowanego zwierzęcia".

Aitor de Andrés Gonzalez, 23 lata (Tarragona)

"Tradycje i wartości, które różne społeczności rozwinęły na przestrzeni lat, są dziś wyjątkowo niestabilne. Lokalne zwyczaje, zmiażdżone przez potęgę mediów oraz ekonomii, są sukcesywnie zmieniane lub zastępowane przez kulturę (lub jej brak) globalizacji. Ale wybranie dżumy zamiast cholery nie jest dobrym pomysłem. Wysiłki, jakie wkładamy w podtrzymanie tych najgorszych elementów naszej kultury i patrzenie na rozprzestrzenianie się zła nie jest tym, co należy robić.

Stoimy  twarzą w twarz z sytuacją, w której większość artystów i naukowców opuszcza Hiszpanię aby móc normalnie żyć, ale dla naszego rządu po raz kolejny najważniejszą rzeczą jest zabijanie byków. Jakby chęć stworzenia kultury opartej na cierpieniu innych nie była wystarczająco odrażająca, przez zastanawianie się nad tym, czy zwierzęta cierpią czy nie, pozwalamy naszej kulturze zanikać z dnia na dzień."

Mauro Sirvent, 22 lata (Alicante)

Uważam, że wiadomość, jaką wysyłamy pozostałym krajom Unii Europejskiej, nie jest dobra. W Hiszpanii mówi się tylko o redukcjach, a w tym czasie rząd zajmuje się próbą utworzenia studiów poświęconych corridzie. Nie potrafię zrozumieć, jak mogą udawać, że tak absurdalne i barbarzyńskie studia mogą być priorytetem wartym wydania publicznych pieniędzy.

Wstyd. To właśnie czułem, kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem. Jak ktokolwiek może uważać, że maltretowanie zwierząt jest dobrym pomysłem, że to może przynieść coś dobrego naszemu społeczeństwu? Kiedy rząd przedstawia ten projekt studiów, wielu studentów będzie w drodze na lotnisko, ponieważ nie mają innego wyjścia, jeśli chcą dalej prowadzić badania lub studiować. Następnie nasz rząd ogłosi, że chce skopiować fiński system edukacji, ale jestem pewien, że tam nie zaproponowano by czegoś takiego."

Nico Cabanes, 22 lata (Madryt)

Nie jestem odpowiednią osobą aby oceniać, co jest częścią kultury a co nie, ale nawet jeśli nigdy nie brałem udziału w corridzie, uważam że zabicie byka nie pasuje do tego, co postrzegam jako kulturę. Wcześniej myślałem, że prezentujemy się wystarczająco źle przez wyrzucanie kóz z balkonów albo cieszenie się ze śmierci byków, ale jak widać może być jeszcze gorzej. To żałosne.

Jest wiele alternatyw, które rząd mógłby promować: chodzi o odpowiedzialne i inteligentne elementy kultury. Zachęcanie do tego, by każdy mógł się uczyć jak zabijać byki, albo jak trzymać płachtę i nosić ubranie z epoki Filipa IV, wydaje mi się nie tylko kompletnie bezużyteczne, ale też dużo mówi o nas samych. Dzieci muszą się nauczyć czytać. Młodzi ludzie muszą słuchać muzyki lub chodzić do teatru... Biorąc to pod uwagę sądzę, że uczenie się jak wyczyścić płachtę, jest dość niedorzeczne."

Carmen Torreblanca, 22 lata (Walencja)

Trwa debata na temat zakazania corridy w Hiszpanii, a mimo to rząd proponuje studiowanie walk byków na zasadzie pewnego rodzaju "byczej liturgii" poprzez uczenie się, jak wyczyścić strój z epoki Filipa IV. Musimy się zastanowić, co myśleć o naszym rządzie, który udaje, że chce "ujednolicić nauczanie walk byków, które na chwilę obecną nie jest w Hiszpanii uregulowane". Problemem jest to, że te plany nie mają celu edukacyjnego, a polityczny: chodzi o roszczenie sobie praw do nazywania corridy sztuką, kulturą. Źle wprowadzono system boloński, ludzie wychodzą na ulice by protestować przeciwko studiom  w trybie 3+2 oraz przeciwko reformie edukacji, zagrażającej dyscyplinom takim jak filozofia, więc nie sądzę, żeby studiowanie walk byków były priorytetem wyższej edukacji, nie sądzę również, żeby Państwo powinno inwestować czas i pieniądze, aby uregulować zawód, który zakłada nienormalne i średniowieczne krzywdzenie zwierząt. Co będzie dalej? Studiowanie handlu niewolnikami?"