Kim są ci młodzi Grecy, którzy głosują na Złoty Świt?

Artykuł opublikowany 24 maja 2016
Artykuł opublikowany 24 maja 2016

Złoty Świt, przez wielu określany jako partia neonazistowska, odniósł niepokojący sukces wśród młodych greckich wyborców. Jednak czasy, gdy poparcie dla ugrupowania odczytywano jedynie przez pryzmat kryzysu są dziś przeszłością. Zatem co motywuje młodych Greków do głosowania na tę partię? Reportaż z krainy zakapturzonych łysych głów i otagowanych murów.               

„Nie możecie podać mojego imienia, ani miejsca pracy” – Kostas (imię fikcyjne) już od początku dyktuje warunki wzięcia udziału w reportażu. I nie chodzi tu wcale o to, że wstydzi się, że głosował na grecką skrajnoprawicową partię Złoty Świt, określaną mianem faszystowskiej, a nawet neonazistowskiej. Jego wymóg anonimowości wynika z kwestii zawodowych. „Nie mogę publicznie wyjawiać swoich opinii” – wyjaśnia.   

Młodzież dźwiga brzemię

Z Kostasem spotykamy się zaraz po tym, jak kończy pracę, w małym parku w Kallitei, dzielnicy Aten zamieszkanej przez klasę średnią. Mimo ładnej pogody, w parku nie ma zbyt wielu ludzi. Kostas już na nas czeka, ubrany w bluzę z kapturem i adidasy. Powitawszy nas uprzejmie, dwudziestopięciolatek podchodzi do nas jednak z pewną dozą nieufności. Na przykład, nie ma mowy o nagrywaniu wywiadu. Musimy zadowolić się sporządzaniem notatek. Przed nami, niczym aluzja, na ścianie widnieje tag w kształcie meandru, symbol Złotego Świtu. W tym mieście, gdzie trudno uświadczyć budynku bez graffiti, nierzadko można zauważyć emblematy tej partii wypisane markerem lub czarnym sprayem. Ale Kostas ledwie dostrzega tag na murze, albo wcale go nie widzi. Siedząc na murku, mówi że jest gotowy opowiedzieć nam o tym, co „popchnęło go do oddania głosu na Złoty Świt”. 

Jednak co takiego, poza zakapturzonymi głowami i chęcią zachowania anonimowości, reprezentuje Złoty Świt? Partia, po grecku zapisywana jako Χρυσή Αυγήen, otrzymała 7% głosów w ostatnich wyborach parlamentarnych. Wystarczająco dużo, by stać się trzecim ugrupowaniem politycznym państwa, tuż za radykalnie lewicową Syrizą i konserwatystami z Nowej Demokracji. Należy przyznać, że dla nieznanej przez 30 lat partii - w 2009 roku uzyskała ona zaledwie 0,3% głosów – obecne liczby to oznaka triumfu.

Jednak ugrupowanie jest owiane złą sławą. Do tego stopnia, że nawet Marine Le Pen całkowicie wykluczyła możliwość wejścia ze Złotym Świtem w sojusz w Parlamencie Europejskim. Przyczyn jest wiele – wśród nich przemoc wobec uchodźców, rasistowskie i ultranacjonalistyczne poglądy i lider gloryfikujący III Rzeszę. A lista na tym się nie kończy. Nie zapominajmy też, że wobec wspomnianego lidera, Nikolaosa Michaloliakosa, znanego także jako „mały grecki Führer”, toczy się obecnie proces za przynależność do organizacji przestępczej.

I pomimo tego, że partia coraz więcej dokłada do swej strasznej reputacji, jest jednocześnie świeżym powiewem w greckiej polityce, którą toczy wiele chorób. To antysystemowe, populistyczne i tendencyjne ugrupowanie trafia w gusta młodych ludzi. I to bardzo. Świadczą o tym statystyki – im starszy wyborca, tym rzadziej głosuje na Złoty Świt. Teraz pozostaje tylko ustalić, czy młodzież chce w ten sposób ukarać państwo, czy naprawdę utożsamia się ze skrajnymi ideami głoszonymi przez partię. 

Policzek na ekranie

Kostas był bardzo młody, gdy po raz pierwszy usłyszał o Złotym Świcie. „Miałem 13, może 14 lat” – przypomina sobie. „To było w szkole, rozmawialiśmy o tym z kolegami z klasy”. Przyznaje jednak: „Na początku byłem temu wszystkiemu przeciwny. Dopiero z czasem przekonały mnie gazety i artykuły w internecie”.

