Kawa w sieci - fast-coffe v. kawiarnia na rogu

Artykuł opublikowany 22 lipca 2010
Artykuł opublikowany 22 lipca 2010

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W połowie lat 90. Brytyjczyk Richard Worthington i Amerykanin Michael Ovadenko, nie mogąc znaleźć w Warszawie dobrej kawy (pozostałość po czasach komunizmu, kiedy kawę, po turecku, robiło się samemu w domu), postanowili założyć sieć kawiarni wzorowaną na brytyjskiej Cafe Nero i amerykańskim Starbucksie. Tak w 2000 r. powstała Coffee Heaven (CH), największa w Polsce sieciówka fast-coffee.
Od tamtego czasu kawiarniane sieci opanowują kawowy rynek. Co decyduje o ich sukcesie?

Co gorsza [...] inne kawiarnie też uznały, że Polaków najwyraźniej na te zachodnie ceny stać, więc teraz wszędzie jest drogo.

Chyba nie cena, bo kawa w kawiarniach sieciowych jest droga, a w Polsce wydaje się wręcz wyjątkowo droga. Średnia polska pensja brutto wynosi 3,2 tyś. zł (780 euro) – czyli około dwa razy mniej niż płaca minimalna w Luksemburgu, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Belgii, i jednocześnie… cztery razy mniej niż średnie wynagrodzenie w tych państwach (Komisja Europejska, dane z 2006/2007). Tymczasem tall latte w warszawskim Starbucksie wypijemy za 9,50 zł (2,32 euro), a w Paryżu za 3,80 euro (15,53 zł). Co gorsza, biorąc pod uwagę sukces sieciówek fast-coffee, inne kawiarnie też uznały, że Polaków najwyraźniej na te zachodnie ceny stać, więc teraz wszędzie jest drogo.

Mleko z dodatkami

Jeśli nie cena, to może jej niepowtarzalny smak? Hmm… przyjrzyjmy się, ile w kawie kawy... Tall (czyli najmniejszy rozmiar w Starbucksie) Latte ma 354 ml, z czego espresso to zaledwie 30 ml. Smakuje nam zatem lekko zabarwione kawą (w proporcji 11:1) mleko… W brytyjskim Starbucksie, w którym pracowałam, używaliśmy popularnego mleka UHT z kartonika, polska Coffe Heaven (tam gdzie podpatrzyłam) również używa jednej z najpopularniejszych marek, w wersji pełnotłustej oczywiście - tak smakuje najlepiej.

W samej "kawie" może być tyle kalorii, co w obiedzie

Zamiast obiadu

[...] biorąc pod uwagę, że kawa koszuje tyle, co studencki lunch na mieście, można napić się jej zamiast obiadu...

Kawka? Jakie kalorie? – wielu zapewne pomyśli. To prawda – jeśli pijecie espresso lub americano. Jednak samo mleko w „najmniejszej” (tall) latte ma ok. 190 kcal, prawie tyle, co pół litra coli. Ale już full wypas Mocha Frappuccino z bitą śmietaną i syropem owocowym – zawiera 560 kcal, co stanowi ¼ dziennego zapotrzebowania dorosłej kobiety na energię i więcej niż… Big Mac (480 kcal). Jednak biorąc pod uwagę, że kawa kosztuje tyle, co studencki lunch na mieście, można napić się jej zamiast obiadu...

„Trzecie miejsce”

Żeby za mleko płacić 10 zł – muszą stać za tym mocne argumenty. Hasło Starbucksa mówiące, że oferuje odwiedzającym tzw. „trzecie miejsce” (Third Place) pomiędzy domem, a pracą/uczelnią nie jest tylko PR-ową ściemą, ale słusznie określa większość tego typu przybytków. Ja siedzę sobie teraz w Costa Coffee, w wygodnym pasiastym fotelu z laptopem na czystym i ładnym stoliku, surfując po darmowym Internecie. Otacza mnie przytulny wystrój, z głośników płynie nie-za-głośna muzyka tzw. windowa – czyli nierozpraszający smooth-whatever. Już wypiłam espresso i spożyłam chrupiące, acz bez smaku, panini (zapobiegliwie podane z saszetką keczupu). Przy stoliku obok siedzą nastolatki, które urwały się ze szkoły na mrożoną kawkę; za mną szefowa z pracownicą omawiają przedłużenie kontraktu – przy… coli; przy dalszych stolikach samotni czytelnicy gazet sączą mrożone napoje owocowe i kawy typu mocha, zaś nieopodal właśnie usadził się znany dziennikarz z laptopem. Jest też starszy pan zrzędzący nad ogromnym kubasem latte: „Trochę za mocno ją dzisiaj podgrzałeś” – mówi do baristy.

