Kampanie antynikotynowe w Europie 

Artykuł opublikowany 9 listopada 2015
Artykuł opublikowany 9 listopada 2015

W 2015 r. w prawie każdym europejskim kraju palenie w miejscach publicznych jest zakazane i coraz częściej promuje się kampanie antynikotynowe. Mimo to, w praktyce stosowanie się do przepisów wygląda różnie, nawet z czysto komunikacyjnego punktu widzenia.

Niedawno podobną ustawę przegłosował włoski rząd. W świetle nowo obowiązującego prawa palenia zakazano nawet w swoim własnym samochodzie, jeśli podróżują nim dzieci lub kobiety w ciąży. Ponadto, producentów papierosów zobowiązano od tej pory do umieszczania na opakowaniach drastycznych zdjęć (tak, by zajmowały minimum 65% powierzchni paczek) zniechęcających do sięgania po tę używkę.

Francuska kampania autorstwa reżysera Yvana Attala (2010): komisja składająca się z poważnych ludzi w garniturach zastanawia się w jaki sposób pozbyć się toksycznych odpadów. Rozwiązanie? Po prostu je „połknąć”. „Arszenik, aceton, amoniak, DDT i polon-210. Palenie jest jak zażywanie najniebezpieczniejszych trucizn”.

Ale obrazki przedstawiające zwężone tętnice i zniszczone paleniem płuca są już na porządku dziennych we Francji i w Hiszpanii. Poza zwyczajnym „palenie zabija” („fumar mata” po hiszpańsku, „fumer tue” po francusku) na paczkach papierosów drukuje się także o wiele bardziej szczegółowe ostrzeżenia takie jak „Fumer peut entraîner une mort lente et douloureuse” (fr. „Palenie może prowadzić do długiej i bolesnej śmierci”) i „Fumar provoca malformaciones en el feto” (hiszp. „Palenie powoduje deformacje rozwijającego się płodu”). Te szokujące i przemawiające do wyobraźni hasła pojawiają się tuż obok sloganów nieco łagodniejszych, oferujących palaczom wsparcie, jak francuskie „Votre médecin ou votre pharmacien peuvent vous aider à arrêter de fumer” („Twój lekarz bądź farmaceuta mogą pomóc Ci w rzuceniu nałogu”). Czy wobec tego mamy tu do czynienia z metodą kija i marchewki?

Niejednoznaczna logika

O dziwo, to w Niemczech – kraju słynącym z surowego prawa – lokalne władze podejmują mniej drastyczne środki, a same hasła sprawiają wrażenie nieprecyzyjnie sformułowanych. Przykładowo, ostrzeżenie „Rauchen kann tödlich sein” wydrukowane na niemieckiej paczce papierosów statystycznie wydaje się w porządku, ale oznacza mniej więcej tyle, że „palenie może być śmiertelne”. Rzecz jasna, nigdy nie wiadomo do czego doprowadzi nałóg nikotynowy, ale jak ze zdumieniem mówi nam redaktor polskiej edycji Cafébabel, nie dawniej niż w zeszłym roku na ulicach Kolonii widziała spory billboard promujący markę Marlboro.

Niemiecka kampania antynikotynowa: na pytanie „Co się dzieje, kochanie?”, dziewczynka odpowiada: „Widzę martwych ludzi”.

Ale nawet Niemcy będą musieli dostosować się do unijnych standardów. „Wstrząsające zdjęcia” i mocniejsze w swoim przekazie hasła, dodatkowo niosące ze sobą ładunek emocjonalny, zobaczymy wkrótce na każdej paczce papierosów sprzedawanej na terenie krajów członkowskich. Przykład? Chociażby niemieckie „Höre auf zu rauchen. Bleibe am Leben für Deine Angehörigen”, czyli „Nie umieraj, rzuć palenie dla swoich bliskich”.

Pomyśl o dzieciach!

