Jaroslav Rudiš: „Niech Europejczycy częściej dyskutują przy piwie!”

Artykuł opublikowany 10 sierpnia 2016
Artykuł opublikowany 10 sierpnia 2016

Vandam to tragiczny bohater powieści Aleja Narodowa. Jest jednym z przegranych rewolucji i mieszka w Pradze, na osiedlu z wielkiej płyty. Podczas tegorocznych Lipskich Targów Książki Cafébabel rozmawiało z czeskim pisarzem Jaroslavem Rudišem o historii, tożsamości europejskiej i znaczeniu barów.

„Nie jestem żadnym naziolem. To nie jest krew. To farba. Jestem Rzymianinem. Europejczykiem. W to wierzę.” (tłum. Katarzyna Dudzic-Grabińska)

Tak przedstawia się Vandam, siedzący w knajpie na praskim osiedlu z wielkiej płyty narrator powieści Aleja Narodowa (Książkowe Klimaty, 2016) autorstwa Jaroslava Rudiša. Aksamitna rewolucja w Czechach skończyła się już 25 lat temu, a wraz z nią odeszły nadzieje na nową wolność. Dlatego Vandam staje się samozwańczym stróżem prawa i porządku. Nierzadko ucieka się przy tym do argumentu siły. Tragiczne, przygnębiające, ale przede wszystkim zabawne – Rudiš kreuje historię, która w czasach kryzysu migracyjnego, rosnącego populizmu i wzmożonej wrogości wobec obcych zdaje się być bardziej aktualna niż kiedykolwiek wcześniej.

Vandam istnieje naprawdę

Vandam ma ponoć swój pierwowzór w rzeczywistości. Czy możesz powiedzieć nam coś więcej na ten temat?

Przyrodni brat mojego dobrego znajomego opowiedział mi kiedyś historię swojego życia. Popatrzył na mnie i spytał, czy robię pompki. Odpowiedziałem, że czasami, a on zaczął swoją opowieść, dając mi przy tym lekcję tego, jak walczyć i co zrobić, żeby przeżyć. Uznałem to za wyjątkowo fascynujące – bardzo przygnębiające, tragiczne i brutalne, ale jednocześnie poetyckie i subtelne.

W powieści Vandam ciągle nazywa się starożytnym Rzymianinem lub prawdziwym Europejczykiem. Co dokładnie ma na myśli?

Vandam ma świadomość, że historia, a więc to, co dawniej wydarzyło się w Europie, wpływa na to, co dzieje się dzisiaj i na to, kim jesteśmy – nawet jeśli sami raczej chcielibyśmy odgrodzić się od przeszłości i myśleć, że żyjemy dziś w zupełnie innym świecie. Jednak te rany są wciąż otwarte, a obawy żywe i stale nam o sobie przypominają.

Co powiedziałby Vandam gdyby musiał teraz zdefiniować kulturę?

To bardzo oczytany gość, który wie, jak działa świat. Stale powtarza na przykład: „Pokój to tylko przerwa między wojnami”. Niestety Vandam nie wierzy tak naprawdę w ludzi. Więcej wiary ma być może w naturę i w to, że jesteśmy poniekąd na skraju upadku. Jeśli chodzi o kulturę, ludzkość trochę go rozczarowała. Mimo to żyje w zgodzie z samym sobą i czuje się po prostu Europejczykiem.

Wszyscy mamy w sobie europejski strach

W posłowiu stwierdzasz, że chciałeś napisać o „czeskim strachu”. Co to dla Ciebie oznacza?

Może powinienem nazwać to raczej „środkowoeuropejskim strachem”. Czasem myślimy, że to coś nowego. Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym silniej czuję, że nosimy ten strach głęboko w sobie i musimy z nim walczyć, ponieważ on stale powraca. Jednak to nie tylko strach, ale również uprzedzenia, które podsycamy. Każdy musi się z nimi uporać sam, używając własnego rozumu.

