Joonas Neuvonen: fiński ćpun za obiektywem kamery

Artykuł opublikowany 29 kwietnia 2011
Artykuł opublikowany 29 kwietnia 2011
Reindeerspotting – Escape from Santaland to fiński dokument o narkomanach, którego prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie na ekranach kin. Bardzo krytykowany w Finlandii, gdzie oskarża się go o promowanie twardych narkotyków, został wyświetlony w Paryżu, wyjątkowo w związku z festiwalem L'Europe autour de l'Europe. Zdobył jednak duży rozgłos w sieci społecznościowej.
Czyżby narodził się Trainspotting w wersji web 2.0?

Takie porównanie jest schlebiające, a tytuł i trailer filmu Reindeerspotting oraz opóźniony dźwięk są ukłonem w stronę filmu Danny'ego Boyle'a. Ale tu się kończą wszelkie podobieństwa. Trainspotting był filmem fabularnym a nie dokumentalnym. Neuvonen koncentruje się na jednej postaci, Janim Raappana a nie na grupie znajomych. Jego film nie będzie też raczej zbytnio eurogeneracyjny, ponieważ wpisuje się głęboko w realia zepsutego królestwa Świętego Mikołaja: Rovaniemi, nudne miasto, gdzie młodzież jest uzależniona i pogrążona w depresji. Moje pierwsze wrażenie zostaje jedynie potwierdzone spotkaniem z reżyserem Joonasem Neuvonenem i montażystą Sadrim Cetinjką.

Ucieczka z Finlandii: kierunek Sztuczne Raje

Dready, długa broda wielbiciela metalu, postawa buntownika, Joonas to prawdziwy kolos. Oczywiście spóźnia się na nasze spotkanie w osiemnastej dzielnicy Paryża. Sadri jest na czas, okazuje się rozmowny. Po niespełna dziesięciu minutach wiem już wszystko na temat twardych narkotyków a to główny temat naszej rozmowy która ma trwać półtorej godziny. To nie pierwsze zderzenie Joonasa z Paryżem: Reindeerspotting już go tam kiedyś przywiódł. W filmie Jani przyjeżdża na moment do Paryża, tak samo jak do Barcelony i do Maroka, aby znaleźć Buprenorfinę, a także po to, by uciec z Finalndii. A Neuvonen jeździł wszędzie za nim. O to chodzi w filmie. Sam Neuvonen dużo podróżował i nadal to robi. To proste: odkąd tylko mógł opuścić Rovaniemi, swoje rodzinne miasto, zrobił to. Rovaniemi, 50 000 mieszkańców, to stolica fińskiej Laponii. Jest to przede wszystkim miasto cholernie nudne, powiedział Joonas. Kiedy go zapytałem, dlaczego jest wiecznie w podróży, Joonas omija temat i mówi: „Uciekam, to wszystko”. Co myśli o Finlandii? Nie chce mówić o polityce. Sadri jest bardziej rozmowny, zwłaszcza jeśli chodzi o jego ulubiony temat: twarde narkotyki. I tak zaczęła się rozmowa (pełna dymu) na temat sztucznych rajów w wersji hardcore. Bo przecież jeden joint o dziesiątej rano to coś dla gimnazjalistów.

Spojrzenie na życie uzależnionego od Buprenorfiny

Narkotyk, zwłaszcza Buprenorfina, produkt opioidowy (tak jak heroina), przepisywany przez niektórych lekarzy, obiekt wielkich przemytów stanowi główną oś filmu. Sporo jest młodzieży pod wpływem tego narkotyku, który „rozluźnia i pozwala zachować więcej dystansu do własnej osoby i do tego, co widzimy”, wyjaśnia Joonas. Wierzę mu. On sam także czasem był pod wpływem „lekarstwa”, filmując Janiego. Kręcenie Reindeerspotting trwało sześć miesięcy, ale na pojawienie się filmu, dozwolonego w Finlandii od 18 roku życia, potrzeba było ośmiu lat. Trzeba przyznać, że temat nie należy do tych dobrze sprzedających się. Jani i jego paczka są jak to się określa „młodzieżą nie mającą celu w życiu”, chłopakami, którzy włóczą się całymi dniami, kradną to, czego potrzebują i handlują w swojej dzielnicy.

W filmie Jani ma 20 lat, ale wydaje się być o wiele młodszy. Potrafi sobie radzić jeśli trzeba znaleźć pieniądze, jednak wydaje się być często wyłączony a nawet nieobecny, zawsze na haju. Według Joonasa w ubiegłym roku popełnił samobójstwo w Kambodży, gdzie zakochał się w prostytutce. Miał 27 lat. Jego życie podobne jest do halucynacyjnej powieści. Joonas Neuvonen stworzył na podstawie tego dokument. Jak proszę go, aby powiedział coś o Janim, widzę, że nie chce o tym rozmawiać. Naciskam. „Spotkałem go, jak miałem 20 lat. Handlowałem haszyszem. On miał wtedy 14 albo 15 lat, okradał sklepy. Był najmłodszy w swojej bandzie”. 14 albo 15 lat, czyli dzieciak! Tak był jeszcze dzieckiem. Starsi goście cały czas mu dokuczali. Być przyjacielem Janiego oznaczało nie być pewnym niczego, więc śledzić go z kamerą dzień w dzień... Jego ciągłe pobyty w więzieniu między 2002 a 2008 nie wpłynęły jednak na kręcenie filmu. Pomimo tego wszystkiego Neuvonen dążył do pierwotnego założenia: sfilmować wszystko. A więc także kilka wstrząsających scen, w których Jani wstrzykuje sobie Buprenorfinę.

Toksyczny cynizm

Paradoksem jest, że Jani wystąpił przed kamerą, ale zawsze odmawiał rozmów z dziennikarzami. „Pokazałem Janiemu film w 2008. To była mniej więcej ta sama wersja, którą można zobaczyć obecnie. Był zadowolony”. Jeśli chodzi o Joonasa, jest milczący jak grób i tylko mój sceptycyzm dotyczący rozróżnienia między „drug users” a „drug addicts” trochę go porusza. Według mnie, niemożliwe jest nie uzależnić się. On zaprzecza temu, co mówię, jego zdanie podtrzymuje Sadri. Przypominam im jednak, że przyszedłem tu, by porozmawiać o filmie, a wydaje się, że to obecnie ich najmniejsze zmartwienie. Dziwny ten duet. Sadri daje mi kopię Reindeerspottingu, i każe mi z nią zrobić, co mi się żywnie podoba. Kiedy wspominam o prawach autorskich, wzruszają ramionami. To wszystko to „bullshit”. Joonas i Sadri są świetną ilustracją dla swojego filmu, jak i inkarnacją Janiego: zbuntowani ale beztroscy. Anarchiści którzy nie mają ochoty zmieniać biegu spraw. Buntownicy bez powodu, uciekający od problemów w toksyczny cynizm.

Fot. dzięki uprzejmości  Bronson Club