Juliette Dragon i sekrety burleski

Artykuł opublikowany 2 sierpnia 2013
Artykuł opublikowany 2 sierpnia 2013

Jej ”Cabaret des Filles de Joie” od dziesięciu lat należy do najlepszych burleskowych kolektywów w stolicy Francji. Spotkanie z Juliette Dragon - aktorką, piosenkarką, ekspresyjną performerką, bezdyskusyjną królową paryskiej rewii i założycielką jedynej w Paryżu szkoły burleski

”Królowa burleski ma swoje biuro?” - pytają z niedowierzaniem w redakcji, słysząc o moim wywiadzie z Juliette Dragon.

Z gwiazdą paryskich scen spotykam się właśnie w jej biurze na cichej Rue des Vincennes w Montreuil. Juliette czeka na mnie przed komputerem, otoczona pracownikami kwatery generalnej kolektywu ”Suprise Party”. Wysoka, bez śladu makijażu, z czarnym beretem na głowie. Dziś ma na sobie nie brokaty i cekiny, lecz dżinsy i bluzę.

TAJNIKI BURLESKI

Nieraz zdarzyło się, że na scenie wzięto mnie za mężczyznę. JEDNAK MĘŻCZYŹNI ZWYKLE WOLĄ UPEWNIĆ SIĘ, ŻE KOMPLEMENTEM OBDARZĄJĄ KOBIETĘ”

”Zaczęłam się rozbierać, by nie igrać z ogniem” - wyjaśnia z uśmiechem Juliette. To nie przenośnia, naprawdę tak było. Juliette występowała w pięknych strojach, zdobnych w pióra i koronki. ”Oczywiście musiałam uważać, żeby ich nie podpalić!” - tłumaczy, dodając, że striptiz z elementami pirotechnicznymi bardzo wiele od niej wymagał, a i tak cenne kostiumy często musiały być naprawiane. Świat zobaczył Juliette Dragon po raz pierwszy w 1993 roku na scenie alternatywnej w Montpellier, gdzie występowała w towarzystwie grupy ”Gluck Family”. ”To spotkania z transwestytami, artystami i striptizerkami sprawiły, że zaczęłam zajmować się burleską” - tłumaczy. Do Paryża przyjechała w 1996 roku. Z nostalgią wspomina przyjęcia organizowane w ”Palace”, mitycznym salonie spotkań paryskich. ”Pracowałam tam przez dziesięć lat, aż do momentu zamknięcia miejsca” - mówi Juliette. ”Przez długi czas występowałam sama” - opowiada - ”ale po kilku latach zaczęłam czuć potrzebę konfrontacji się z innymi osobowościami i sylwetkami, zwłaszcza z takimi, które różnią się ode mnie”.

Z tej właśnie potrzeby narodził się pomysł zbliżenia się do innych artystów, a później - założenia szkoły, która byłaby miejscem wymiany doświadczeń, centrum solidarności i przyjaźni. W 2003 roku powstał w Paryżu kolektyw ”Surprise Party” - grupa propagująca i rozwijająca nurt burleski. Niedługo w paryskim klubie ”Bellevilloise” odędzie się ogromne przyjęcie z okazji 10 lat istnienia kolektywu. W tym samym roku rozpoczęły się również zajęcia w szkole ”Ecole des Filles de Joie” (”Szkoła Rozpustnic”). Zajęcia, które się tam odbywają mają za zadanie obudzić zmysł burleski w każdej kobiecie. ”Sięgamy do głębi kobiecych dusz i rozbudzamy pożądanie” - mówi Juliette. ”Wygląd bardzo liczy się w tej pracy” - wyjaśnia. ”Nieraz zdarzyło mi się, że na scenie wzięto mnie za mężczyznę” - opowiada Juliette, ”byłam ukryta pod kostiumem i, co więcej, mam męską urodę. Nie było trudno pomylić mnie kimś, kim nie jestem” - śmieje się. ”Taka wpadka w nie mniejszym stopniu przeraża mężczyzn, którzy zwykle wolą upewnić się, że komplementem obdarzają kobietę”.