Kilka lat później, w 2012 roku, Kostas po raz pierwszy zagłosował na Złoty Świt jak prawie 450 000 Greków, co zagwarantowało partii spektakularne wejście do Parlamentu. „Najpierw głosowałem na nich, by ograniczyć władzę innych partii” – wyznaje młody Grek. Był to głos przeciwko systemowi, czyli oznaka tego, że miał po dziurki w nosie klasy politycznej zmagającej się ze skandalami i korupcją. „Ale gdy zobaczyłem, że media i politycy wypowiedzieli Złotemu Świtowi otwartą wojnę, utwierdziło mnie to w moich przekonaniach i głosowałem na nich dalej z wyborów na wybory”.

Nikos też miał wrażenie, że bierze udział w tej otwartej wojnie. Ten trzydziestoletni mężczyzna jest ochroniarzem w prywatnej firmie. Na Złoty Świt głosuje od czterech lat. Aby zilustrować swój światopogląd, Nikos odwołuje się do znanego incydentu, który obiegł Grecję w 2012 roku. Podczas debaty telewizyjnej rzecznik partii i deputowany Złotego Świtu Ilias Kasidiaris – krzepki mężczyzna z ogoloną głową – mocno spoliczkował deputowaną partii komunistycznej. „Media skupiają się na samym policzku, a nie na tym, co do niego doprowadziło” – tłumaczy Nikos, postrzegając to wydarzenie jako dowód na to, że od tamtego czasu partia jest ofiarą zawziętej kampanii medialnej.

1:20 - dzieje się.

Mimo że w argumentach Złotego Świtu można znaleźć nieścisłości, antyestablishment pozostaje jego strategią numer jeden. Tyle że sytuacje wynikające z tej postawy stają się absurdalne. Jak wyjaśnia dr Alexandros Sakellariou, socjolog z Uniwersytetu Panteion w Atenach oraz autor badania na temat stosunku greckiej młodzieży do Złotego Świtu, przeprowadzony przez niego sondaż wykazał, że w 2012 roku „niektórzy  wyborcy wahali się między Syrizą a Złotym Świtem”, a więc między radykalną lewicą a prawicą. Co jest punktem wspólnym obu ugrupowań? Ich dyskurs antysystemowy i antyrestrykcyjny.

Oczywiście, Złoty Świt zaciera ręce z radości. Jak to często bywa w przypadku najbardziej skrajnej prawicy, partia korzysta z okazji i odgrywa ofiarę systemu medialnego i politycznego, którym zależy na „ukryciu prawdy”. Świadczą o tym między innymi takie slogany ugrupowania, jak: „Wyłączcie telewizory, jesteśmy w Internecie”.

Prawdę mówiąc, takie stanowisko wobec mediów dobrze streściło nam biuro prasowe partii, z którym nawiązaliśmy kontakt. Powiedzieli nam: „Nie zwracamy zbytnio uwagi na media i wywiady, bo dziennikarze w końcu i tak piszą, co chcą”. Albo jednoznaczny komentarz członka partii, który zabronił nam wejść na ich zebranie, mówiąc: „Bycie dziennikarzem jest gorsze niż bycie członkiem Syrizy”.

W partii nie brakuje skurwieli, wiem o tym"

Jednak sam brak zaufania wobec systemu nie wyjaśnia, dlaczego tysiące młodych ludzi zdecydowały się zagłosować na partię, w której przemoc i ekstremizm są najbardziej radykalne w całej Europie. Pierwszą wielką przyczyną, którą powtarzają media i liczni Grecy, jest wielki problem początku tego wieku – kryzys gospodarczy. Znamy to na pamięć: kryzys dotkliwie uderzył w państwo i popchnął tysiące bezrobotnych i zdesperowanych młodych ludzi w ramiona neonazistów.

Ale według Alexandrosa Sakellariou taka próba wyjaśnienia sytuacji jest karykaturalna i ograniczająca. Socjolog zwraca uwagę na brak historycznej wiedzy  młodych ludzi na temat przeszłości Złotego Świtu, a także samego państwa.