Już tytuł Twojej książki – Aleja Narodowa – wskazuje na to, że wydarzenia aksamitnej rewolucji 1989 roku stanowią centralną część powieści. Jaką dokładnie rolę odgrywają one w historii?

Był to początek końca komunizmu i ery socjalistycznej. Oczywiście, gdy pokolenie zwycięzców – uważam na przykład, że sam należę do obozu zwycięskiego – staje naprzeciw ludzi, którzy mieli inne oczekiwania lub których oczekiwania były zbyt wysokie, czują się oni trochę oszukani. Jednak rozmawiać także z nimi i wyjaśnić im, jak do tego wszystkiego doszło i że w gruncie rzeczy wszyscy żyjemy w bardzo szczęśliwych czasach.

Akcja powieści rozgrywa się w barze. W jakim stopniu miejsce pochodzenia ma wpływ na charakter bohatera i na ile to pochodzenie kształtuje osobowość każdego z nas?

Trzeba zadać sobie jedno pytanie: w jakim stopniu jestem w stanie odciąć się od tego, skąd pochodzę i od tego, co jest mi znane? Mówiłem już o obawach panujących w Czechach, ale to przecież na końcu ten sam strach i podobne uprzedzenia, które czuje się w Niemczech. 

W życiu Czechów bary odgrywają bardzo istotną rolę. Jednak nie chodzi tu tylko o picie piwa. Jasne, to część tego doświadczenia, ale ważniejsza jest wspólnota, która się wtedy tworzy – ludzie siedzą przy jednym stole, rozmawiają i dzielą się różnymi historiami. A potem klną i atakują się nawzajem, żeby na końcu znów się pogodzić. Dzięki takim rozmowom doznają oczyszczenia.

Jaroslav Rudiš czyta na Targach Książki w 2015 roku

A co robimy teraz? Pijemy piwo i rozmawiamy. 

W książce wciąż powraca stwierdzenie, że pokój to tylko przerwa między wojnami. Czy w tej chwili doświadczamy tylko takiej przerwy? Czy Europę da się jeszcze uratować?

Każdy musi sam stwierdzić, czy jako człowiek jest do uratowania. Trzeba zacząć od samego siebie. Ale ja, w przeciwieństwie do Vandama, jestem optymistą. W tej chwili przez Europę Środkową przetaczają się  z niepojętą siłą fale, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że kiedyś znów zapanuje spokój. Życzyłbym sobie, aby obecna przerwa między wojnami trwała jeszcze bardzo długo.

Vandam głosi jeszcze inne hasła: „akcja“ albo „stara dobra praca fizyczna“. Czy Europie potrzeba więcej aktywizmu?

Tak, z pewnością. Może nawet w formie barowych dyskusji. Po to, żeby ze sobą rozmawiać. To smutne, że w dzisiejszych czasach ludzie odgradzają się od siebie i po prostu stwierdzają, że mają własne zdanie, a ktoś inny niech ma swoje. Ich ludzie są dobrzy, a inni źli. To przygnębiające. Powiedziałbym: niech Europejczycy częściej dyskutują przy piwie! (śmiech)

Vandam zwraca się w szczególności do młodego pokolenia. Co poradziłbyś młodym ludziom z Europy?

Niech zainteresują się historią. To może zabrzmieć protekcjonalnie, ale naprawdę sądzę, że trzeba się tym interesować. Sam uważam historię za pasjonującą. Zawsze mówię też, że lubi się powtarzać. Potrafi to zrozumieć każdy, kto choć trochę zna historię lub kto czyta literaturę.

---

Powieść Jaroslava Rudiša po raz pierwszy opublikowano w 2013 roku po czesku. W 2016 roku wydano ją w tłumaczeniu na język polski (nakładem wydawnictwa Książkowe Klimaty) oraz niemiecki. Niedługo ukaże się także w przekładzie na język francuski i hiszpański.