W kwestii kampanii antynikotynowych Polska bynajmniej nie pozostaje w tyle. Również nad Wisłą ostrzeżenia mają podobny wydźwięk, jednakże skupiają się nie na zdrowiu samego palacza, ale raczej uczuciach jego bliskich, czego przykładem są dwa hasła: „Rzuć palenie, masz dla kogo żyć. Zadzwoń pod nr telefonu 0 801 108 108” i „Dzieci palaczy często idą w ślady rodziców”. Z kolei w 2016 r. Polska zapowiada umieszczanie na paczkach papierosów wstrząsających ilustracji.

Przykład z Anglii: „Gdybyś widział zniszczenia, zaprzestałbyś tego”

Poza granicami Unii znajdziemy kraj, w którym na wydrukowanie ostrzeżeń  na opakowaniach bynajmniej nie szczędzi się tuszu. W Bośni i Hercegowinie, gdyż o to niej mowa, hasła dotyczące szkodliwości palenia tytoniu odzwierciedlają tamtejsze podziały polityczno-administracyjne. Aż trzy języki uznaje się tam za urzędowe, chociaż wszystkie mają swoje źródło w serbsko-chorwackim. Wobec tego napis „Palenia uzależnia” występują w trzech wymienionych wyżej językach: bośniackim („Pušenje stvara ovisnost”), chorwackim („Pušenje stvara ovisnost”) i serbskim (w cyrylicy: „пушење ствара зависност”). Mimo to, potrójne ostrzeżenie wydaje się równie niepotrzebne, co daremne.

Czy kampanie są skuteczne?

Trudno oszacować skuteczność poszczególnych kampanii przeciwdziałających paleniu tytoniu. Wprawdzie, jak pisze włoska semiolog Giovanna Cosenza: „skutek przyniesie raczej wyjaśnienie młodemu mężczyźnie, że dziś papierosy mogą spowodować u niego problemy z potencją niż straszenie go tym, że jutro zachoruje na raka i inne choroby – ludziom wydaje się, że to zawsze dotyka innych, nigdy ich samych”.

Tegoroczny przykład z Włoch: w ostatniej kampanii przeprowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia palaczy porównano do osób nie noszących kasków: i jedni, i drudzy są „durni”, głosi hasło. Oświadczenie mężczyzny w czerwonej cyrkowej kurtce zamiast dotrzeć do młodej i często sceptycznej publiczności, raczej budzi konsternację.

Problem niskiej skuteczności tego typu reklam rośnie wprost proporcjonalnie do nijakości ostrzeżeń („to tylko anonimowe hasła”) lub ich powtarzalności („zawsze są te same”). W tym konkretnym przypadku przekaz werbalny najprawdopodobniej nie jest wart zachodu. „Kiedy jeszcze byłem dzieciakiem, w ogóle nie zwracałem uwagi na te hasła” – mówi Matthieu, redaktor francuskojęzycznej wersji Cafébabel i dodaje: „niemal się z nich wyśmiewaliśmy”.

We Francji oraz wielu innych krajach za kontrowersyjny uznano pomysł wprowadzania na rynek neutralnych opakowań papierosów. Oznacza to, że koncerny nie mogłyby już zamieszczać na paczkach tytoniu i papierosów widocznego logo ani marki. Jak na razie w kwestii tej nie poczyniono żadnych kroków, prawdopodobnie z powodu ostrego sprzeciwu ze strony producentów i sprzedawców.

Jedno natomiast jest pewne, co zresztą zauważa Matthieu: „Uważam, że widok takich zdjęć na paczkach papierosów jest najzwyczajniej niesmaczny: może i są one drastyczne, ale akurat mnie bardzo przeszkadzają; są ekstremalne i niewiarygodne, przez co wydają mi się dość abstrakcyjne. I to wcale nie jest tak, że rzuciłem palenie, żeby przestać na nie patrzeć. Po prostu kupiłem sobie ładną skórzaną papierośnicę”.