Kapitan Europa – zmiana warty

Artykuł opublikowany 14 grudnia 2016
Artykuł opublikowany 14 grudnia 2016

Objął stanowisko w 2006 roku. Jedyny w swoim rodzaju „europejski superbohater” – Kapitan Europa  postanowił schować swoją pelerynę i niebieskie rajtuzy do szafy. Portret człowieka, który swego czasu chciał uratować Stary Kontynent przed jego demonami. 

Nie skacze z budynku na budynek, nie jest szybszy od błyskawicy i nie jest w stanie zobaczyć tego, co dzieje się za murami Parlamentu Europejskiego. Ale mimo to już od 7 lat Kapitan Europa dumnie paraduje w swojej pelerynie i żółtych slipkach, pokazując się w każdym zakątku dzielnicy europejskiej w Brukseli. W barze, podczas publicznego spotkania, rozmawia, wypytuje, stawia czoła tym, którzy chcą dyskutować. Jego supermoce? Wartości europejskie i traktaty, które zna na wylot. Zamiast antracytowego garnituru, wybrał kostium z lycry. Jego odwaga pozwoliła mu na spotkanie europejskiej elity i najbardziej wpływowych przywódców państw Europy. Jednakże superbohater nie będzie już więcej stał na straży sprawiedliwości w Unii Europejskiej. Kapitan Europa postanowił w zeszłym miesiącu zakończyć swoją karierę, pozostawiając za sobą piękne wspomnienia oraz trochę uśmiechu, który wniósł do ponurych instytucji europejskich.

„Dlaczego Europa nie będzie miała własnego superbohatera?”

Kiedy przekracza próg, wszystkie spojrzenia kierują się w jego stronę. Podczas swojego pożegnalnego obchodu po barach Brukseli, postanowił po raz ostatni założyć swój kostium. Ubrany od stóp do głów w niebieski kombinezon z lycry, zbliża się do baru w żółtych slipkach, nie tracąc przy tym swojej dumy. Jego peleryna, maska i czapka nie będą zapewniać mu już anonimowości, dzięki której mógł stać na straży sprawiedliwości. Ciekawscy robią mu zdjęcia, bardziej odważni proponują selfie. To właśnie w tradycyjnym barze w Brukseli, wypełnionym piwami trapistów i dobrym humorem, Kapitan Europa zdecydował się opowiedzieć o końcu. Swoim końcu. „Zawsze mówiłem, że w wieku 40 lat zakończę moją karierę superbohatera” – wzdycha. „W międzyczasie miała miejsce reforma europejskiej służby publicznej, która wydłużyła o 3 lata wiek przejścia na emeryturę”. Kapitan Europa postanowił więc przedłużyć tę przyjemność do momentu skończenia 43 lat.

Pomysł noszenia kostiumu zrodził się 10 lat temu. Miało to miejsce w 2006 roku podczas karnawału, kiedy przebrany za mnicha znalazł się między znanymi superbohaterami z amerykańskich komiksów: Batmanem, Spidermanem, Kapitanem Ameryką… „Właśnie wtedy zadałem sobie pytanie, dlaczego Europa nie ma jeszcze swojego superbohatera?” –wyjaśnił, pociągając łyk ze szklanki. Ciąg dalszy historii potoczył się jak u Marvela. Mężczyzna wraca do swojego domu przepełniony chęcią zrobienia czegoś dobrego. Rysuje wzór kostiumu, który nosić będzie jego przyszłe alter ego. Początkowo, będzie to robić w ukryciu przez 3 lata. Dopiero w 2009 roku Kapitan Europa zaprezentuje się oficjalnie „podczas Dni Otwartych instytucji europejskich”.

Kapitan Europa odpowiada: „Co zrobiła dla nas Europa?”

