Kapuściński: mistrz dziennikarstwa kpił z europocentryzmu

Artykuł opublikowany 5 marca 2012
Artykuł opublikowany 5 marca 2012
4 marca skończyłby 80 lat. Gdyby jeszcze był wśród nas, najprawdopodobniej dalej, z niewyczerpującym się od lat zapałem poznawania egzotycznego dla nas - Europejczyków – świata, przemierzałby setki, jak nie tysiące kilometrów w poszukiwaniu uniwersalnej, poruszającej historii. Dlaczego Ryszard Kapuściński wciąż pozostaje dla nas kimś wyjątkowym? Przekonajcie się sami!

Siła jego słowa rozprzestrzeniła się na cały świat (jego książki zostały przetłumaczone na 35 języków), kształtując całe rzesze czytelników i dziennikarzy, na których jego styl, entuzjazm i zawarte w jego literaturze lekcje „smaku życia”, wywarły piorunujące wrażenie. Pomimo zamieszania, jakie wywołała w mediach i na rynku wydawniczym krytyczna wobec jego osoby (a dokładniej - jego rzetelności dziennikarskiej) książka Artura Domosławskiego pt. „Kapuściński non-fiction, twórczość Kapuścińskiego wciąż cieszy się popularnością wśród zapaleńców podróży i literackiego dreszczyku emocji. Cafebabel.com cytuje wypowiedź trzech Europejczyków, dla których książki Ryszarda Kapuścińskiego zajmują honorowe miejsce w domowym księgozbiorze.

Pokonać europocentryzm

„Samego siebie sprzed wielu lat śmiało określiłbym jako europocentrystę. Jak pewnie każdy wyedukowany w europejskiej szkole wiedziałem o Starym Kontynencie chyba niemal wszystko, ale o tym co poza nim, tylko tyle, ile było niezbędne. Miałem szczęście dostać w ręce książki Kapuścińskiego. Dzięki jego reportażom dotarło do mnie, jak niesamowitymi peryferiami ogromnego przecież świata jest malutka Europa, ze swoimi mikroskopijnymi niemal państewkami. Zrozumiałem też jak błahe są nasze problemy np. czymże jest sprawa za niskiej emerytury wobec tego, czy się dożyje czterdziestki”. 

Przemek, Polska

Podróże z Herodotem

Kapuściński podróżował z „Dziejami” Herodota - pierwszym reportażem, jakiego dostarczyła nam historia antyczna. Tekst ten, jakże unikatowy z swoim charakterze, traktował jako „niezbędnik” swoich wypraw. W miarę jak mija otoczoną ze wszystkich stron drzewami aleję, nie waha się unieśmiertelnić w swoim notatniku otaczającej go natury, pieczołowicie notując nazwę każdego kolejno napotkanego krzaka.

Jego wyprawy to doskonały przykład podróżowania powolnym rytmem, odczuwając przy tym „anarchistyczną” rozkosz, jakiej dostarcza każdy przebyty krok. W ten sposób przemierzając świat, delektuje się sztuką słowa, próbując pogodzić precyzyjność opisu z jego formą, stosownie zaznaczając przy tym niesamowitą wagę, jaką przypisuje detalom oraz stylowi wypowiedzi. Twitter z pewnością uczyniłby z niego gwiazdę!

Valeria, Włochy

Mistrz dziennikarstwa

Gdybym miał skojarzyć Kapuścińskiego z jakimś „konceptem”, z pewnością byłaby to „ciekawość”, a w dodatku „dzika ciekawość”, którą pisarz ten próbuje zaspokoić odbywając na przestrzeni 30 lat najbardziej ekstremalne podróże w zapomniane zakątki świata. Przemierzając nie raz wielką wodę, przedzierając się przez lasy, jak i pustynie, Kapuściński obserwuje, nasłuchuje, walczy. Wspaniały przykład ciekawości zaspokajanej niezliczonymi wywiadami, tysiącami książek, oraz przeogromną wrażliwością (czasem wręcz wymuszaną, zwłaszcza w przypadku podróży pozbawionych jakichkolwiek oczekiwań) na los innych. Jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze jego talent literacki (niektórzy krytycy zarzucają mu zbyt wybujałą jak na dziennikarza wyobraźnię), możemy śmiało mówić o dziennikarstwie, które było w stanie przybliżyć nam najbardziej zagmatwane historie XX wieku. Według mnie, Kapuściński zasługuje na tytuł „mistrza dziennikarzy”.

Argemino, Hiszpania

Fot.: dzięki uprzejmości strony Ryszarda Kapuścińskiego na Facebooku.