Homofobia w piłce nożnej: Wyjść z szatni i z szafy

Artykuł opublikowany 6 września 2016
Artykuł opublikowany 6 września 2016

Dlaczego wśród zawodowych piłkarzy Bundesligi nie ma właściwie żadnych zdeklarowanych gejów? Odpowiedź jest prosta. To środowisko wciąż ma problem z zaakceptowaniem wszystkiego, co odbiega od norm heteroseksualności. Jednak istnieją różne inicjatywy, w tym moja własna, które sprzeciwiają się homofobii i udowadniają, że bez problemu można być gejem i piłkarzem.

Nicole Selmer napisała niedawno w magazynie 11 Freunde (niem. 11 przyjaciół): „Od pięciu czy sześciu lat temat homofobii jest często poruszany”. Po przeczytaniu takich słów można stwierdzić, że nie można narzekać na postępy zachodzące w walce z homofobią w niemieckiej piłce nożnej. Przecież tak wiele już się wydarzyło. W styczniu 2014 roku, po publicznym coming-oucie Thomasa Hitzelspregera, wydawało się, że droga do podjęcia podobnej decyzji stoi dla innych zawodników otworem. Były piłkarz reprezentacji Niemiec otrzymał wsparcie z wielu stron. Ówczesny prezes Niemieckiego Związku Piłki Nożnej (DFB) Theo Zwanziger osobiście ogłosił swoje poparcie dla walki z homofobią, a za swoje zaangażowanie – wspólnie z aktywistką Tanją Walte-Ahrens i Philippem Lahmem – otrzymał między innymi nagrodę Tolerantia.

Strach przed coming-outem

Od tamtego czasu niewiele się jednak wydarzyło. Cała ta historia nie zapoczątkowała serii podobnych wyznań. Zwanziger odszedł ze stanowiska, a DFB zajmuje się teraz korupcją w swoich szeregach, a nie walką z homofobią. Hitzelsperger jest w swojej decyzji sam jak palec. Od 2014 roku żaden z aktywnych zawodowo profesjonalnych niemieckich piłkarzy nie ujawnił się jako gej lub biseksualista. Dodajmy, że mowa jest tu ponad 1300 zawodnikach z trzech pierwszych lig Bundesligi. Z czysto statystycznego punktu widzenia to prawie niemożliwe, aby w tej grupie nie znalazł się ani jeden gej lub biseksualista. Jako powód milczenia podaje się często strach przed reakcją opinii publicznej. To obawa, że otwarcie homoseksualny zawodnik zostanie napiętnowany. Bez wątpienia na trybunach dochodzi również do aktów otwarcie homofobicznych  – można je zauważyć w wykrzykiwanych sloganach i hasłach zamieszczanych na transparentach. Ale i pod tym względem świat poszedł do przodu. Istnieją liczne fankluby gromadzące gejów i lesbijki, a 30 z nich wspólnie stworzyło ogólnoeuropejską organizację Queer Football Fanclubs.

Strach wielu zawodników przed coming-outem dotyczy z pewnością reakcji zarządu ich klubu piłkarskiego oraz potencjalnych sponsorów. Osoby decyzyjne to zazwyczaj bardzo męscy faceci o ponadprzeciętnie konserwatywnych poglądach. Jednak są to oczywiście wyłącznie spekulacje, ponieważ niewielu piłkarzy się ujawnia. Ale to właśnie dlatego w środowisku panuje ogólny strach i nikt nie chce zaryzykować i być tym pierwszym. I tak wielu piłkarzy musi publicznie zaprzeczać swojej tożsamości, zwłaszcza w czasach, gdy prawie każdy kibic ma przy sobie telefon z aparatem. Ta nieustanna presja może prowadzić nie tylko do pogorszenia wyników sportowych, ale nawet do chorób. Dobitnie opisał to dziennikarz Ronny Blaschke w książce Versteckspieler. To biografia Marcusa Urbana, piłkarza reprezentacji juniorów NRD, który po zakończeniu kariery ujawnił się jako gej. Swego czasu Urban zaczął nawet stawać do wyjątkowo agresywnych pojedynków, aby nie dać nikomu powodu do podejrzeń, że mógłby być homoseksualistą, mimo że takie zachowania zupełnie nie pasowały do jego stylu gry.

Piłkarz gej? Niemożliwe.

Ta ciągła presja, strach i ukrywanie się prowadzą przede wszystkim do tego, że młodzi, grający amatorsko piłkarze, którzy zastanawiają się nad dokonaniem coming-outu, nie mają podobnych do siebie wzorów do naśladowania. Piłkarz gej – dla wielu takie połączenie wydaje się wciąż niemożliwe. Młodzi ludzie stoją więc przed wyborem: ukrywać się czy zrezygnować? Osoby LGBT w męskiej piłce nożnej pozostają wciąż niezauważalne. Brakuje autorytetów, wzorów godnych naśladowania, a więc potrzebny jest jakiś ruch oddolny. Widać już pewne starania. Klub LSVD Berlin-Brandenburg od kilku lat współpracuje z Berlińskim Związkiem Piłki Nożnej, a w 2011 roku ogólnokrajowa Fundacja Magnusa Hirschfelda powołała do życia projekt Fußball für Vielfalt. Do tego dochodzą liczne akcje lokalne. Jedną z nich jest współtworzona przeze mnie inicjatywa FeinerFußball, która w zeszłym roku powstała pod patronatem Gerede e.V. w Dreźnie. Jest to towarzystwo broniące praw osób homoseksualnych, biseksualnych, a także identyfikujących się jako trans. FeinerFußball organizuje warsztaty w amatorskich klubach we wschodniej Saksonii, starając się o rozwój akceptacji i wrażliwości we wzajemnych kontaktach.

Warto jednak spojrzeć również na to, co dzieje się poza granicami Niemiec, ponieważ zbliżające się duże imprezy piłkarskie rzucają cień na całą sytuację. Mundial 2018 odbędzie się przecież się w Rosji. Prezydent Władimir Putin podpisał latem 2013 roku tzw. „ustawę przeciwko propagandzie homoseksualizmu”. Jednak nawet przed wejściem tego prawa w życie Rosja była krajem nieprzychylnym mniejszościom seksualnym. W rosyjskiej lidze stale dochodzi do incydentów na tle rasistowskim, a część z nich to brutalne, agresywne ataki. To zły znak.

Uzasadnione są zatem obawy, że podczas najbliższych mistrzostw świata również będzie dochodziło do aktów dyskryminacji, być może nawet tuszowanych przez instytucje państwowe. FIFA nie zajęła jasnego stanowiska w tej sprawie, podobnie jak DFB – mimo że jako największy wyspecjalizowany związek sportowy świata mógłby z pewnością mieć wpływ na całą sytuację. Ma również obowiązek umożliwić swoim fanom i piłkarzom otwarte afirmowanie swojej tożsamości, tak, aby w końcu mogli wyjść nie tylko z szatni, ale również z szafy.