Islandia w Unii Europejskiej: „Tak, ale pod pewnymi warunkami”. Głos osiemnastolatków

Artykuł opublikowany 23 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 23 czerwca 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W pubie w Reykjaviku spotykam trzech młodych Islandczyków. Opowiadają mi o tym, co sądzą o wejściu ich kraju do Unii Europejskiej – aby osiągnąć ten cel rząd pod koniec maja 2009 roku rozpoczął procedurę przygotowawczą. Ich opinia na ten temat jest czysto pragmatyczna. Nic dziwnego, zwłaszcza że wzrost gospodarczy spadł o 10%.

„Najpierw zobaczmy porozumienia, a potem osądzimy”. Jest godzina 22:00 – w pubie w Reykjaviku Stefan, Vifill oraz Stefan Rafu (przyjaciele w wieku 18 – 19 lat) spotkali się, ponieważ Stefan Rafu jako członek związków zawodowych wyjeżdża na Europejskie Forum Młodych. Europejskie Forum Młodych to organizacja, która skupia przedstawicieli młodzieży z całej Europy.

Czy wejście do UE warte jest zachodu?

Chłopcy ci wykazują się niezwykłym pragmatyzmem w kwestii swojego kraju. Stefan, pucołowaty licealista z wągrami, które nie chcą zniknąć, tłumaczy: „Najpierw trzeba zobaczyć jakie będziemy mieli z tego korzyści, to znaczy jakie będzie miała z tego korzyści Islandia i oczywiście Unia Europejska. Ale jesteśmy raczej sceptyczni: my Islandczycy obawiamy się utracić kontrolę nad naszym rybołówstwem”. W roku 2007 sektor ten reprezentował 28% całkowitego eksportu kraju.

Stefan Rafu – sekretarz generalny związków w swoim liceum – stara się jak najwięcej nauczyć i dowiedzieć na temat polityki przed-akcesyjnej. Kiedy słyszy rozmowę na temat Unii Europejskiej świecą mu się oczy: „nawet ja mogę się wypowiedzieć zanim przyklepiemy porozumienie. Niemniej jestem raczej za, ponieważ Bruksela ewidentnie faworyzuje małe kraje”. Moje myśli skupiają się wokół ilości miejsc w europarlamencie, który faworyzuje małych: stąd następcy Altiero Spinelliego, którzy nie biorą pod rozwagę projektu europejskiego. „Myślę o Malcie, wyspie, tak jak i nasza, zależnej od rybołówstwa i która uzyskała od UE zapewnienie oraz obietnicę dotyczące tego sektora. Ważny jest też fakt dofinansowywania sektora rolniczego w krajach Europy Północnej”. Bardziej niż politykiem chłopak wydaje się ekonomistą.

Wstąpienie do Unii w cieniu kryzysu

Dlaczego właśnie teraz jest takie wielkie zainteresowanie kwestią Unii Europejskiej na Islandii? Nie tylko ze względu na kryzys – spadek 10% w skali roku? „Jestem nieco sceptyczny” - dodaje Stefan. „Moim zdaniem powinniśmy najpierw sami rozwiązać nasz kryzys, by silniejsi zasiąść do stołu negocjacyjnego z Unią Europejską. Tak należy zrobić. Na koniec będziemy importowali ogromne ilości produktów z Europy Zachodniej”. Stefan Rafu – pro-Europejczyk, krzywi się, a wraz z nim opinia publiczna, która w lutym 2009 roku zagłosowała na Koalicję Socjaldemokratów Johanny Sigurdardottir. Wyborcy kierowali się jedynie poparciem dla idei przystąpienia Islandii do Unii Europejskiej oraz przyjęcia euro jako leku anty-kryzysowego. Ale skąd się bierze całe zainteresowanie Europą? Czy w konsekwencji będzie ono wystarczające, by przystąpić do Unii? „Będziemy słabiutkimi zwolennikami”. „Rozumiesz” – wyjaśnia Vifill – student informatyki z blond grzywą, „wiele przedsiębiorstw mówi, że jeśli Islandia nie przystąpi do UE to my sami do niej przystąpimy. Prawdą jest, że brak stabilności korony powoduje niestabilność w kraju”.

Ale czy ci chłopcy czują się Europejczykami? „Oczywiście” – tłumaczy Stefan – eurosceptyk, „Mamy wiele wspólnego z innymi krajami Europy Północnej. Uczymy się od 10 lat duńskiego w szkołach”.

Stefan – pro-Europejczyk wyjaśnia, że: „Islandia jest bardziej europejska niż amerykańska ze względu na swój liberalizm względem alkoholu oraz laicyzację życia w kraju do niej przystąpimy. Prawdą jest, że brak stabilności korony powoduje niestabilność w kraju”. Sigurdardottir to nowa premier oraz pierwsza w historii szef rządu – zdeklarowana lesbijka. Jednak nie należy zapominać, że luteranizm to kościół panujący w kraju. Ale czy Stefan Rafu czuje się bardziej Islandczykiem czy Europejczykiem? Pytanie nie wydaje się wcale takie głupie i można je spokojnie zadać innym uczestnikom wieczoru, wszystkim uczestnikom spotkania Europejskiego Forum Młodych. Stefan Rafu: „Oczywiście, że czuję się bardziej Islandczykiem, co to za pytanie?”