Iran: (tylko) młodzież protestuje

Artykuł opublikowany 11 maja 2011
Artykuł opublikowany 11 maja 2011
Plac Enghelab w Teheranie to nie plac Tahrir Egipcie. Po dwóch latach od zaciętej rywalizacji wyborczej i po roku od krwawych manifestacji, wciąż pozostaje pusty. Szeryf wciąż ten sam: Ahmadinejad, wspierany przez Pasdaran [Islamski Korpus Strażników Rewolucji].
Nic się nie zmieniło w Iranie i nikt już prawie nie wspomina o „zielonej fali” [tak policja i bezpieka irańska pogardliwie przezwała stronników przegranego Musawiego przyp. tłum.].

Jednak w niedalekiej przeszłości, plac ten był miejscem inauguracji protestów. Ponad rok później rozpoczął wybuchy zamieszek na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Byli pionierami „rewolucji Twittera”. Pierwsi pokonali system cenzury poprzez wykorzystanie nowych technologii. Co się z nimi stało? Zostali stłumieni.

Ostatni protest pod przewodnictwem byłego premiera i byłego kandydata na prezydenta, Mira Hosseina Mousawiego, oraz byłego przewodniczącego irańskiego parlamentu Mehdi Karroubiego, odbył się w lutym. Dwa miesiące temu. W starciach zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne. Wśród ponad dziewięćdziesięciu protestujących za kratkami znaleźli się: Baqer Oskui, przewodniczący sekcji młodzieżowej Etemad Melli, partii Karroubiego, Ramtin Meqdadi, kierownik ruchu młodzieżowego Mousawiego w mieście Babol i pisarz Hamed Shamlu.

Irański rząd mówił wyraźnie o zakazie jakichkolwiek zgromadzeń, by opozycja nie wykorzystała ich do ponownego rozbudzenia w Irańczykach uczuć, które doprowadziły do protestów ulicznych w 2009 r. Młodzież jednak nie posłuchała. Policja otworzyła ogień do tłumu. Facebook nie wystarczył, aby powstrzymać przemoc, Twitter nie mógł sobie poradzić z Gwardią Rewolucyjną [irańskie elitarne jednostki wojskowe, przyp. red], która po cichu nadal kontroluje wydobycie życiodajnej dla reżimu ropy naftowej.

W ciągu dwóch dni, między 7 a 8 czerwca powieszono 18 osób.

W czerwcu 2010 r. „zielona fala” ponownie spróbowała sił. W ciągu dwóch dni, między 7 a 8 czerwca powieszono 18 osób. Teraz, zanim zobaczy się ponownie młodych na placu, upłynie trochę czasu. Tymczasem można ich znaleźć na Facebooku i YouTubie. W ciągu ostatnich kilku dni zostały zamieszczone filmiki, które wyjaśniają, jak „obejść” cenzurę. Rozpoczęły się już przygotowania do manifestacji zaplanowanej na najbliższą rocznicę wyborów 12 i 13 czerwca.

„Zielona fala” jest podzielona

W Iranie to zawsze się tak kończy. Nawoływania do powszechnej mobilizacji natychmiast wywołują falę aresztowań i egzekucji. Podobnie w Egipcie, Syrii, Jemenie. Jednak w ojczyźnie Persów rewolucja została ogłoszona, ale nie przeprowadzona. Fala się rozproszyła i trudny jest powrót na plac. Dlaczego? Przyczyną jest układ biznesowo-wojskowy, brak jednolitego programu politycznego oraz oficjalnego lidera cieszącego się jednogłośnym poparciem. Wojna rozgrywa się również wewnątrz „zielonego ruchu”. Potwierdza to irański dziennikarz Omid Habibinia: „W tej chwili istnieje wiele różnych pozycji wśród reformatorów. Niektórzy chcą utrzymać obecny system polityczny, inni chcą reformy tylko jego części, ale myślę, że większość ludzi nie wierzy już w Islamską Republikę. Te różnice i brutalne represje rządu doprowadziły do podziału »zielonego ruchu« na mniejsze części”. Potem dodaje: „Mimo że, »zielona fala« najwyraźniej zmniejszyła swoją działalności polityczną na ulicach, powstało w Iranie wiele nowych organizacji i ruchów, w których dyskutuje się o polityce”.