Od tego momentu, jego postać można zauważyć podczas wydarzeń zarówno w Brukseli jak i za granicą. „W Londynie, Kopenhadze, które przedstawiane są jako stolice państw eurosceptycznych, byłem bardzo mile przyjęty – podkreśla. Nie można jednak powiedzieć, że nasz europejski Kickass uznawany jest za gwiazdę we wszystkich państwach członkowskich. Wierząc portalom społecznościowym, jego żółte slipki trzęsą jedynie dzielnicą europejską w Brukseli: jego stronę na Facebooku obserwuje niewiele ponad 2 000 osób, podczas gdy 3 000 osób śledzi jego wyczyny na Twitterze. Pozostając daleko w tyle za swoimi amerykańskimi odpowiednikami, Kapitan Europa i jego federalistyczna wizja z pewnością mogą troche odstraszać.

„Najlepszy” najgorszy moment

Kryzys zadłużenia w strefie euro, wzrost znaczenia skrajnej prawicy i populizmu, Brexit… Wizerunek Unii Europejskiej ciągle się pogarsza. Odejść teraz? Po tym jak zrobił to prezydent Parlamentu Europejskiego – Martin Schulz – byłoby to prawie tożsame z ucieczką. „Nigdy nie ma dobrego momentu" – odpowiada Kapitan. „Ale nie utrzymuje i nigdy nie utrzymywałem, że Unia Europejska jest idealna, jest jeszcze dużo do zrobienia”. Zapytany o drażliwe sprawy, w które zamieszanych było wielu komisarzy europejskich, odpowiedział, że jest „rozczarowany” postawą niektórych polityków. „Kiedy eurodeputowani i komisarze źle się zachowują, odbija się to również na nas”. Superbohater woli spojrzeć na sprawę z dystansu, wymieniając wiele kryzysów, z którymi Unia Europejska sobie poradziła. „W 1960 roku mieliśmy « politykę pustego krzesła », prowadzoną przez generała de Gaulle’a, w latach 70-tych kryzys naftowy, w 2008 kryzys finansowy, Brexit […] i Europa nadal istnieje. Za każdym razem reagowała i wytrzymywała" – stwierdza bohater. Optymistycznie, ale nie naiwnie uważa, że wartości europejskie powinny być w nas głęboko zakorzenione, by móc utrzymać stery Starego Kontynentu. Trzeba „mieć pogłębioną wiedzę na temat europejskich wartości […] i być uczciwym” – dodaje. Są to wartości, które ma nadzieje odnaleźć u swoich następców. Tak, Kapitan Europa przeprowadza rozmowy kwalifikacyjne, żeby nowy „Europejski Robin” mógł przejąć kontrolę nad sytuacją. „Chciałbym, żeby była to kobieta, ale nie ma kandydatek, jest tylko jeden mężczyzna” – wyznaje. „Ale przynajmniej to poważny kandydat” – dodaje.

W ciągu 7 długich lat, Kapitan Europa nigdy nie zdjął maski. Od niego dowiadujemy się, że pewnego dnia postanowił zapuścić kozią bródkę, że mówi w 6 językach – z czego po francusku z wyraźnie obcym akcentem. W życiu codziennym mógłby być urzędnikiem w instytucjach, których mechanizm działania zna bardzo dobrze. W decydującym momencie, twórca schowany za maską stwierdza, że jego postać jest czymś więcej niż zwykłą osobą: „Kapitan Europa jest w pewnym sensie Europą taką jaka powinna być. To znaczy silną, ale nie uciążliwą” i „bliską obywatelowi”.

Z dala od monotonnych rozmów na korytarzach w Brukseli, Kapitan Europa jest bardziej „propagatorem idei” niż symbolem rzekomego europejskiego heroizmu. Człowiekiem, który bawił się w superbohatera, aby przyciągnąć uwagę innych, zaczepiać i czasem wywoływać uśmiech na twarzy tych, którzy go obserwują. Czy wobec tego jego odejście jest najgorszą nowiną tego roku?

--

Artykuł został opublikowany przez naszą ekipę lokalną Cafébabel Bruksela