Jasmila Žbanić, bośniacka reżyserka: „Boimy się jedni drugich”

Artykuł opublikowany 15 marca 2011
Artykuł opublikowany 15 marca 2011
Społecznie zaangażowana reżyserka, Jasmila Žbanić, 36 lat, ma intensywne spojrzenie i gesty jak wszyscy mieszkańcy Bałkanów. Jej pierwszy długometrażowy film Grbavica (Sarajevo, moja miłość), nawiązujący tytułem do nazwy dzielnicy Sarajewa, opowiada o losach kobiety i jej córki poczętej z gwałtu dokonanego podczas wojny w byłej Jugosławii.
Mały budżet, wielki sukces, film dostał nagrodę Złotego Niedźwiedzia na Berlinale 2006. Z nowym dziełem Jej droga (Na Putu), na ekranach w Polsce od 10 września 2010 r., Žbanić portretuje młodych Bośniaków poprzez historię pary, w której życiu pojawia się radykalny islam.

cafebabel.com: Kino zawsze Panią interesowało?

Jasmila Žbanić: Tak, zawsze chciałam robić filmy. Gdy byłam mała, kręciłam krótkie wideo na imprezie urodzinowej lub po prostu na ulicy kamerą rodziców. Moi rodzice byli ekonomistami, nie mieli nic wspólnego ze sztuką. W byłej Jugosławii dzieci od najmłodszych lat były wyczulane na sztukę: był wolny wstęp do muzeów, tak jak i na spektakle i do kina. Kultura nic nie kosztowała. Później studiowałam film na uniwersytecie. To było w czasie wojny, brakowało energii elektrycznej i sal projekcyjnych. Studia w tamtych czasach to był absurd. Stąd może ironia, która charakteryzuje najlepiej filmografię na Bałkanach.

cafebabel.com: Dlaczego Grabavica?

Jasmila Žbanić: Miałem 17 lat, kiedy była wojna i wszyscy mówili o masowych gwałtach dokonywanych przez „czetników” (serbscy partyzanci) we wschodniej Bośni. Podczas oblężenia Sarajewa powiedziałem sobie, że jeśli Serbom uda się przedostać do miasta, to my wszystkie zostaniemy zgwałcone. Ta myśl mnie prześladuje nieustannie. Zawsze miałam romantyczne idee o miłości dwojga ludzi. Ale wtedy to nie miało nic wspólnego z miłością; uroda, seks stają się bronią... Jak można mieć erekcję z powodu nienawiści? Byłam wściekła, kiedy pisałam scenariusz filmu. Dla muzułmańskich kobiet, ich rodzin, seks jest uważany za grzech, niemożliwym było podnieść się po takim ciosie. Uważam to cierpienie kobiet za tak niesprawiedliwe, tę strategię upokorzenia za tak nieludzką...

cafebabel.com: Czy wojna stała się źródłem inspiracji ?

Przeczytaj o poprzednim filmie Jasmili Žbanić, Jej drodze

Jasmila Žbanić: Wojna nigdy nie jest źródłem inspiracji.To człowiek po prostu stara się przeżyć pod jej ciężarem. To jest wyjątkowa sytuacja, bez wszelkiej kultury i edukacji. Wojna wiele mówi o człowieku. Doświadczenie to może być opowiadane z kilku perspektyw. Podczas wojny wszyscy czuli, że powinno się chronić kulturę. Zaraz po, nastąpiła pewna fala energii twórczej. Ten entuzjazm osłabł, może teraz staliśmy się bardziej realistyczni. Nie sądzę, że nie istnieje fenomen kina bośniackiego. Wspomniałam o gwałtach na wojnie, miłości, religii, relacjach między kobietami i mężczyznami: każdy film zmienił moje spojrzenie na świat. Chciałabym móc powiedzieć, że moje filmy są rodzajem terapie, ale w to nie wierzę. Reżyserowanie pomaga mi budować swoje własne życie.

Jej droga

cafebabel.com: A dziś, piętnaście lat po Dayton, co sądzi pani o sytuacji w Bośni?

Jasmila Žbanić: Wciąż bardzo trudno mówić o wojnie, zwłaszcza z ludźmi, którzy nigdy jej nie doświadczyli. Fakt, że serbskie filmy unikają tematu konfliktu w Bośni wiele mówi. Czy nie żyjemy wszyscy w tym samym kraju? Dlaczego taka ignorancja? Piętnaście lat później, nadal istnieją pamięć i refleksje o tym, co się stało i co nadal się dzieje. Tak długo jak będą tacy ludzie jak Ratko Mladić, proces gojenia ran będzie się dłużył. Fakt, że nie ma wyroków, jest jak ukryte przesłanie „to ludobójstwo nie było tak poważne”. Przyznanie 49% terytorium Bośni mniejszości serbskiej, to jakby nagradzać ich za ludobójstwo. Politycy wykorzystują media do manipulacji emocjonalnej społeczności. W czasie meczy w piłkę nożną można czasami zobaczyć nazistowskie symbole. W niektórych szkołach, jak w Mostarze, są różne godziny zajęć dla uczniów serbskich i bośniackich. Ja osobiście znam więcej osób w Berlinie niż w Banja Luce [stolica Republiki Serbskiej, obok Federacji Bośni i Hercegowiny jednej z dwóch składowych Bośni i Hercegowiny]. Co więcej, Grbavica nie może być wyświetlana w Republice Serbskiej, bo jestem uważana za „wroga Serbów”. Problem polega na tym, że się nie znamy i boimy się jedni drugich.

Fot. (cc)Cien de cine/flickr