Uważa, że co prawda nie da się zaprzeczyć, że kryzys miał wpływ na decyzje wyborców, ale przede wszystkim „do zagłosowania na partię popchnął głównie tych, którzy byli jej ideologicznie bliscy”. Wyjaśnia dalej: „Nie ma co się oszukiwać – wśród greckiej populacji można znaleźć ideologiczne powiązania ze Złotym Świtem”. By temu dowieść, dodaje: „inne kraje, takie jak Hiszpania czy Portugalia też były dotknięte kryzysem, ale nie pojawiły się u nich podobne partie”. Według niego problem ten jest głęboko zakorzeniony: „Gdyby kryzys ulotnił się dziś z Grecji, nie wydaje mi się, by w tym samym czasie mógł zniknąć też Złoty Świt”.  

To powiązanie ideologiczne daje się odczuć, gdy mówi się o imigracji, głównie jeśli chodzi o muzułmanów. Kwestia uchodźców jest przytaczana w ostrych słowach jako jeden z głównych powodów ku temu, by głosować na partię. Mowa tu o wypowiedziach Kostasa, Nikosa, a także innych wyborców Złotego Świtu, którzy wzięli udział w badaniu Alexandrosa Sakellariou. Obcokrajowcy są przez nich postrzegani jako zagrożenie w kwestiach pracy, bezpieczeństwa i greckiej kultury. „Muzułmanów uczy się, że jeden zabity chrześcijanin to 70 dziewic w raju” - jednomyślnie zapewniają Kostas i Nikos, wypowiadając te słowa niczym wyuczoną na pamięć formułkę.

Mimo wspomnianego utożsamiania się z ideologią, Nikos i Kostas nie podzielają wszystkich poglądów Złotego Świtu. „Fizyczna przemoc wobec nielegalnych uchodźców jest nie do przyjęcia” – mówi Kostas. „W partii nie brakuje skurwieli, wiem o tym” – przyznaje Nikos, któremu przejawiana przez partię przemoc przeszkadza mniej niż rewizjonizm wielu jej członków, którzy „czczą Hitlera”. To dlatego żaden z nich nie zamierza nigdy wstąpić w szeregi ugrupowania.

Czy Złoty Świt mógłby rządzić?

„Partia jest narodowo-socjalistyczna, a jej wyborcy już niekoniecznie” – potwierdza Alexandros Sakellariou. Jakie są tego skutki? Złoty Świt nie musi nawet starać się pokazać w dobrym świetle, by otrzymać głosy. „Jest tylko trochę bardziej dyskretny jeśli chodzi o swoją przynależność neonazistowską” – dopowiada badacz, wyjaśniając przy tym, że „gdy partia przedstawia się jako nacjonalistyczna, lepiej się to sprzedaje, co nie znaczy, że wypiera się swojej przeszłości”. Najwyraźniej wystarcza to jednak do pozyskania wyborców o bardziej umiarkowanych poglądach.

Trzeba zadać sobie kolejne pytanie: ilu wyborców Złotego Świtu jest całkowicie przekonanych, a ilu wciąż nastawionych sceptycznie? Trudno powiedzieć. W każdym razie, jak mówi Alexandros Sakellariou: „gdy ktoś głosuje na Złoty Świt w każdych wyborach, nie można takiego działania kategoryzować jako głosu sprzeciwu”. Na pytanie „czy Złoty Świt mógłby rządzić?” Kostas i Nikos odpowiadają twierdząco, odsuwając na bok wcześniejsze zastrzeżenia dotyczące partii. „I to nawet lepiej niż inni” – dodaje bez wahania Kostas.

Dziś Złoty Świt mógłby zyskać silne poparcie w obliczu kryzysu migracyjnego, którego skutki Grecja odczuwa w pierwszej kolejności. W tym państwie tranzytowym par excellence ostatnio doszło do pogorszenia sytuacji w wyniku częściowego zamknięcia granicy grecko-macedońskiej. Tysiące uchodźców utknęło w Grecji, gdzie wcale nie zamierzają zostać.

W Atenach z dnia na dzień pojawiają się improwizowane obozy. Kilka rodzin imigrantów rozłożyło swoje materace i kołdry około 150 metrów od głównej siedziby Złotego Świtu, obok stacji Larissa. Pewien nadzwyczaj rozmowny policjant powiedział nam, że obawia się, że z czasem mogą pojawić się w związku z tym problemy z członkami partii. Chyba że ci ostatni czekają w milczeniu, aż sytuacja się pogorszy, by móc potem jawić się jako jedyne możliwe wyjście.

__

Reportaż powstał dzięki pomocy Stathisa Ketitziana i Marinosa Tzotzisa.

__

Ten reportaż jest częścią projektu EUtoo, który przedstawia style życia młodych Europejczyków rozczarowanych współczesną rzeczywistością. Projekt jest finansowany przez Komisję Europejską.