Jeśli będziemy świadomi, gdzie się podejmuje decyzje, nasza przyszłość będzie lepsza

Artykuł opublikowany 15 kwietnia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 15 kwietnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Cafebabel.com przeprowadza wywiad z Juanem de Dios Ramirez Heredia, Cyganem, którego niezłomne zobowiązanie do swojej wioski poprowadziło do tego, że został posłem hiszpańskim i europarlamentarzystą w ciągu ostatnich 25 lat.

Zaskakujące jest słuchanie Juana Dios Ramirez Heredia po raz pierwszy. Jego trybunowe uzdolnienia i kuszenie inteligencji, które należy prawdopodobnie przypisać jego doświadczeniu jako adwokata, dziennikarza i dyrektora szkoły, przekształciły go w mit. Kiedy mówi, nie przestaje zwracać się do swojej wioski, cygańskiej, potrzebującej jak sam dobrze wie, referencji publicznych, które by ją ożywiły do dzielenia sfer władzy i wolności społeczeństwa, w której się znajduje. Był reprezentantem hiszpańskim w Obserwatorium Europejskim przeciw Rasizmowi i Ksenofobii. W 1986 roku utworzył Jedność Romów, federację hiszpańskich stowarzyszeń cygańskich, której także przewodniczy.

Jaka cechę kulturalną i tożsamościową uważa Pan za najważniejszą dla społeczności cygańskich?

Być Cyganem to czuć się Cyganem, być współuczestnikiem systemu wartości, który przenika całe ciało i który warunkuje zewnętrzne postrzeganie na bazie tysiącletniej kultury.

Czy są mniejszości wewnątrz tej mniejszości?

Powiedziałbym, że nie, chociaż jestem świadomy, że rzeczywistość cygańska zmieniła się w sposób miażdżący dla Cyganów, których moglibyśmy nazwać zachodnimi. Włączenie do Europy dziesięciu państw środkowoeuropejskich zmieniło radykalnie cygański krajobraz starej Europy. Dzisiaj, duży wpływ społeczności cygańskiej znajduje się w tych dopiero co włączonych państwach.

Czy Cyganie w Europie wciąż "muszą być" złodziejami, tak jak oświadczył Pan podczas swojego mitycznego, pierwszego przemówienia w parlamencie hiszpańskim w 1978 roku?

Niestety tak. Wskaźniki biedy naszego narodu wciąż są alarmujące. Wszędzie zajmujemy ostatnie miejsce w rankingach zbiorowego dobrobytu. Analfabetyzm jest plagą, która męczy jednakowo wszystkich Cyganów europejskich. Koniec reżimu, przez który przeszli Cyganie, którzy żyli z państwach wschodniej Europy, nie stanowił dla nich ekonomicznego oderwania się od ziemi, który by ich umieścił wyżej niż ich rodaków. Obecność na naszych ulicach tylu Cyganów przybyłych ze Wschodu, żebrzących lub czyszczących wycieraczki, jest oznaką tej przeraźliwej biedy.

Systemy edukacyjne pełnią ważną rolę w integracji socjalnej. Uważa Pan, że europejskie systemy edukacyjne ignorują specyfikę temperamentu romskiego?

Trudno jest dać generalizującą odpowiedź. Wiem, że w niektórych państwach cygańskie dzieci otrzymują swoje pierwsze wykształcenie w formie dwujęzycznej. Ale problem ma dwa imiona. Z jednej strony, utorowanie drogi dla dzieci i młodych Cyganów, aby mogli zdobyć wykształcenie, które, w założeniu, byłoby takie same jak dla reszty obywateli, ale żeby uwzględniało kulturalną specyfikę naszego narodu. Ale jednocześnie, ta międzykulturowa edukacja musi być skierowana do świata gadye, to znaczy, nie Cyganów. Jest konieczne, aby dzieci nie cygańskie również uczyły się w szkole, że są inne dzieci, nasi Cyganie, którzy mają własną kulturę, która musi być szanowana i chroniona.

Uważa Pan, że integracja Cyganów w Hiszpanii posunęła się w ciągu ostatnich 25 lat?

Sytuacja uległa znacznej zmianie. Mimo to, istnieją wyzwania, którym stawiamy czoło każdego dnia: edukacja dzieci cygańskich, indywidualny i zbiorowy rozwój kobiet cygańskich, utworzenie całej sieci stowarzyszeń cygańskich, pojawienie się grupy osób, który stanowiłyby punkt odniesienia dla reszty obywateli, wykorzenienie slumsów, odzyskanie i rozprzestrzenienie naszych zwyczajów, tradycji i języka. Jednocześnie powinny być ustalone strategie, które zaatakowałyby skutecznie biedę, analfabetyzm i margines. Z drugiej strony, władze publiczne nie mogą lekceważyć faktu, że my Cyganie, jesteśmy właścicielami osobnej kultury, która wzbogaciła kulturę hiszpańską. Tak samo wcześniej, jak i teraz, my Cyganie, mamy wesoły i hedonistyczny obraz Hiszpanii na zewnątrz. I niestety, nie tylko powstało takie rozpoznanie, lecz także nie zapłacono nam za manipulację, której staliśmy się przedmiotem.

Uważa Pan, że może stać się to samo w innych państwach członkowskich Unii?

Myślę, że tak i mam pełne zaufanie w zdolność i pracę liderów cygańskich wszystkich państw. Tak czy inaczej, nikt nie daje nic gratis. Nie możemy oczekiwać, że rządy z własnej inicjatywy, zdecydują się nam zwrócić na nas uwagę, na jaką zasługujemy. Wolność, jako walka o prawa, nie jest czymś, co się osiąga bez zapłacenia ceny.

Czy my, Europejczycy, jesteśmy obłudni kiedy odrzucamy rasizm północnoamerykański lub ten z Wybrzeża Kości Słoniowej lub Zimbabwe?

Więc tak. Obłuda, która najbardziej mnie boli, to ta, kiedy obiecują nam najlepsze, a potem zostajemy z niczym. Walczymy przeciw partiom, które okazują nam tyle czułości i uwagi podczas wyborów elektoralnych i potem zapominają o nas.

Jaką przyszłość widzi Pan dla społeczności cygańskich w Europie?

Jeśli mamy powołanie by przeżyć, i będziemy obecni tam, gdzie podejmują się decyzje polityczne, nasza przyszłość będzie lepsza, To, co nie ma sensu, to fakt, że mimo, że jest nas tylu, to nie ma w Parlamencie Europejskim przynajmniej tuzina Cyganów lub Cyganek-posłów, i że w niektórych państwach, jak w moim- gdzie jest nas więcej niż 600.000-nie ma ani jednego delegata czy senatora. Bez żadnej wątpliwości przyszłość naszego narodu będzie zależeć, w dużej mierze, od pozycji siły, którą będziemy zdolni wywrzeć tam, gdzie się podejmuje decyzje polityczne. W przeciwnym wypadku, pozostanie nam, jak miało to miejsce w historii, ucieknięcie się do oporu, aby nie zniknąć. Mówię to Panu z całą pewnością: ci przewodniczący politycy przeminą. Te rządy przeminą. Ale my, teraz i zawsze pozostaniemy Cyganami.