”Poczucie, że się pięknym jest bardzo ważne” - wyjaśnia Juliette, dodając, że w jej szkole poprzez zabawę i taniec kobiety uczą się czuć się pewnie we własnym ciele i akceptować wszystkie jego niedoskonałości. Priorytetem jest to, aby w ”Ecole des Filles de Joie” kobiety spotykały się ze sobą, uczyły się poznawać swoje ciała i pozytywnie je postrzegać. ”Moje lekcje są otwarte dla kobiet w każdym wieku” - podkreśla Juliette. ”Najtrudniejsze są początki, ale po pierwszej lekcji wszystko idzie z górki” - dodaje. W jej szkole przyjemność znajduje się w uczeniu się jak rozbierać się w elegancki sposób, upinać włosy w stylu lat pięćdziesiątych, jak kręcić biodrami i wyginać się na scenie. Można powiedzieć, że jest to sztuka uwodzenia w służbie akceptacji siebie i świadomości własnego ciała.

BURLESKA ZAANGAŻOWANA

”JESTEŚMY KRAJEM LAICKIM, MANIFESTACJE PRZED NOTRE-DAME NIE MAJĄ TU SENSU, FEMEN I MY WALCZYMY O zupełnie RÓŻNE SPRAWY”

”Feminizm lat 70. sprawił, że kobiety zaczęły nienawidzić mężczyzn. ja chcę ten trend odwrócić. Zwykle nienawidzi się tego, czego nam brakuje” - kontynuuje Juliette. Rozmowa w nieunikniony sposób zahacza o Femen, której członkinie od niedawna przebywają Paryżu. ”Femen z pewnością zapisał się na kartach historii współczesnego feminizmu” - przyznaje Juliette - ”ale ich działania nie pasują do atmosfery, jaką czuje się u nas”. ”Jesteśmy krajem laickim” - mówi dalej - ”nie ma sensu organizować manifestacji przed Notre-Dame, bo walczymy o zupełnie różne sprawy”. Sama Juliette jest zaangażowana w wiele akcji społecznych. ”Tradycyjna burleska francuska nie wiąże się z żadnymi poglądami ani ruchami - moja owszem” - podkreśla. Rzeczywiście, ”Ecole des Filles de Joie” opowiada się za małżeństwami homoseksualnymi, popiera przyznanie równych praw homoseksualistom i walczy przeciwko wykorzystywaniu kobiecego ciała w polityce. ”Kobiety nie mogą stać się obiektami laboratoryjnymi dla ideologii” - mówi Juliette.

”Obecnie szukamy impresario” - śmieje się Juliette - ”marzymy też o teatrze wyłącznie dla nas, o miejscu, gdzie moglibyśmy wystawiać przedstawienie co wieczór, o czymś w rodzaju Moulin Rouge dla wszystkich, na każdą kieszeń. Mam nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona opuszczać Francji” - kontynuuje - ”walczę o to, żeby zostać w moim kraju”. Poza planowanym dwumiesięcznym tournée po Kalifornii, Juliette nie chce wyjeżdżać z Paryża. ”To prawda, że nie jest łatwo” - mówi, dodając, że we Francji dotacje od państwa zostają przyznawane ciągle tym samym wielkim nazwiskom i popularnym organizacjom. ”Dziesięć lat pracowaliśmy na to, aby stać się tymi, kim jesteśmy teraz, ale to nie jest dobry powód, żeby dawać teraz za wygraną”. Juliette nie znosi narzekania. ”Zwalniam tych, którzy narzekają” - mówi. 

wspaniała Colette

”Naszą największą inspiracją są pierwsze bohaterki burleski paryskiej” - wyjaśnia Juliette, opowiadając mi o Blanche Cavalli i jej ”Coucher d'Yvette” - jednym z pierwszych spektakli francuskiej rewii z końca XIX wieku. Podczas tego spektaklu rozemocjonowana publiczność oglądała dziewczynę rozbierającą się, rozsznurowującą gorset, rozpuszczającą włosy i przygotowującą się do spania.

Prowokować i łamać reguły, ale z gracją i słodyczą – takie wydają są zasady Juliette i jej dziewcząt. ”Mamy wspaniałe poprzedniczki” - mówi, przywołując postać bezwstydnej i nieprzewidywalnej Colette, której gdziekolwiek się pojawiała, towarzyszyła aura skandalu. Jean Anouillh opisał ją w tych słowach: ”bezpruderyjność pełna godności, uczona przyjemność, fantazyjna wolność”.

Foto: © carré. Video: © DimitriLepretre/YouTube