Katastrofa praw człowieka

Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006
Artykuł opublikowany 24 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Afera wokół lotów CIA nad krajami europejskimi rzuciła cień na podróż po Europie amerykańskiej minister spraw zagranicznych Condoleezzy Rice. Jednak nie tylko Stany Zjednoczone mogą stracić dobre imię, lecz także Unia Europejska.

Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice od 5 grudnia przebywająca w podróży po Europie, wszędzie narażona jest na ataki nieprzyjemnych pytań. W ciągu ostatnich kilku lat CIA wykorzystując europejskie lotniska miało transportować podejrzanych o terroryzm do tajnych więzień, gdzie poddawano ich torturom. Wedug światowej organizacji obrony praw czlowieka "Human Rights Watch" dwa z tych więzień znajdują się w Polsce i Rumunii.

Setki lotów

Jeżeli pogłoski te miałyby sie potwierdzić, ceną będzie nie tylko utrata dobrego imienia CIA, lecz także skandal wewnątrz Unii Europejskiej. Do tej pory amerykański rząd oficjalnie nie potwierdził prasowych doniesień, lecz także im nie zaprzeczył.

Podczas kiedy Polska i Rumunia zdementowały pogłoski, jakoby na ich ziemiach istniały tajne amerykańskie więzienia, pojawiły sie dokładniejsze dane dotyczące liczby tajnych lotów CIA: Według "Guardian" miało ich być w sumie 300, większość z nich nad Niemcami i Anglią. "Spiegel" mówi natomiast o 437 lotach. Ostatnio amerykańska telewizja ABC doniosła, że ze względu na publikacje w mediach rząd amerykański zlikwidował w międzyczasie tajne więzienia.

Utrata wiarygodności

Unia Europejska, na czele której stoi teraz Wielka Brytania sprawując przewodnictwo w Radzie, zareagowała natychmiast: brytyjski minister spraw zagranicznych Jack Straw wystosował list do amerykańskiego rządu, w kórym ostrożnym lecz stanowczym tonem rządał wyjaśnień prasowych doniesień.

Czy to wystarczy, aby nakłonić USA do zmiany polityki, to kwestia wątpliwa. W Waszyngtonie panuje żelazne przekonanie, że od czasów ataków 11 września 2001 r. USA znajduje się w stanie wojny – a wtedy obowiązują inne reguły gry. Unia Europejska nigdy nie przypisywała walce z terroryzmem równie ogromnego znaczenia, nawet w obliczu terrorystycznych ataków w Londynie i Madrycie. Od czasu wojny w Iraku kraje UE nie mogły dojść do porozumienia w temacie zwalczania terroryzmu.

Teraz jednak UE musi być bardziej ostrożna niż kiedykolwiek, jeżeli nie chce całkowicie stracić pozycji uznanego negocjatora na scenie międzynarodowej, ponieważ najprawdopodobniej zarówno Amerykanie, jak i niektóre zaangażowane kraje członkowskie UE zezwalały na loty samolotów CIA bez wiedzy i akceptacji wspólnoty. Nie oznacza to żadnych dobrych notowań dla krajów UE, które domagały się, aby w konsytucji słowa "prawa człowieka" zapisać w dużymi literami.

Mimo wszystko: biorąc pod uwagę zwyczajowy tryb podejmowania decyzji w Unii, tym razem zareagowano dosyć szybko, a list Jacka Straw jest niezwykle stanowczą reakcją. Komisarz ds. sprawiedliwości Franco Frattini również zarządził śledztwo, a krajom pomagającym CIA zagrożono nawet odebraniem głosów w Radzie Ministrów, jeżeli okaże się, iż pogwałcono prawa człowieka. Także Rada Europy zapowiedziała zbadanie tej sprawy. Presja wydaje się być ogromna: Condoleezza Rice podkreśliła w środę w Kijowie, że zakaz używania tortur zawsze obowiązuje amerykańskie służby, "gdziekolwiek się znajdują, nieważne czy na terenie Stanów Zjednoczonych czy też poza ich obrębem".

Z drugiej strony nasuwa się jednak pytanie, czy zaangażowane w aferę kraje członkowskie Unii są w ogóle zainteresowane dogłębnym wyjaśnieniem stawianych im zarzutów i czy będą współpracować z komisją śledczą UE. Należałoby również trochę odczekać, aby zobaczyć, czy Unia Europejska rzeczywiście zastosuje zapowiedziane sankcje, kiedy będą ku temu powody. Dla Uni byłaby to świetna okazja, aby udowodnić, iż nie jest jedynie wielką papierową machiną. W innym wypadku afera tajnych lotów CIA podważy tylko jej wiarygodność.