Jakiej płci jest polityk?

Artykuł opublikowany 24 marca 2016
Artykuł opublikowany 24 marca 2016

[Opinia] Kogo widzisz, kiedy patrzysz na Beatę Szydło przemawiającą przed Parlamentem Europejskim? Polityka, czy kobietę? Czy zwracasz uwagę na jej słowa, czy na to jak ma nałożony podkład?

Obejrzałam dziś zarówno Fakty, jak i Wiadomości. Opinię na temat obu serwisów pozostawię sobie, natomiast zaintrygowała mnie jedna rzecz. Łączy się ona z tym, że właśnie skończyłam rozdział książki Laury Bates Everyday Sexism, który poświęcony został polityce. Do tego obserwując wystąpienie Beaty Szydło zatęskniłam za jednym z moich ulubionych seriali, czyli za Rządem. Bates pisze o tym, jak trudno mają polityczki -  żeby stać się skuteczne, zawsze muszą być trochę bardziej męskie i wyraziste. Tylko dzięki temu stają się rozpoznawalne. Nie wypracowały jeszcze „kobiecego wzorca polityczki”, a więc jedyne co zostaje, to wzorzec męski. Szalenie trudno obcować z takim wzorcem. Wymaga on rezygnacji z siebie i tego, kim się jest na rzecz bycia akceptowanym przez wyborców i wyborczynie. To natchnęło mnie do rozważań na temat polskiej sceny politycznej.

Czy kobiety w ogóle mogą istnieć w polityce? A jeśli już to jakie? Kiedy myślę o polityce, zawsze mam przed oczami panów w garniturach w średnim wieku. Zawsze. Nie rażą mnie ich średnia atrakcyjność oraz ogólne zaniedbanie zamaskowane na szybko  odrobiną pudru. Mężczyźni mogą mieć różne twarze. Mężczyźni w średnim wieku nie muszą być atrakcyjni, mają być mądrzy – wiadomo przy tym, że o to drugie coraz trudniej. Mam to jednak w głowie od zawsze. Wy też. Wybaczamy im niechlujstwo, źle dopasowane garnitury i ogólny polsko-januszowy anturaż. Natomiast pierwsze co widzę, kiedy przemawia do mnie Beata Szydło – ba, nie tylko do mnie, ale i do całego Parlamentu Europejskiego – to jej blada twarz i odcinający się czerwienią dekolt. Trudno mi skoncentrować się na tym, co mówi, bo jakoś nie mogę jej wybaczyć takiej wpadki. Dlaczego? To samo działo się z Ewą Kopacz, która z miesiąca na miesiąc wyglądała coraz dziwniej i to także było o wiele bardziej zajmujące niż to, co miała do powiedzenia. A w końcu obie panie przebiły się w swoich partiach i jedna zajmowała, a druga zajmuje najważniejsze stanowisko w rządzie. Stanowisko, które zazwyczaj rezerwujemy dla panów w średnim wieku w niebieskich garniturach. Zdałam sobie sprawę z tego, że trochę nie umiem ich słuchać – muszę bardzo skupiać się na tym, co mówią. Oczywiście to kwestia przyzwyczajenia. Ktoś, kto miał okazję słuchać kobiet, które wiedzą jak przemawiać i jak modulować głos wie, że to się da zrobić. Nie ukrywajmy faktu, że to kwestia przygotowania, bo robią to zarówno politycy, jak i polityczki. Chciałabym zwrócić uwagę na coś innego: kobiet jest wciąż tak mało w polityce, że naprawdę mocno się odcinają od tła. Nie interesuje mnie, czy reprezentują moje poglądy, bo w większości spraw na pewno tak nie będzie. Chciałabym jednak się do nich przyzwyczaić, zaakceptować je i umieć skupić się na merytoryce.

Wkurzyła mnie wypowiedź Krystyny Jandy, która przypisuje zachowanie i wypowiedzi posłanki Krystyny Pawłowicz „ostremu klimakterium”. To czepianie się czyjegoś ciała i organizmu, tego czy ktoś jest w ciąży i ma „fanaberie”, czy może to menopauza, czy „trudny okres”. A to przecież sprawy nieistotne. Facetom nie wyrzucamy w twarz andropauzy, problemów z prostatą i coraz mniej gotowym do boju członkiem. Śmianie się z niskiego wzrostu, z fryzury, czy czyjegoś głosu jest proste, jeśli nie prostackie. Jest zaprawdę tyle powodów do krytyki Ewy Kopacz czy Beaty Szydło, że nie musimy się skupiać na tym, jak wyglądają. Lepiej na tym, co mówią. Histeria natomiast zdarza się każdemu, niezależnie od płci, a gorsze dni nie pozostają bez wpływu również na dyspozycję polityków płci męskiej. Fajnie byłoby bardziej koncentrować się na tym, co naprawdę robią i jakie skutki mają ich działania, niż na tym jakie są ich płeć i stan cywilny.

---

Po raz pierwszy tekst ukazał się na blogu "Lady Pasztet".

Grupa Mind The Gap skupia się na kobietach i kwestiach związanych z tematyką płci. Nasz cel to opowiedzieć historie z całej Europy i wnieść do dyskusji o równouprawnieniu młodą, europejską perspektywę.