Kino euopejskie w stanie szoku

Artykuł opublikowany 7 lutego 2007
Artykuł opublikowany 7 lutego 2007
Tegoroczny festiwal kina w Berlinie, Berlinale, to 26 nowych tytułów, z czego zaledwie 12 to tytuły europejskie

Powracają na Berlinale znane twarze, liczący się reżyserzy, mający wsparcie zarówno widzów jak i krytyki. Czech Jiri Menzel, Francuzi François Ozon, Jacques Rivette, Olivier Dahan i André Techiné, Brytyjczycy David Mackenzie i Richard Eyre, Niemcy Christian Petzold i Sam Garbarski, Austriak Stefan Ruzowitzy i Duńczyka Bille August. Włoch Saverio Constanzo to jedyna nowa twarz festiwalu.

Gdzie są nowe trendy, powiew świeżości, utalentowani młodzi ludzie i, w końcu, nowości, które przez lata charakteryzowały kino europejskie, i powodowały, że kino z kontynentu najbardziej się rozwijało? Wydaje się, że obecnie nie ma miejsca dla nowości i ciekawych pomysłów. Teraz realizuje się wielkie produkcje jak "Pachnidło" Toma Tykwera i biografie, które poruszają serca, jak "Królowa" Stephena Frearsa, czy "La vie en rose" Oliviera Dahana.

Krótki metraż w zapomnieniu

Przyszłość kina europejskiego leży, tak jak i innych kin na świecie, w filmach krótkometrażowych. Krótkometrażowe kino jest zaczątkiem wszystkiego, jest potrzebne, i potrzebuje pewnego wsparcia, aby móc ewoluować i dać możliwość nowym talentom, które wprowadzają pierwiastki świeżości do kina. W tym roku trzy krótkometrażowe filmy europejskie nominowano do Oskarów. Są to "Helmer and Son" (reż. Soren pilmark i Kim Magnusson z Danii ), "Binta i Wielka Idea" (reż. Javier Fesser i Luis Manso z Hiszpanii) oraz "Jest nas za mało" (reż. Borja Cobeaga, również z Hiszpanii).

To wspaniała wiadomość, ale, w rzeczywistości, w Europie jest zastój w kinematografii, wystawiający cały przemysł na próbę. Zastój ten, w dużym stopniu wywołany jest brakiem inwestycji w nowe pomysły i nowe talenty, a pogłębia go zmniejszająca się publiczność.

Coraz mniej chodzi się do kina i coraz bardziej produkcje europejskie zmierzają w kierunku większej komercyjności: adaptacji książek, które stały się bestsellerami, biografii figur historycznych i ludzi znanych, kreacje epok. Widzowie narzekają na ceny biletów i inwestują w dobre komputery, aby mieć kino w domu. To jest waśnie przyczyna tego, że inwestycje kinematograficzne sprowadzają się coraz bardziej do nazwisk znanych. A to natomiast uniemożliwia, dopływ świeżej krwi.

Otwarcie na nowe horyzonty

Inna kwestia to fakt, że rożne komórki odpowiadające za kulturę, działające w telewizji każdego kraju, oferują subwencje, które w pewnym stopniu, pomagają niektórym młodym utalentowanym zaistnieć na dużym ekranie. Katalończyk Marc Recha ("Pau i jego brat", "Dni sierpnia") jest jednym z tych, o których się słyszy na festiwalach. Tworzy kino, które chce przekształcić się w kino dokumentu, czasami aż nazbyt realne.

Nowym tendencjom trudno jest zaistnieć. Nowe pomysły krępują większość i w konsekwencji albo niektórzy zdecydują się na eksperyment, albo kino europejskie nie przestanie powtarzać tej samej formuły, która od lat była wykorzystywana, aby zadowolić publiczność.

Reżyserzy tacy jak Marc Recha, którzy dzięki pomocy finansowej mogli zaistnieć, nie osiągają uznania publiczności takiego jakie powinni. Wielu producentów i widzów woli kino już im znane i nowości, których tak potrzebuje kino europejskie, nie pojawiają się. Zmiany w sztuce nie są łatwe i zawsze wywołują niezrozumienie i zadziwienie. Dlatego młodzi ludzie robiący filmy krótkometrażowe mają zadanie tak utrudnione. Dlatego też mówimy, że na Berlinale gromadzą się znane twarze i brakuje nowych nadziei. Tak jak na całym kontynencie, brakuje określenia wszystkiego od nowa, nowych aspiracji.

Kino rozwija się, w Europie i na świecie, i widzowie także mają rolę do odegrania w tym ważnym procesie. Nie ma filmu bez widowni, i to powoduje, że wiele razy przekształca się dzieło wartościowe w czystą komercję. Jeśli otwarte będą kina dla wielkich produkcji, a nowe inicjatywy filmowe zastaną puste krzesła sal kinowych, nie będzie zmiany. A bez publiczności w kinach nie będzie pieniędzy na dobre kino europejskie.