Homeless World Cup: 1:0 w walce z bezdomnością

Artykuł opublikowany 3 listopada 2013
Artykuł opublikowany 3 listopada 2013

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

"A ball can chan­ge the world" – pod tym ha­słem w tym roku w Po­zna­niu od­by­ła się ko­lej­na, je­de­na­sta już edy­cja Ho­me­less World Cup - Mi­strzostw Świa­ta w Piłce Noż­nej Ulicz­nej Bez­dom­nych. 700 za­wod­ni­ków z 70 kra­jów przy­by­ło w sierp­niu do sto­li­cy Wiel­ko­pol­ski, żeby spró­bo­wać swo­ich sił w spo­rcie, ale przede wszyst­kim za­wal­czyć o sie­bie sa­mych.

Pierw­szy gwiz­dek. Na każ­dym z trzech boisk wła­śnie roz­po­czy­na się mecz: Fi­li­pi­ny kon­tra Niem­cy, Walia kon­tra Gre­cja; naj­wię­cej emo­cji na try­bu­nach wzbu­dza po­je­dy­nek pol­skich go­spo­da­rzy z Rosją. “Pol­ska­aa, Pol­ska­aa!” - śpie­wa­ją ki­bi­ce. Sie­dzi­my w gór­nym rzę­dzie z Ma­cie­jem Gudrą, prze­wod­ni­czą­cym sto­wa­rzy­sze­nia "Re­pre­zen­ta­cja Pol­ski Bez­dom­nych", które zor­ga­ni­zo­wa­ło te­go­rocz­ne mi­strzo­stwa. Stąd, z samej góry roz­ta­cza się widok na ma­low­ni­czą ku­li­sę je­zio­ra Malta, po­pu­lar­ne­go wśród Po­zna­nia­ków miej­sca wy­po­czyn­ku. Przy akom­pa­nia­men­cie gło­śnej mu­zy­ki i roz­e­mo­cjo­no­wa­ne­go głosu ko­men­ta­to­ra śle­dzi­my grę. W ko­szul­kach w bar­wach na­ro­do­wych za­wod­ni­cy wcale nie przy­po­mi­na­ją bez­dom­nych. I rze­czy­wi­ście nie wszy­scy po­śród nich to bez­dom­ni. "Ho­me­less nie zna­czy ho­use­less" -– ––––/wy­ja­śnia Gudra. "Bez­dom­ny jest dla nas tak samo nar­ko­man albo osoba po te­ra­pii uza­leż­nień od al­ko­ho­lu czy ha­zar­du, nawet jeśli ma dach nad głową."

Ho­me­less World Cup to spo­łecz­na im­pre­za na nie­spo­ty­ka­nie wiel­ką skalę. Jej or­ga­ni­za­cja do­cho­dzi do skut­ku dzię­ki wy­sił­ko­wi około 200 wo­lon­ta­riu­szy, ho­no­ro­wych tre­ne­rów i ar­bi­trów z ca­łe­go świa­ta. Wielu z nich przez cały rok pra­cu­je na to, żeby wziąć udział w mi­strzo­stwach.  “To dla wszyst­kich tutaj do­dat­ko­we miej­sce pracy" - mówi Ales­san­dro Dell'Orto, me­ne­dżer dru­ży­ny z Włoch, który 2009 zor­ga­ni­zo­wał mi­strzo­stwa w Me­dio­la­nie

KTO SIĘ BOI bez­dom­nych ob­co­kra­jow­ców

Or­ga­ni­za­cja mi­strzostw wiąże się oczy­wi­ście z na­kła­da­mi fi­nan­so­wy­mi: za­pew­nie­nie miej­sca roz­gry­wek, za­kwa­te­ro­wa­nia i wy­ży­wie­nia pił­ka­rzy leży po stro­nie pol­skie­go or­ga­ni­za­to­ra, wspie­ra­ne­go przez roz­ma­itych spon­so­rów. Po każ­dym meczu na mu­ra­wie widać napis "Re­spect" - logo UEFA. O pomoc zwró­co­no się rów­nież do lo­kal­ne­go sa­mo­rzą­du i wła­dz pań­stwo­wych. "Z po­cząt­ku wła­dze mia­sta były dość po­wścią­gli­we, praw­do­po­dob­nie ze stra­chu, że Po­znań za­le­je fala bez­dom­nych ob­co­kra­jow­ców, któ­rzy będą chcie­li zo­stać tu na stałe" - opo­wia­da Gudra. "Bar­dzo ostroż­nie pod­cho­dzi­ły do te­ma­tu."

