Juan Francisco Casas: sztuka czy pornografia?

Artykuł opublikowany 9 stycznia 2013
Artykuł opublikowany 9 stycznia 2013
"To trochę przygnębiające, że widok zmysłowego biustu, w 2011 roku może budzić zgorszenie ", ubolewa Juan Francisco Casas - andaluzyjski artysta, którego praca umieszczona na portalu YouTube została ocenzurowana. "Nie wiem czy jest jeszcze coś, co mogłoby mnie zaskoczyć. Usunięto również moje konto na Facebooku".

Film zrealizowany przez portal kulturalny Café Dada, prezentuje osobliwy styl artysty, charakteryzujący się prostą techniką rysowania niebieskim ołówkiem. Prace Casasa to pełne energii, nierzadko eksponujące nagość, portrety młodych ludzi.

Erotyzm kontra styl biblijny

Savannah Spirit, organizatorka wymownej wystawy zatytułowanej "Hotter than July: a Sexploration", także została pozbawiona konta na jednym z popularnych portali społecznościowych. Jej grzechem było zamieszczenie na owym portalu obrazów pochodzących ze wspomnianej wystawy, dostępnych także na oficjalnej stronie artystki. Komentując tę sprawę, Savannah Spirit przypomniała słowa Gustava Klimta: "cała sztuka jest erotyczna".

Daily life, simple moment, one pen

YouTube i Facebook jasno formułują wytyczne dla swoich społeczności. Ten pierwszy "nie jest serwisem przeznaczonym dla treści pornograficznych czy seksualnych". Z kolei Facebook idzie dalej - w jednym punkcie zestawia ze sobą seks i przemoc: "niedozwolone jest publikowanie treści, które: promują nienawiść, zawierają groźby lub pornografię, nawołują do przemocy lub zawierają elementy nagości, a także drastyczną i/lub nieuzasadnioną przemoc".

Casas interpretuje te zasady w następujący  sposób: "Kultura judeochrześcijańska podtrzymuje w nas pewnego rodzaju lęk przed seksem, za to milczy na temat przemocy. Na portalu YouTube znajdziemy brutalne sceny, które może obejrzeć każde dziecko".

Uwielbienie ulotnych chwil

Z drugiej strony, nie jest niczym nadzwyczajnym fakt, że nagość w tego typu pracach odwraca uwagę od intencji artysty. Casas postrzegany jest jako portrecista młodzieży zatraconej w przyjemności. "Nie zgadzam się z tym", komentuje malarz. "Oglądam zdjęcia moich rodziców i choć ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma tam nagości, to wydźwięk tych fotografii jest w zasadzie taki sam jak moich obrazów". Casasowi zależy na podkreśleniu wagi "krótkich i dobrych chwil z życia każdej osoby, które w efekcie tworzą jej historię". To przeciwny kierunek w stosunku do tego, jaki dominował w minionych epokach, kiedy na płótnach uwieczniano głównie historyczne wydarzenia.

Ta nieskomplikowana technika jakiej używa autor - skromny ale efektowny ołówek - symbolizuje jego pozbawioną kompleksów wizję sztuki, zainspirowaną zdjęciami zrobionymi w swym najbliższym otoczeniu. Twórczość Casasa i jemu podobnych artystów (których prace nie są mile widziane na portalach społecznościowych) prowadzi nas do zaskakujących paradoksów.

Czy w portalach takich jak YouTube czy Facebook jest miejsce na nieocenzurowaną sztukę? Albo, czy  codzienność młodych ludzi (użytkowników najsilniej pobudzających tę wirtualną przestrzeń wolności i wzajemnych relacji) może nie być mile widziana w sieci?

Obrazy i szkice:  (cc) Juan Francisco Casas