Irlandia Północna: powrót terroru

Artykuł opublikowany 12 marca 2009
Artykuł opublikowany 12 marca 2009
W poniedziałek kolejny atak terrorystyczny wstrząsnął Irlandią Północną – w Craigavon koło Belfastu zastrzelono policjanta. Wcześniej w zamachu na brytyjską bazę wojskową zginęło dwóch żołnierzy. Rozłamowcy z Irlandzkiej Armii Republikańskiej przyznali się do obu ataków.

„The Irish Times” – Irlandia

©eurotopicsDrugi zamach w ciągu trzech dni świadczy o tym, że terror powrócił do Irlandii Północnej. „The Irish Times” potępia sprawców: „Ale nade wszystko stoimy przed wyzwaniem usunięcia z naszej kultury ostatnich śladów czegoś w rodzaju szacunku dla ich prymitywnej ideologii i morderczych metod, jakie z niej wypływają. Częścią ceny, jaką zapłaciliśmy za pokój i włączenie zabójców z organizacji paramilitarnych z powrotem do społeczeństwa, była niechęć do wyraźnego przyznania się, że przemoc została ostatecznie zrehabilitowana. Musimy uznać, że działania organizacji paramilitarnych przez 30 lat nie przyniosły Irlandczykom niczego poza krwią i łzami. To była i jest nadal ślepa uliczka. Ci, którzy chcieliby powrotu tamtej przemocy, powinni być uznawani przez wszystkich, przez każde polityczne ugrupowanie, za tych, kim po prostu są: wrogów demokracji, przyzwoitości i Irlandii”.

(11/03/2009)

„Die Presse” – Austria

Według „Die Presse” ostatnie zabójstwa pokazują, że nacjonaliści chcą, by przemoc znów zagościła w Irlandii Północnej. „Działania renegatów z IRA są potworne. Oni chcą rozdrapać ledwo co zagojone rany społeczeństwa irlandzkiego. Pragną zasiać niezgodę między protestantami i katolikami w nadziei, że te dwie wspólnoty znów rzucą się sobie do gardeł. Politycy w Belfaście zdają sobie sprawę z tych planów i apelują do protestantów, by nie dali się sprowokować do aktów zemsty. Choć w tak napiętej atmosferze może to zabrzmieć banalnie, północnoirlandzcy politycy mają rację: w tej chwili należy zachować zimną krew. To jedyny – oczywiście poza drobiazgową pracą policji – sposób na to, by pomóc przeciwstawić się morderczym planom psychopatów z IRA”.

(11/03/2009)

„Kainuun Sanomat” – Finlandia

Zdaniem dziennika „Kainuun Sanomat” jedną z przyczyn nowego wybuchu przemocy w Irlandii Północnej jest kryzys ekonomiczny. „W trakcie północnoirlandzkiego procesu pokojowego gospodarka rozwijała się w szybkim tempie, później uderzył w nią kryzys. Ceny nieruchomości spadły w ostatnim roku o 1/3, gwałtownie wzrosło też bezrobocie… Upadek rynków finansowych zradykalizował kilka grup ekstremistów. Winni tej katastrofy, utraty miejsc pracy i nędzy na całym świecie są Wall Street i nieodpowiedzialni bankierzy z londyńskiego City. Idee marksistowsko-anarchistyczne i zbrojny opór są teraz o wiele popularniejsze niż były w poprzedniej dekadzie. Służby bezpieczeństwa muszą pozostać w pogotowiu, nie tylko w Irlandii Północnej”.

(11/03/2009)

„NRC Handelsblad” – Holandia

Po ostatnich zamachach w Irlandii Północnej dziennik „NRC Handelsblad” pisze, że wygląda na to, że historia lubi się powtarzać. „Szerokość koalicji nie oznacza, że przeszłość została zapomniana. Napięcia między katolikami i protestantami, które czasem pokrywają się z podziałem na biednych i bogatych, nie zostały rozładowane. Poza tym, mieszkańcy Irlandii Północnej od pokoleń postrzegają policjantów albo jako wrogów, albo przyjaciół. Przez dekady niemal każde aresztowanie mogło zostać zinterpretowane jako działanie polityczne, nawet jeśli jego przyczyną było normalne przestępstwo… W takiej atmosferze Prawdziwa IRA mogła utrzymać swoje wpływy przez całą ostatnią dekadę… Zdaniem władz sprawcy obu ataków to desperaci, nie oznacza to jednak, że ta sprawa jest tylko problemem policji i  sądów. Niebezpieczeństwo nie osłabło. Grupy takie jak Prawdziwe IRA mogą być izolowane dopóty, dopóki w Belfaście współpraca polityczna nie zostanie zerwana”.

(11/03/2009)