Kilka mie­się­cy przed pla­no­wa­nym roz­po­czę­ciem roz­gry­wek mi­ni­ster­stwo spor­tu wy­co­fa­ło się z obiet­ni­cy po­mo­cy fi­nan­so­wej: "Osta­tecz­nie do­sta­li­śmy tylko jedną trze­cią po­cząt­ko­wo przy­zna­nych środ­ków" - stwier­dza Gudra. O przy­go­to­wa­nie każ­dej z dru­żyn oraz kosz­ty po­dró­ży muszą za­trosz­czyć się sto­wa­rzy­sze­nia z po­szcze­gól­nych kra­jów, które wy­ka­zu­ją się w tej ma­te­rii dużą po­my­sło­wo­ścią. Grec­ka dru­ży­na fi­nan­su­je się ze sprze­da­ży ulicz­nej ga­ze­ty. W Hong Kongu zor­ga­ni­zo­wa­no cha­ry­ta­tyw­ny mecz dla przed­się­bior­ców, który przy­niósł zysk w wy­so­ko­ści 30 000 euro. Dru­ży­nom z Hisz­pa­nii i Libii nie udało się ze­brać nie­zbęd­nej sumy -  w tym roku nie wezmą udzia­łu w mi­strzo­stwach.

jak 100 wizyt u psy­cho­lo­ga

Gra­czy oby­dwu dru­żyn omija, jeśli wie­rzyć stro­nie ho­me­les­sworld­cup.​org, je­dy­na w swoim ro­dza­ju szan­sa, żeby zmie­nić swoje życie - "on­ce-in-a-li­fe­ti­me op­por­tu­ni­ty". W mi­strzo­stwach HWC można wdziąć udział tylko raz w życiu. Na po­par­cie tych słów po­my­sło­daw­cy przy­ta­cza­ją licz­ne ży­cio­we hi­sto­rie za­wod­ni­ków: we­dług nich 77 pro­cent z nich udało się trwa­le zmie­nić swoje życie. "Tutaj są w cen­trum uwagi, nie stoją, jak za­zwy­czaj, w cie­niu. Tutaj to oni są gwiaz­da­mi" - wy­ja­śnia Ales­san­dro. "To dzia­ła jak 100 wizyt u psy­cho­lo­ga."

"Czuję, że idę do przo­du" - po­twier­dza 29-let­nia Ewa, jedna z za­wod­ni­czek, która ma za sobą dwa lata te­ra­pii od­wy­ko­wej. "Wcze­śniej my­śla­łam, że już pójdę na stra­ty, a teraz wy­cho­dzę na bo­isko i wal­czę." Wielu za­wod­ni­ków po raz pierw­szy w życiu mogło wy­je­chać za gra­ni­cę, po­zna­ć no­wych ludzi z in­nych kra­jów. Do tego wy­stę­pu­ją w bar­wach na­ro­dwych. "Nie każdy może grać w re­pre­zen­ta­cji kra­jo­wej" - mówi z dumą Le­onar­do, 21-let­ni za­wod­nik dru­ży­ny wło­skiej. Jed­nak po za­wo­dach gra­cze czę­sto mają pro­ble­my z po­wro­tem do rze­czy­wi­sto­ści, gdzie już nie do­pin­gu­ją ich ki­bi­ce, a dzien­ni­ka­rze nie pro­wa­dzą z nimi wy­wia­dów" - zwra­ca uwagę Ales­san­dro. Wielu z nich musi być potem pod opie­ką psy­cho­lo­ga.

Żeby re­pre­zen­to­wać dany kraj na mi­strzo­stwach, nie trze­ba być jego oby­wa­te­lem. Jed­nak jak twier­dzi Ser­gios, tre­ner dru­ży­ny Gre­cji, nie­ła­two jest zor­ga­ni­zo­wać po­dróż i zdo­być po­trzeb­ne do­ku­men­ty dla uchodź­ców i ubie­ga­ją­cych się o azyl. "Mamy w dru­ży­nie wielu ob­co­kra­jow­ców, ale w tym roku nie mo­głem wziąć ze sobą żad­ne­go z nich." Kry­te­rium, we­dług któ­re­go wy­bie­ra­ni są za­wod­ni­cy, to nie do końca ich zdol­no­ści spor­to­we, do­da­je. "Ważne, żeby byli go­to­wi re­gu­lar­nie przy­cho­dzić na tre­nin­gi, na­uczyć się za­cho­wać spo­łecz­nych, prze­strze­gać reguł. Wy­bie­ra­my tych ludzi, co do któ­rych mo­że­my przy­pusz­czać, że takie do­świad­cze­nie im po­mo­że." Przy­kła­dem ta­kie­go pił­ka­rza jest Uwe z Bel­gii: "Po­my­śla­łem: chło­pie, prze­cież coś po­tra­fisz, weź się w garść i wróc do życia." Jego syn, który śle­dzi roz­gryw­ki w in­ter­ne­cie, przy­słał mu wczo­raj sms o tre­ści: "Tato, je­stem z Cie­bie dumny, strze­li­łeś gola na mi­strzo­stwach świa­ta". Dla 49-let­nie­go Belga to po­dwój­ny suk­ces. Po za­koń­cze­niu mi­strzostw chciał­by dalej zaj­mo­wać się piłką. 

Nie­za­leż­nie od strze­lo­nych bra­mek i spor­to­wych osią­gnięć wielu za­wod­ni­ków od­no­si oso­bi­ste suk­ce­sy. "Za­miast tak jak kie­dyś pod­da­wać się, grają dalej" - stwier­dza Gudra. I kiedy na mu­ra­wie mecze do­bie­ga­ją końca, wszyst­kie sześć dru­żyn ma po­wo­dy do ra­do­ści, nie tylko trzy. Tym nie­mniej po prze­gra­nej z Rosją Po­la­cy opusz­cza­ją bo­isko przy­gnę­bie­ni. Rów­nież na Ho­me­less World Cup wy­gry­wać jest oczy­wi­ście naj­przy­jem­niej.