Irlandia zalegalizowała małżeństwa jednopłciowe - koniec konfliktu Kościoła i liberałów?

Artykuł opublikowany 24 sierpnia 2015
Artykuł opublikowany 24 sierpnia 2015

Pomimo tego, że podczas ostatniego referendum Irlandczycy jednogłośnie zaakceptowali małżeństwa homoseksualne, jego rezultat podkreślił przepaść pomiędzy silnie zakorzenionym w Irlandii katolickim konserwatyzmem i młodym socjalliberalizmem. Jednak, by ten ostatni mógł w pełni skorzystać z tej wygranej, w przyszłości będzie musiał stoczyć jeszcze więcej walk.

22 maja Irlandia zrobiła kolejny ważny krok naprzód w procesie demokratyzacji. Powszechne głosowania to nie nowość w kraju – w ciągu 10 lat Irlandia przeprowadziła 10 referendów, osiągając jeden z najwyższych wyników w Europie.

 Jednakże, zaangażowanie ludzi w kwestię europejskich paktów fiskalnych czy wynagrodzeń sędziowskich stanowi nie lada wyzwanie dla Komisji Referendalnej – podczas wielu głosowań przeprowadzonych w ostatnich latach odnotowano znikomą świadomość publiczną i wynikającą z tego niską frekwencję.

W głosowaniu nad zmianą wieku kandydata na prezydenta zauważono dokładnie taki sam trend, jednak głosowanie nad akceptacją małżeństw homoseksualnych, które odbyło się tego samego dnia, okazało się być zupełnie czymś innym. Zamiast skupiać się na technicznych szczegółach irlandzkich procedur politycznych, obywatele zdecydowali się przyczynić do zmiany praw społeczności LGBT w całym kraju.

Choć w Irlandii rzadko słyszy się o ekspatriantach wracających do kraju, by zadośćuczynić obowiązkom demokracji, przy okazji głosowania nad małżeństwami LGBT ludzie tłumnie wracali, zaś ci, którzy wrócić nie mogli, wyrażali swój zawód na portalach społecznościowych i zachęcali innych, aby dokonali zmiany, której oni dokonać nie mogli. Nietrudno jest zrozumieć powody takiego rozemocjonowania po obu stronach debaty na temat małżeństw homoseksualnych. To pytanie należy do specjalnego obszaru irlandzkiej demokracji – jest objawem walki pomiędzy katolickim konserwatyzmem i współczesnym liberalizmem, który rozwinął się w ciągu ostatnich 20 lat. W tej samej kategorii umieścić można kwestię rozwodu (zalegalizowanego w 1995 roku) i nadal trwający konflikt w sprawie praw nienarodzonych dzieci a stosowaniem aborcji.

W tym wypadku kampania była bardzo jednostronna – obóz głosujących na „tak" miał przewagę zarówno pod względem dostępnych funduszy jak i wolontariuszy, co pociągnęło za sobą silną obecność w mediach. Grupa ta miała także poparcie ze strony celebrytów, krajowych i międzynarodowych. Należał do nich szeroki wachlarz osobistości: od poprzedniej prezydent Irlandii Mary McAleese do charyzmatycznego brytyjskiego erudyty Stephena Fry. Jednakże nikt nie ogłaszał zwycięstwa przed dniem referendum. Wcześniejsze wybory w UK wywołały sporo sceptycyzmu wobec sond wyborczych i Irlandczycy stali się świadomi wpływu, jaki może mieć niewypowiedziany głos sprzeciwu.

Byli oczywiście i bardziej widocznie działacze kampanii „Nie”, jak senator Ronan Mullen. W ostatniej „Debacie Nie”, która odbyła się w University College Dublin (UCD), senator Mullen skupił się na potencjalnych problemach, jakie mogą spotkać dzieci homoseksualnych par, twierdząc że „głównym argumentem dla głosu przeciw są prawa dzieci”. Najistotniejszymi wątpliwościami, jakie wyraził senator, był status donacji spermy i jajeczek, wykorzystanie matek surogatek i nieuniknione braki w strukturze rodziny homoseksualnej. Mantrą tego spotkania było także: „wszyscy równi, ale optymalna rodzina składa się z ojca i matki”.

Ten rodzaj retoryki wywołał oczywiście mieszane reakcje ze strony grup zaangażowanych politycznie. Jednak prawie równy rozkład opinii wyrażonych w trakcie debaty, szczególnie w bastionie liberalizmu jakim jest UCD, zademonstrował podział, który nie odpowiadał ankietom opinii publicznej dającym głosowi na „tak” ponad 70-procentową przewagę. Ostatecznie Irlandczycy oddali 62,06%  głosów na tak i 37,94% na nie, co wyraźnie ukazało, że w społeczeństwie nadal istnieje znaczący rozłam. Jeśli mają nastąpić dalsze reformy, trzeba będzie popracować nad dialogiem.

Irlandia stała się pierwszym krajem na świecie, który na drodze referendum zalegalizował małżeństwa homoseksualne. Znacznie przyczyni się to do wzmocnienie wizerunku Irlandczyków jako nowoczesnego i tolerancyjnego społeczeństwa, pomimo utrzymującego się tam konfliktu dotyczącego aborcji i wpływu Kościoła Katolickiego.

Pomimo osłabienia pozycji Kościoła w ostatnich latach, ciągle odczuwalny jest wpływ, jaki miał on na irlandzką konstytucję (bunreacht na hEireann) z 1937 roku. To właśnie Kościołowi przypisać można narzucenie restrykcyjnych praw o bluźnierstwie, czy określenie roli kobiety w domu. Głosując na „tak” Irlandia zdystansowała się od tradycji Kościoła i wybrała bardziej liberalne podejście do zmian społecznych. Jednak pomimo tego, że pokonana  została znacząca przeszkoda, Irlandia wciąż ma długą drogę do przejścia zanim będzie mogła nazwać się wzorem wartości liberalnych.