Kataryna - caryca polskiej blogosfery politycznej

Artykuł opublikowany 3 września 2010
Artykuł opublikowany 3 września 2010
„Caryca bloga”, „Najbardziej znana komentatorka polityczna w polskiej sieci”. Wywiad z polską blogerką polityczną, publikującą od 2004 r. pod pseudonimem Kataryna, której tożsamość zdemaskowano dopiero w 2009 r. na drodze dziennikarskiego śledztwa. O różnicy między blogowaniem i dziennikarstwem, dyskusją i oszołomstwem oraz kobiecym typie postrzegania świata

cafebabel.com: Pani blog ma wielu czytelników, jest Pani cytowana w mediach, na Pani wpisy reagują politycy – co w takim razie odróżnia Panią jako blogerkę polityczną od dziennikarki politycznej?

Po pierwsze, nie martwię się tym, czy ktoś będzie chciał mi za tekst zapłacić wierszówkę, ani jak to, co piszę, wpłynie na moją karierę w mediach. Na pewno od dziennikarza politycznego odróżnia mnie też kompletna nieznajomość komentowanego przez siebie świata. Opieram się wyłącznie na tym, co o świecie polityki czy mediów wiem z mediów, siłą rzeczy więc moje komentarze i oceny są oparte na niepewnych danych wyjściowych.

cafebabel.com: Jaką wartość mają w takim razie Pani posty?

 Z jednej strony jestem wolna od towarzyskich relacji – pozytywnych i negatywnych – z bohaterami moich komentarzy, z drugiej zaś, mogę się w ich ocenie bardzo mylić, znając ich tylko z medialnych przekazów. Czytelnikom pozostawiam ocenę, ile są warte komentarze zza tak grubej szyby.

Nowe wytyczne dla dziennikarzy Associated Press uznające blog za równorzędne źródło informacji z prasą

cafebabel.com: W pewnym momencie między Panią a środowiskiem dziennikarskim powstał konflikt, którego następstwem było ostatecznie ujawnienie Pani tożsamości przez dziennikarzy „Dziennika”? Czy „Pani Nikt” rzeczywiście mogła zagrozić kilku „Panom Wielkim Dziennikarzom”?

Im więcej wiem o swoim konflikcie z „Dziennikiem”, tym bardziej postrzegam go jako konflikt bardziej personalny, niż środowiskowy. Wielu dziennikarzy stanęło w tamtej sprawie po mojej stronie. Co nie znaczy, że konfliktu środowiskowego między dziennikarzami a blogerami nie ma, bo on jest i chyba się zaostrza. Blogerzy zarzucają dziennikarzom nierzetelne przedstawianie rzeczywistości, dziennikarze uważają blogerów za wymądrzających się amatorów. Ale trudno tu generalizować.

Kataryna vs. Dziennik - ugoda

cafebabel.com: Najsławniejsi blogerzy polityczni we Francji i Hiszpanii są dziennikarzami lub politykami i znana jest ich tożsamość. Dlaczego Pani tak zależało na anonimowości?

Polska to nie Francja czy Hiszpania, przez 20 lat wolności nie nauczyliśmy się niestety szanować siebie nawzajem i funkcjonować mimo różnic poglądów. Chciałabym móc komentować politykę na blogu, a w życiu realnym normalnie funkcjonować, nie bojąc się, że za moje wpisy zapłaci na przykład instytucja w której pracuję, albo ja sama. Poza tym, jak wspomniałam wcześniej, nie wiążę swojego życia z dziennikarstwem, gdzie chodzi o wyrobienie sobie nazwiska i wyrazistość.

Czy blogerzy powinni podpisywać się pod swoimi prawdziwymi nazwiskami

cafebabel.com: A jednak ostatnio blogowanie zbliża się do dziennikarstwa. We Włoszech dyskutuje się nad nałożeniem na blogerów obowiązku dementowania nieprawdziwej informacji w ciągu 48 godzin, jak ma to miejsce w przypadku dziennikarskich publikacji. Jednocześnie jeden z francuskich senatorów zaproponował projekt ustawy, która zakazywałaby blogerom politycznym anonimowości.

Pomysł, żeby blogerom politycznym zakazać anonimowości uważam za chory, ale już zasadne wydają mi się propozycje, żeby blogerzy mieli te same obowiązki (i prawa), co dziennikarze

cafebabel.com: Po co nam w taki razie dziennikarze, jeśli blogerzy zrównają się z nimi w prawach i obowiązkach?

Nawet jeśli się tak stanie, blogerzy nie zastąpią dziennikarzy w tym, co jest sednem tego zawodu – szukaniu i dostarczaniu informacji. Można sobie po godzinach komentować politykę, ale nie da się z doskoku być dziennikarzem newsowym.

cafebabel.com: W czasie, gdy toczyła się debata nad Pani tożsamością, dziennikarz GW, Paweł Wroński, stwierdził, że według niego „jest pani facetem lub przynajmniej ma męski typ postrzegania świata”. Czy wierzy Pani, że istnieje męski i damski sposób patrzenia na politykę oraz blogowania o niej?

"Swój uznałabym właśnie za wybitnie kobiecy – jest bardzo skoncentrowany na emocjach" Żałuję, że Paweł Wroński nie pociągnął tematu i nie wytłumaczył, co jest męskiego w moim pisaniu czy patrzeniu na politykę, bo to naprawdę fascynujące, stąd już niedaleko do stwierdzenia, że jedna płeć nadaje się do polityki bardziej niż druga. Z drugiej strony gdybym już musiała wybrać, swój uznałabym właśnie za wybitnie kobiecy – jest bardzo skoncentrowany na emocjach – moich, i tych, o których piszę.

cafebabel.com: Według niemieckich rankingów blogów politycznych blogerki rzadziej blogują o polityce, a najsławniejsze blogi polityczne należą do mężczyzn.

Myślę też, że płeć nie ma dla czytelnika żadnego znaczenia, może poza tym, że łatwiej mu dopasować wyzwiska :-). Niewykluczone jednak, że blog polityczny pisany przez tajemniczą kobietę łatwiej wylansować niż ten sam blog pisany przez znanego z imienia i nazwiska faceta. Przyjmuję z pokorą, że jakąś część swojej popularności zawdzięczam płci i anonimowości. Niestety.

cafebabel.com: Jaka jest rola bloga politycznego? Czy uważa Pani, że Pani blog ja wypełnił/wypełnia?

Często się nad tym zastanawiam i nie znam odpowiedzi. Chciałabym, aby blogi polityczne były miejscami dyskusji mniej skrępowanej wymogami powszechnej w mediach mainstramowych poprawności, i to się dzieje. Pytanie jednak, czy ta dyskusja nie toczy się już tylko w gronie pasjonatów, którzy blogów nie potrzebują do wzbogacania swojego postrzegania polityki. Może więc jest tak, że jest to wyłącznie miejsce upewniania się, że nie jesteśmy ze swoim oszołomstwem sami?