Coworking w cenie kawy

kawa, komputer i klimatyzacja - witamy w biurzeDla wielu freelancerów – jak np. dla mnie – kawiarnie sieciowe można wręcz nazwać nie trzecim, ale drugim miejscem, bo dzięki darmowemu dostępowi do bezprzewodowego Internetu spokojnie można tu skupić się na pracy. Ostatnio przybiera na rozgłosie coworking, dzięki któremu freelancerzy wszelkiej maści mogą wynająć sobie biurko w specjalnych przestrzeniach biurowych. W kawiarniach mamy biurko za cenę kawy. Można na to odpowiedzieć, że jeszcze lepiej jest w bibliotece – bo tam biurko mamy za darmo… Ale w bibliotece nie można rozmawiać przez telefon ani oddawać się nieustającej konsumpcji.

Jak się wyplątać z sieci

Polskie kawiarnie nie-sieciowe muszą się wyróżniać, by zjednać sobie klientów. Istnieją kawiarnie profilowane – np. mieszcząca się przy ul. Hożej warszawska Cykloza oferująca wegańskie specjały wielbicielom rowerów – zaś przy okazji organizująca sporą ilość oryginalnych wydarzeń muzyczno-kulturalnych. W mojej ulubionej Kafce, poza wyborną kawą, obfitymi ciachami i smoothies z wszelkich rodzajów świeżych owoców, serwowane są też wyborne śniadania, jest ogromy wybór smakowitych i obfitych naleśników oraz sałatek, zaś w ciepłe dni goście wylegają na pobliski trawnik wylegiwać się na… leżakach, pomiędzy którymi plączą się baristki, usiłujące znaleźć właścicieli zamówionych rarytasów.

Sieciówki narzuciły pewne standardy cenowe – za espresso płaci się zazwyczaj 6 zł, za latte i cappuccino ok. 8-10 zł, ale w mniejszych kawiarniach w cenę kawy wliczone są często kulturalne bonusy – mnożą się kawiarenki połączone z księgarniami, gdzie można usiąść i przejrzeć książki przed ich (niekoniecznym) zakupem (np. Tarabuk, Czuły Barbarzyńca, Kafka, Między Wierszami w Warszawie, czy poznańska Głośna Samotność). W tego typu miejscach często organizowane są różnego typu wydarzenia literackie – rozmowy, poetyckie slamy, spotkania z autorami, a także imprezy takie jak czytanie książek dzieciom. Choć uwaga, na połączenie kawy z darmowym dostępem do kultury wpadła również sieciowa księgarnia empik... Czy z sieci da się wyplątać?

Walka o trzecie miejsce

Niektórzy mogą pomyśleć, że nagromadzenie sieciówek zachęconych sukcesem Starbucksa może spowodować degradację kultury picia kawy w mniejszych kawiarenkach, gdzie chodzi o kawę, a nie o miejsce do przesiedzenia przy wiadrze mleka i laptopie. Moim zdaniem nie ma takiego zagrożenia. Na rynku znajdzie się oferta i dla tych, którzy będą mieli w planach napicie się prawdziwej kawy i ominą szerokim łukiem klony Starbucksa, jak i tych, którzy nie chcąc zbyt długo szukać miłego lokalu do posiedzenia, z pewnością trafią do sieciówki. Każdy znajdzie swoje miejsce przy kawie.

Zdj.: Jedynka © tonx; Lunch ©Lady Madonna; Third place © ercwttmn;Espresso©sean dreilinger