Horror w Europie: przegląd filmów

Artykuł opublikowany 29 października 2010
Artykuł opublikowany 29 października 2010
W mrocznym świetle zbliżającego się Halloween (31 października), przedstawiamy trzy najlepsze z ostatnio powstałych europejskich horrorów. W Serbii nakręcono kocioł przemocy, krwi i seksu, we Francji zombie wyszły na ulice przedmieść, a w Holandii, wiadomo... eksperymenty.

„Czy to chodzi o gwałt czy okaleczenie, kanwą horroru jest zawsze badanie granic ludzkiej wytrzymałości”. Franco Calandrini podaje jasną definicję gatunku i nie może być inaczej, chodzi przecież o dyrektora artystycznego Nightmare Film Festival w Rawennie (26-31 października), jednego z najważniejszych festiwali filmowych we Włoszech. Od dzieci paryskich przedmieść zamieniających się w atakujących policję zombie, przez lekarza chcącego zszyć trzech turystów w ludzką stonogę, po Serbię, zatopioną nieśmiertelną mieszanką krwi i seksu.

La Horde ('Horda', 2009), Francja 

Horda to bitwa między zombie, gliniarzami i gangsterami, która zawiera najbardziej typowe cliche gatunku: zbuntowane wyrzutki społeczeństwa przybierające postać żywych trupów. Debiutujący w roli reżyserów Yannick Dahan i Benjamin Rocher stworzyli produkt łatwy w dystrybucji. To kolejny dowód na dobrą w ostatnich latach kondycję francuskiego kina, które zapisało się w historii gatunku głównie filmami z cyklu „porno i tortury”, jak Frontière(s) (2007) w reż. Xavier Gens, Martyrs ('Martyrs. Skazani na starch', reż. Pascal Laugier, 2008) i À l'intérieur (‘Najście’, reż. Alexandre Bustillo i Julien Maury , 2007). „Francja, Hiszpania i Zjednoczone Królestwo robią najlepsze filmy – mówi Calandrini. „A to dlatego, że mają więcej funduszy”. Więcej pieniędzy oznacza więcej filmów i lepszą jakość, czyli dokładnie odwrotną sytuację niż ta we Włoszech. „Nie jesteśmy w formie” – kontynuuje Calandrini. „Widownia ma stereotypowe wyobrażenie włoskich horrorów, producenci nie inwestują, bo boją się stracić pieniądze”.

The Human Centipede(first sequence) ['Ludzka stonoga, (Część pierwsza)', 2009], Holandia

Film holenderskiego reżysera, Toma Sixa, otrzymał nagrodę za najlepszy horror w czasie raweńskiego festiwalu w 2009 r. Dlaczego? Wystarczy poznać skrót fabuły: doktor Heiter jest emerytowanym chirurgiem, specjalistą w zakresie rozszczepiania zrośniętych bliźniąt. Gdy w jego domu schronienia szuka trójka turystów, szalony lekarz nie marnuje okazji – zamierza stworzyć ludzką stonogę poprzez połączenie przewodów pokarmowych całej trójki. Jak reżyser wpadł na pomysł filmu? Podobno podczas żartów, że najlepszym sposobem na ukaranie pedofila byłoby przyszycie mu ust do rury wydechowej ciężarówki... Eureka: ludzka stonoga. Ekspert z zakresu medycyny pilnował w czasie produkcji filmu, by całość pozostała realistyczna... nie żebyśmy w to wątpili!

Ponownie klasyczne cliche: szalony lekarz i „nazistowskie eksploracje”, podgatunek bardzo popularny w latach 70. Czy w horrorze rzeczywiście można pokazać, co dusza zapragnie? „Kiedyś wahałem się podczas selekcji filmów nad obrazem, który pokazywał bardzo okrutne tortury dokonywane na psie” – wyjawia Calandrini. „Wtedy reżyser wyjaśnił mi, że chciał pokazać, jak daleko może zajść ludzkie okrucieństwo. Zdecydowałem zaakceptować film. Publiczność powinna móc samodzielnie wyrobić sobie opinię”. Uwaga: niedługo pojawi się kolejna część…

Srpski film ('Serbski film', 2010), Serbia

Pierwsze długometrażowe dzieło Srđana Spasojevića narobiło szumu na europejskich festiwalach, od Brukseli, przez Londyn, Sitges do Wiednia, zanim ostatecznie dotarło do Rawenny. Bohater Srpski film, Milos, jest byłym aktorem porno, który zmuszony ratować swoją rodzinę, kończy w wirze szokującej przemocy, kręcąc snuff movie. Reżyser nazywa swój obraz „politycznym” oraz metaforą cierpienia, które dotknęło serbski naród. „To dzieło podnoszące próg dla rzeczy możliwych do oglądania” – mówi Calandrini. W 2009 r. to Mladen Djordjević opowiadał o serbskim koszmarze w fabule Zivot i smrt porno bande ('Życie i śmierć porno bandy'). Czy powinniśmy wnioskować, że kraj obfituje w talenty? „Również ten film był dobrze przemyślany” – konkluduje Calandrini, „ale w rzeczywistości są to dwa wyjątki od reguły. Sceneria pokazuje niewiele Serbii. Prawdę powiedziawszy wątpię, czy w Serbii powstał jakikolwiek snuff movie”.

Fot. (cc)A Serbian Film; video: YouTube