Dyskusji a dyskusji... są tacy, którzy uważają, że można zreformować system i tacy, którzy chcą go natychmiast obalić. Ale najwyraźniej nie jest to jedyny problem, jaki blokuje trybiki rewolucji. Na jej hamowanie wpływa sam skład „fali”: do ruchu należy tylko młodzież uniwersytecka. Tymczasem masy i pracownicy na etacie wahają się, podczas gdy wielcy kupcy bazarowi tzw. bazari w Teheranie pławią się w systemie gospodarczym, który nie przewiduje prawie żadnych podatków. Oto zasada: państwo nie wymaga wpływów podatkowych i daje niewiele w zakresie decyzyjności jednostki. Połowie społeczeństwa ten system odpowiada. Młodzież, „zieloni” nie chcą odwrócenia status quo, ale potwierdzenia tych „zachodnich” praw, które w przeciwieństwie do Egipcjan, znają od małego [w związku z lepszym dostępem do edukacji, przyp. red.].

Rewolucja elit jest niemożliwa

12 czerwca 2011 r., „zielona fala” powróci z okrzykiem „Gdzie jest mój głos?”. Przedstawi oszustwa wyborcze. Cenzura, ubóstwo, nierówność społeczna, umniejszona i służalcza rola kobiet – to ważne kwestie, a mimo to w czasie protestów schodzą na dalszy plan. Zieloni muszą to wpisać do swojego programu i wykonać go lepiej, niż to miało miejsce w przeszłości, bo wyzwanie, które czeka ich tym razem, jest znacznie większe. Obraz Iranu rozpowszechniony na całym świecie, zaprojektowany przez młodych ludzi, stanowi już model, który zainspirował zwycięską rewolucję w Egipcie.

Pojednać demokrację i islam, tradycję i nowoczesność, przeszłość i przyszłość. Takie są wyzwania. Jednak, aby odnieść sukces, młodzież musi się „proletaryzować”. Farian Sabahi, wykładowca na Uniwersytecie w Turynie i dziennikarka wyjaśnia, że: „»ruch zielonych« jest swego rodzaju elitą i jak dotąd nie zaangażował niższych klas. Historycy dostrzegają tą samą słabość komunistycznej partii Tudeh w czasach szacha [perski termin oznaczający króla przyp. tłum.], walczyli buntownicy burżuazji i intelektualiści lewicy, ale nie było wśród nich miejskiego proletariatu, z którym dogadywał się lepiej Ajatollah Chomeini”. Łatwo uchwycić różnicę: na placu Tahrir, w Kairze protestowali ludzie głodni, którzy chcieli chleba. W Iranie, od dwóch lat na plac wychodzą ci, którzy już od swoich narodzin mają w domu komputery, ci którzy jedzą krwiste mięso na obiad i piją wino. I to jest istotą rzeczy. Sukces „zielonej fali”, tłumaczy nadal Sabahi, zależy od zdolności do zaangażowania „związków zawodowych, które w ostatnich miesiącach podlegają silnym wpływom rządzących. Należy także utrzymać na wysokim poziomie motywację solidaryzujących, wzmocnić więzi z tymi, którzy pracują na rzecz systemu i nie obniżać szczebla uwagi międzynarodowej”. Na ten ostatni punkt mamy wpływ również my.

Fot. główne: (cc) Marcus Smith/flickr: Free Iran (cc) Beverly & Pack/Flickr; Where is my vote? (cc) Anthony  Posey/flickr; video (cc) repubblica.it/YouTube