Inkwizycja powraca na Słowację

Artykuł opublikowany 7 października 2014
Artykuł opublikowany 7 października 2014

Dla przedstawicieli mniejszości życie na Słowacji nie jest łatwe. Kraj wyróżnia się wśród swych sąsiadów poziomem nietolerancji względem osób homoseksualnych i mógłby w tej kategorii konkurować nawet z Rosją. W społeczeństwie rośnie napięcie, a referendum mogłoby drastycznie zachwiać dotychczasowym porządkiem rzeczy. 

Słowacka kampania wymierzona w homoseksualistów trwa już od dłuższego czasu. W następstwie porozumienia, które konserwatywna KHD (Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny - przyp. tłum.) zawarła z socjaldemokratami z rządzącej partii SMER, do konstytucji zostały wprowadzone postulaty ugrupowań chrześcijańskich. W lipcu pojawił się w niej następujący zapis: „Małżeństwo jest jedynym w swoim rodzaju związkiem mężczyzny i kobiety. Republika Słowacka wszelkimi możliwymi sposobami chroni małżeństwo i dba o jego odpowiedni kształt”. Ale to nie wszystko. W sierpniu Zjednoczenie Rodzin ogłosiło, że zebrano wystarczającą ilość głosów, aby zarządzić referendum w celu wprowadzenia zakazu adopcji dzieci przez pary tej samej płci, zakazu zawierania związków innych niż małżeństwo oraz zniesienia obowiązku uczestnictwa w zajęciach z edukacji seksualnej przez dzieci, których rodzice sobie tego nie życzą. 

„Niekonstytucyjne?”

„Od początku byliśmy przekonani o niekonstytucyjności tej inicjatywy. Celem jej twórców jest ograniczenie dostępu części społeczeństwa do prawnie usankcjonowanych swobód w takich kwestiach jak: zawieranie małżeństwa, wchodzenie w związki partnerskie oraz adopcja, czyli w kwestiach związanych z prawem do prywatności i do zakładania rodziny. Ewidentnie dążą oni do ograniczenia tych swobód w przyszłości” – oświadczył lider grupy „Będąc Innym”, odnosząc się do wniosku o referendum. Prezydent Słowacji Andrej Kiska sprzeniewierzył się inicjatorom petycji oraz Kościołowi przekazując ów wniosek do Rady Konstytucyjnej celem zweryfikowania jego zgodności z prawem. Była minister sprawiedliwości Lucia Žitňanská również zareagowała: „Jako adwokat myślę, że pytania postawione w referendum odnoszą się do indywidualnych swobód i podstawowych praw jednostki. Wniosek ten wysnułam po przeczytaniu licznych opinii na ten temat oraz po rozmowach ze specjalistami od prawa konstytucyjnego” – ogłosiła.

„Gorsi od morderców”

Tymczasem narastają napięcia między zwolennikami referendum i jego przeciwnikami spoza organizmu ustawodawczego. W zeszłym tygodniu burzę wywołało nagranie przedstawiające katolickiego księdza Mariána Kuffę udostępnione przez tygodnik „týždeň” („Tydzień”, red.). Wstrząsające były słowa księdza, który stwierdził, że „homoseksualiści są czasem gorsi od morderców”. Następnie nazwał homoseksualistów „seryjnymi zabójcami”, którzy są odpowiedzialni za „ludobójstwo narodu”. Nagranie zostało usunięte pod naciskiem społeczeństwa. Niedługo po tym powstała grupa złożona z decydentów i artystów, która postawiła sobie za cel stawić czoła zagrożeniu, jakie zawisło nad prawami konstytucyjnymi. Na ulicach zaczęły pojawiać się szyldy z logiem tęczy i twarzami słowackich osobistości z mediów oraz sceny kulturalnej. „Gdybym była lesbijką, przestałbyś czytać moje książki?” – pytała Evita Urbaníková. „Gdybym był gejem, przestałbyś słuchać mojej muzyki?” – dopytywał muzyk Robo Papp. Romana Schlesinger z Forum Liderów Queer jest zachwycona kampanią. „Cieszy nas to wsparcie i mamy nadzieję, że wszyscy podejdą do pytań w referendum w odpowiedzialny sposób. Miłość i zrozumienie zaprowadzą nas znacznie dalej niż ustawiczne kategoryzowanie ludzi” – powiedziała w oświadczeniu opublikowanym na portalu „O Médiách”. 

Konserwatyści rozpoczęli przygotowania do bitwy. Zjednoczenie Rodzin zorganizowało szereg spotkań z partyjnymi liderami, aby przedyskutować politykę prorodzinną i poparcie dla referendum. „Posłowie z trzech partii (OL'aNO – partia niezależnych; KDH – partia konserwatywna oraz SNS – głęboka prawica) wyrazili chęć służenia nam swoją pomocą” – oświadczył członek Zjednoczenia Anton Chromik. „To referendum nikogo nie pozbawi żadnych praw. Ważne jest dla nas jedynie to, aby zachować w naszym społeczeństwie status quo, dzięki któremu słowackie mamy i słowaccy tatusiowie będą mogli się swobodnie wypowiadać na temat tego, co jest najlepsze dla dzieci” – wyjaśniła grupa.

Dzięki działaniom prezydenta Słowacji referendum znajduje się obecnie w rękach Rady Konstytucyjnej. To ona zdecyduje, czy Słowacy będą głosować przeciwko prawom swych homoseksualnych współobywateli w tym samy czasie, co w wyborach samorządowych.